17 listopada 2009, 00:00:54

walk the straight and narrow track



1. Compulsive Gamblers - Way Down In The Hole
--
2. Cheater Slicks - Walk Up The Street
3. Supercharger - Boom Boom
4. Jack O' Fire - Spoonful
5. Tav Falco's Panther Burns - Bourgeois Blues
6. Thee Headcoats - I Wanna Stop This World
--
7. Mark Lanegan - All Night Long
8. Mr. Airplane Man - Moanin'
9. Pussy Galore - Little Red Rooster AKA Eric Clapton Must Die
10. Lighnin´ Hopkins - Everyday I Have the Blues
11. Blind Blake - Rope Stretchin' Blues
12. Fenton Robinson - Gotta Wake Up
13. Harvey Milk - Lay My Head Down
14. The Immortal Lee County Killers - That's How Strong My Love Is
--
15. Clutch - Who's Been Talking?


[PLAY]
do pobrania:
plik mp3 96kbps
plik mp3 vbr

uwagi:
- blues, deszcz, nieklawość.

- cheater slicks ze znakomitego singla wydanego na in the red. nie mam pojęcia jakim cudem ten kawałek nie wszedł na żaden ich album.

- headcoats z "the messerschmitt pilot's severed hand". billy childish. niedawno na cinemageddonie dorwałem gitny film dokumentalny na jego temat "billy childish is dead".

- panther burns grają nie do rytmu. to jest rzecz wiadoma i zamierzona. na końcu kawałka falco zaczyna cytować "howl" ginsberga (bardzo śmiesznie swego czasu przerobili ten wiersz the fugs). tutaj do poczytania wcale niezły artykuł o aleksie chiltonie - liderze panther burns.

- lanegan chrypi klasyk z kompilacji "sunday nights - the songs of junior kimbrough"

- fenton robinson z "somebody loan me a dime". przyłączam się do prośby.

- harvey milk z "the pleaser".

- immortal lee county killers z coverem ottisa reddinga.

- na koniec clutch przerabiają howlin' wolfa. kawałek zamykający gitną płytę "robot hive / exodus"


12 listopada 2009, 23:37:38

balansując na krawężnikach



brak płyty - brak muzyki
brak wytwórnii i daty wydania

1. ależ żałosne czasy. u was też źle? to dobrze, w takim razie komuś na tej planecie musi w tej chwili być lepiej.

2. wszystko jest straszliwie pokręcone i nienormalne. nic nigdy nie wychodzi tak, jak powinno. tak to wygląda z perspektywy tego mojego niedoszłego ćwierćwiecza.

3. cztery lata temu pomyślałem, że założę bloga na jogger.pl, bo była to nowa platforma, wolna (zdawało mi się) od band idiotów będących plagą blogów.pl czy bloxów.pl. rejestracja była jeszcze wtedy darmowa. nie wiedziałem, że będzie o muzyce. przez miesiąc strona stała pusta. dopiero później wpadłem na pomysł o czym pisać. design był minimalistyczny, bo kompletnie nie umiałem i nadal nie umiem edytować stron. czarny tekst na szarym tle. żadnych obrazków poza okładkami.

4. od razu natomiast wiedziałem, że nie będę pisał recenzji. rozumowałem w ten sposób - jeśli chcesz pisać recenzje, musisz regularnie wypluwać stałą liczbę opinii, by wyznaczyć (oznaczyć) linię wydawania muzyki. tylko wtedy recenzje mają sens. jeśli będziesz raz na kilka miesięcy pisał recenzję jednej płyty, wystawiał jej ocenę i znów znikał na jakiś czas, będzie to kretyńskie. bo co wtedy znaczy taka ocena? ta liczba, gwiazdka czy opis byłaby w porównaniu do czego? do płyty sprzed pół roku, która nawet nie zawiera muzyki w tym samym gatunku? do linii pisma/serwisu/strony, której nie ma, bo piszesz nieregularnie? nie chciałem zakładać serwisu. nie chciałem wymuszać tempa.

5.
stąd rekomendacje. mogę pojawić się raz na chiński rok, polecić płytę i zniknąć. i wybierać tylko te albumy, które mają gitne historie z nimi związane, albo takie, które mnie wyjątkowo ruszyły. własne tempo, własne podejście.

6. nie było cukierkowo, to wiadomo. przez te cztery lata rzucałem tableau! dwa razy. wytrzymałem maksymalnie półtora miesiąca. zawsze znajdowała się jakaś płyta do polecenia. a później wpadłem w przyjemny, neutralny rytm pisania. raz na jakiś czas. bez żadnych spięć. bawi mnie czytanie, że jakiś recenzent napisał recenzję "bez spinki", a jego dłuższy tekst ukazuje się w kilka dni od premiery płyty.

7. słuchajcie dalej. dwa i pół roku temu poszedłem na przesłuchania do radia akademickiego. pomyślałem, że puszczałbym polecane płyty, coś powiedział i jakoś by poszło. później można taką audycję wpisać do cv i zapukać do płacącego radia, kto wie? otóż wszyscy wiedzieli że nie. oprócz mnie. nie dostałem się do radia. odpadłem od razu na samym początku, kiedy zamiast normalnego głosu wydobyłem z siebie pisk i zarejestrował go dźwiękowiec w pokoju naprzeciwko. pamiętam chichot gościa. dostali się natomiast moi dwaj koledzy, którzy przyszli tam dla jaj. byli lekko wstawieni. i nie piszczeli.

8. pomyślałem - jebać ich, zrobię własne radio. na roadburnie polecono akurat podkast "me & my marrow". sprawdziłem stronę, na której go hostowano. miesiąc później założyłem tam konto i zacząłem całość rozgryzać. jak poskładać to w jeden plik, jak wyrównać głośność, jak zrobić fade-iny i fade-outy, jaką jakość wybrać, etc. przemilczę kilka zmian w interfejsie podomatica, wprowadzenia płatnych wyższych jakości pliku i tym podobnych. zrobiłem już ponad sto odcinków, mam to za sobą.

9. sto składanek. to cała masa. strukturę też musiałem rozgryzać: grać jeden gatunek, czy różne. robić audycje, czy składaki. puszczać nowości, czy starocie. mówić, czy zostawiać tylko muzykę. później objawił mi się geniusz syntezatora mowy. był jak wybawienie. jest nim do dziś.

10. dobrze się stało, że nie dostałem tej audycji w radiu. nie muszę w ten sposób męczyć przypadkowych słuchaczy swoim jąkactwem. nie narzucam się nikomu. nie psuję ramówki. tak jest lepiej. moje składanki puszczane są we wrocławskim radio.sitka, chyba najbliższej idei free-formowej platformie muzycznej w tym kraju.

11. pierwszy odcinek był okropny. mówię to absolutnie serio. od playlisty nie trzymającej się niczego, po moje zapowiadanie kawałków. zapomnijmy o nim. drugi zrobiłem tydzień później i do dziś jest jednym z moich ulubionych. był pierwszą składanką, z pierwszym konceptem. to była muzyka na mglisty, jesienny dzień. wrzuciłem tam same ulubione rzeczy, nowością był tam tylko kawałek triosk. wtedy zaczęło bawić mnie szukanie płynnych przejść pomiędzy różnymi kawałkami. zabawa dynamiką. czwarty odcinek to początek tradycji świątecznej. the fall, które puszczałem chyba najczęściej ze wszystkich zespołów (nie licząc big blood). później pierwszy występ gościnny grzesia.

12. grzesiu i jego gościnne występy zasługują na oddzielny punkt. na samym początku liczba odsłuchań nie przekraczała dziesięciu miesięcznie. po pierwszym składaku grzesia podskoczyła do pięćdziesięciu. tak jest zawsze. składanki grzesia są zawsze perfekcyjnie dobrane i zrealizowane. i zawsze generują masę odsłuchań. doszło do tego, że moja własna siostra dopytywała, kiedy grzesiu zrobi nową składankę.

13. najzabawniejsze koncepty jakie wymyśliłem:
- muzyka na mgłę (odc. 2)
- przedzielenie składaka nagraniem mojego ojca grającym na didgeridoo
- dwie składanki z jednoriffowymi kawałkami.
- muzyka do pijaczenia
- kawałki mówione
- składak złożony z utworów zamykających albumy (pierwsza audycja w radiu.sitka)
- podróbka audycji grzesia
- podróbka audycji #2
- audycja o klimacie arabskim
- audycja z nagraniem z telewizora (chyba najlepszy pomysł jaki dotąd miałem)
- składak klaustrofobiczny inspirowany łażeniem po warszawie zimą.

14. moim absolutnie ulubionym jest odcinek #33, choć od czasu publikacji dograłem do niego jeszcze kawałek spider vomit. najlepiej poskładane są odcinki #41 oraz #44. najlepsze rozpoczęcie mają odcinki #53 oraz #64.

15. wysłuchanie wszystkich stu trzech odcinków audycji zajęłoby 3 dni, 16 godzin, 9 minut i 40 sekund. pliki z audycjami ważą w sumie 6 gigabajtów. polskie utwory były cztery (nie licząc audycji grzesia).

16. nie powiem, że tableau! jest najlepszym polskim blogiem muzycznym ale przyznam, że jest zdecydowanie moim ulubionym. jest pisany stylem, który lubię. są na nim cytaty z książek, które czytam. obrazki, które mnie śmieszą. i wreszcie - muzyka na nim polecana podoba mi się. z wyjątkiem black heart procession. to należałoby wyrzucić.

17. podkast niby też nic specjalnego, ale kto w polsce (nie licząc radia.sitka) jesienią 2007 roku puszczał sic alps? kto o nich wtedy słyszał? albo harvey milk w 2006, zanim zaczęli wydawać płyty na hydrahead? kto puszczał i wychwalał pod niebiosa darmową twórczość big blood? mogę podpowiedzieć...

18. patrzę na spis rekomendacji. ależ masa dziwactw. ale to chyba zrozumiałe, dziwaczna muzyka i dziwaczni muzycy są wdzięczniejszymi tematami na pseudo-eseje/pół-felietony. w 2007 wpadłem na pomysł numerowania akapitów, na wzór "hamiltona" słojewskiego

19. trzy ulubione rekomendacje:
eddy current + sic alps
uncle jim, country teasers i ross johnson
the fall + hawkwind
wszystkie trzy są akuratne. zdania są odpowiedniej długości. kropki i duże litery się ze sobą zazębiają. ich pisanie szło lekko (2008 był rokiem kiedy mi się najlepiej pisało). brzmią trochę jak przemowy wygłaszane na szerszym plenum. tyle, że plenum poszło na papierosa i zniknęło.

20. tableau! przeżyło wiele innych blogów muzycznych i przeżyje jeszcze więcej. bez ogłaszania się papieżem kościoła vivian girls, bez smileyów, memów, proszenia o słanie smsów na konkurs blogowy i robienia recenzji w postaci kilku plików .jpg. pierdolić takie pisanie o muzyce!

***


21.
poza tym - hej, nazywam się marek i będę rekomendował dziwaczną, niezależną muzykę. na razie nic nie polecam, bo mam w głowie tylko szum, ale wyzdrowieję. zawsze w końcu zdrowieję.

22. do następnego.

10 listopada 2009, 00:28:19

the new rock scum



[okładka podpieprzona z "angry youth comix #10"]

1. Pigeon Religion - Dead Boss
--
2. The Hard-Ons with Neil Hamburger - Six Pack
3. Unholy Swill - No Generation
4. X - Suck Suck
5. UV Race - The UV Know
6. The Crucifucks - Pig In A Blanket
7. High Castle - Scary Things
8. Charles Albright - I Wanna Hold You
9. Watery Love - (I'm A) Skull
--
10. Hiroshima Rocks Around - The Matter of Facts
11. Country Teasers - I Like The Cock
12. Stretchheads - Acid Sweeney
13. Rose For Bohdan - Grizzly Bear
14. The Wicked Awesomes! - Brain Dumb
--
15. De Kift - Blind
16. Ramones - Pinhead
17. Alternative TV - Action Time Vision
18. The Fall - Elves
19. X - I Don't Wanna Go Out
20. Pissed Jeans - R-Rated Movie
21. Black Time - You Make Me
22. Black Time - You Don't Love Me
--
23. Fontana - Yer Generation


[PLAY]
do pobrania:
plik mp3 96kbps
plik mp3 vbr

uwagi:
- punk. brzydkie słowa.

- na prawie-początek neil hamburger deklamujący "six pack" black flag. od zawsze wydaje mi się, że ten kawałek brzmi lepiej zagrany szybciej niż w oryginale. wliczając w to epkę "six pack".

- x to ten właściwy zespół o tej nazwie. z sydney, nie los angeles. oba kawałki z wznowienia legendarnego i wspaniałego "aspirations".

- pigeon religion z siedmiocalówki "dead boss". niezła wokaliza.

- uv race z australii. wydają na wytwórni gościa z eddy current i, co niebywałe, brzmią jak eddy current. z tą różnicą, że są znacznie głupsi.

- charles albright bierze narkotyki.

- crucifucks z kompilacji "our will be done". polecam znakomity esej o ich wokaliście pióra sama mcpheeters'a.

- watery love wrzeszczą, że są czaszką.

- hiroshima rocks around byli z włoch. kawałek pochodzi z siedmiocalówki "the matter of facts"

- country teasers z pieśnią o kobietach opatrzoną narracją pierwszoosobową. utwór, możnaby nawet powiedzieć - dzieło, pochodzi z kompilacji "babyhead" wydanej przez s-s.

- wicked awesomes nie są aż tacy awesomes ale ten kawałek lubię. ich nowa płyta nazywa się "punk holograms".

- de krift z holandii. miesiąc temu ukazało się bootlegowe wznowienie "yverzucht" na wytwórnii mississippi. fuck me, jeśli wiem co znaczy ten tytuł. i ogólnie fuck me.

- alternative tv z "the image has cracked". nie mylić z psychic tv, mniej pseudoartsowskich hermafrodytów, więcej punku.

- pissed jeans z "king of jeans". świetny album. brzmią jak melvins.

- black time z dwoma najlepszymi kawałkami, jakie dotąd nagrali. uwielbiam je. oba pochodzą ze splitu z ty segall'em, wcześniej wyszły na kasecie pod pięknym tytułem "eine kleine trashmusik" .

- fontana ze znakotego, wspego i ultrgtnego albumu "fontana". ostatnie linijki tego utworu oraz całość kawałka unholy swill dedykuję wszystkim osobom dyskutującym na temat pokoleniowości. wybaczcie jakość dźwięku, to wina winyla. wuwu.


03 listopada 2009, 08:31:23

i am morning dew



1. Unwound - One Lick Less
2. Deerhunter - Never Stops
3. The Telescopes - Where The Sky Is Low
4. Moon Duo - Ripples
5. Zomes - Peace Patterns
6. Alumbrados - The Riddle of Consciousness
7. Azul - Ocean
8. Parker & Lily - Invisible Cities
9. Ghost - Sun Is Tanging
10. Slowdive - Blue Skied An' Clear
11. Michael Yonkers - Lonely Fog
12. To Kill A Petty Bourgeoisie - Summertime

[PLAY]
do pobrania:
plik mp3 96kbps
plik mp3 vbr

uwagi:
- koniec trylogii reverbowej. melodie, śpiewy, ład i porządek.

- początek dość popularny.

- the telescopes ze splitu z fuxa. to już nowsze wcielenie zespołu. wcześniej wydali znakomity album "trust". shoegaze + angst, naprawdę gitna sprawa.

- moon duo z nowej epki "killing time". wbrew nazwie, to jest solowy projekt klienta z wooden shjips.

- alumbrados z nowego "monochord". to oczywiście projekt dwóch braci gibbons z mego ukochanego bardo pond. tutaj grają do wykładu kiegoś pana profesora traktującego o postrzeganiu różnych rzeczywistości. pondziaki ogólnie dużo wydali w tym roku. ukazał się znakomity "peri" (czyli druga kolekcja starszych, niewydanych kawałków), naprawdę świetny "vol. 7" i niezły "gazing at shilla". wyszły albumy moon phantoms (pondziaki + suishou no fune) i alasehir. naprawdę gitne czasy dla bardopondofilów.

- azul ze splitu z six organs of admittance. japończycy. świetny materiał.

- parker & lily z ostatniego albumu "the low lows". trąbki w tym kawałku przypominają mi zeszłoroczny album brightblack morning light.

- ghost z kompilacji japońskiego psychu "tokyo flashback vol. 2". kawałek w trochę innej wersji niż na ich debiucie.

- slowdive z "pygmalion". nie znoszę "souvlaki".

- yonkers z "grimwood". niedawno wyszedł winyl z efektami współpracy yonkersa z plastic crimewave sound. ależ mocarne im wyszło dudnienie! na pewno puszczę później.

- na koniec zespół o żałosnej nazwie, lecz z gitnym brzmieniem. "summertime" prócz tego składaka wieńczy też ich najnowszą płytę, "marlone".

- gdybyście byli zainteresowani, tutaj jest lista gitnych płyt z tego roku. staram się ją uaktualniać, choć wielu rzeczy brakuje w bazie danych rateyourmusic.


27 października 2009, 08:56:41

it won't be back 'till morn



1. Tomas Dvorak - The Robot Band Tune
--
2. Nudge - Burns Blue
3. Mudboy - Study For A Sleep Album: 2nd M
4. Jana Hunter - Two Cocks Waving Wildly At Each Other Across A Vast Open Space, A Dark Icy Tundra
5. Hope Sandoval & The Warm Inventions - For The Rest Of Your Life
6. Zelienople - Please to Police
7. Headdress - Blanket of Golden Fields
8. P.G. Six - Strange Messages
9. Big Blood - Comin' Home Pt. II
10. Low - Do You Know How To Waltz?
--
11. The Carter Family - Oh Take Me Back

[PLAY]
do pobrania:
plik mp3 96kbps
plik mp3 vbr

uwagi:
- Druga część trylogii reverbowej. Niemoc, zaduch, niezadowolenie.

- tomas dvorak to człowiek, który zrobił soundtrack do genialnej (nie bójmy się słów) gry machinarium. obaczcie demo. kawałka puszczonego w tym odcinku nie ma w (i tak znakomitym) wydanym ostatnio soundtracku gry. to jest utwór grany przez trzy roboty: perkusja, didgeridoo i saksofon. łaził za mną ten kawałek wieki całe.

- nudge z nowego "almost gone". honey owens pojawia się ostatnio u mnie często.

- mudboy z "ambient not not ambient". wspominałem kiedyś o tej kompilacji.

- jana hunter ze splitu z jej bratem podpisującym się jako inoculist. to podobno ostatni kawałek jaki pani hunter wydaje solowo, bez zespołu. niezły tytuł, bene nota.

- hope sandoval z nowego "through the devil softly". jest to pani śpiewająca wcześniej w mazzy star. tego albumu i jej wcześniejszego solowego "bavarian fruit bread" słucham ostatnio w kółko. mazzy star nadal nie lubię.

- zelienople z "pajama avenue".

- headdress z ich poprzedniego albumu pt. "turquoise". wydali w tym roku znakomity "lunes", ale kawałki tam zawarte nie są materiałem składakowym. kojarzą mi się brzmieniem z la ira de dios z czasu "archaeopterix".

- p.g. six ze "slightly sorry". to jest klient z tower recordings. podczas gdy tam grał niestandardowe freak-folki, teraz solowo jedzie z miękkim graniem. trudne jest to do zniesienia w dużych dawkach, ale (marnym) pocieszeniem może być fakt, że solowa twórczość samary lubelski z tego samego kolektywu jest znacznie gorsza. mydliny po prostu.

- big blood z "already gone I". niedługo nowy album na time-lag!

- low z "the curtain hits the cast". kawałek trwa dwie minuty, a później jest prawie kwadrans narastającego feedbacku. piękna sprawa.

- carter family klasycznie i całkiem okazjonalnie. śpiewnik tutaj.

- za tydzień będzie relaks. melodie, ładne śpiewy, dopełnienie trylogii.

20 października 2009, 08:39:42

words are just noise



1. Bowery Electric - Beat
2. Bowery Electric - Under The Sun
3. Long Legged Woman - Fighting The Tide
4. Valet - Dealer vs. Ocean
5. Expo '70 - Alpestrine Fog
6. Sparkling Wide Pressure - Opening Cave
7. Mouthus - In The Erase
8. Mauve Sideshow - Jet Girl Talks In Her Sleep
9. The Sight Below - Without Motion
10. The Spacious Mind - Learning City People How To Walk In The Woods Quietly
--
11. Dadamah - High Time


[PLAY]
do pobrania:
plik mp3 96kbps
plik mp3 vbr

uwagi:
- pierwszy z serii trzech składaków z ultrareverbami. zaczynamy od szarego, za tydzień będzie depresyjny, za dwa weselszy.


06 października 2009, 20:13:53

open up



1. Kid Prince Moore - Sign of the Judgment
2. Michael Hurley - Open Up
3. The Blue Sky Boys - Will You Miss Me When I'm Gone?
4. Nomo - Banners On High
5. Alif Tree - Forgotten Places
6. Mulatu Astatke & The Heliocentrics - Live From Tigre Lounge
7. Los Destellos - Guajira Sicodelica
8. Quix*o*tic - On My Own
9. Mulatu Astatke & The Heliocentrics - Esketa Dance
10. Deliverance Echoes - Heaven
11. James Carter & the Mighty Stars - You Don't Know
12. Jacob Hoffman & Kandal's Orchestra - Dinoa & Hora
13. Accident Child - Wanna Be
14. Pumice - Open Up
15. Harvey Milk - A Good Thing Gone
16. Junior Mays Group - Round n' Round
--
17. Alfred G. Karnes - Bound for the Promised Land


[PLAY]
do pobrania:
plik mp3 96kbps
plik mp3 vbr

uwagi:
- składak na jesień. szare klimaty. stara muzyka.

- tytułowy kawałek hurleya w oryginale (z tegorocznego wznowienia "armchair boogie") i grany przez pumice (z tegorocznej siedmiocalówki "persevere").

- astatke do spółki z heliocentrics popełnili jeden z najlepszych albumów tego roku.

- quix*o*tic z "mortal mirror". teraz ta pani z fajnym altem śpiewa i plumka na fortepianie w potwornie nudnym zespole o nazwie white magic.

- accident child z "into the gorge". kumpel big blood.

- jestem o krok od jubileuszu. 99 odcinków.


27 września 2009, 14:26:06

jam should not doom


Fontana - Fontana
X! 2009


The Shitty Limits - Beware The Limits
Boss Tuneage, La Vida Es Un Mus Discos 2009


1. Dobra. Pierdol się, materio piśmiennicza. Jeszcze dwie punkowe rzeczy do polecenia. To jest najbardziej irytujące: nie umiem pisać, a chcę polecić muzykę.

***



2. Na początek trochę addendum. Nie napisałem, że Mayyors wydali "Deads" właśnie w nakładzie 300 kopii. Przy czym, wszystkie płyty były ręcznie zdobione. Uwaga - upieprzyli je błotem, trawą, smarem i czym tam jeszcze się trafiło po czym rozesłali fanom (płytę można było kupić wyłącznie przez adres mailowy zespołu). Tutaj jest zdjęcie płyty, jaką otrzymał DJ Rick z Art For Spastics. Mayyors są z Sacramento.

3. A perkusista Drunkdriver jest podobnież gwałcicielem. Jakiś wyraźnie wkurzony gość na forum termbo oferował zainteresowanym informacje na ten temat.

4. A "Tania" Sex Vid to ich największy przebój. I słusznie, świetny kawałek.

(4.1. Można się też kłócić, czy Mutators to bardziej punk czy bardziej noise. Podstawy są niby większe ku temu drugiemu, ale na polecanej wczoraj siedmiocalówce grają "My War", więc...)

5. Bawi mnie, kiedy pisze się o hardkorowej rzeźni w wykonaniu Fucked Up. Najlepsze było kiedy Dejnarowicz przekonywał porcysiątka: "widziałem jak ludzie na ich koncercie pogowali, serio", czy coś w ten deseń. Szaleństwo, może jeszcze ktoś kogoś uderzył?

***



6. Fontana są z Detroit. Detroit zdycha w postępie geometrycznym. Usłyszałem ich pierwszy raz na naprawdę znakomitej składance pt. "Shiftless Decay: The New Sound of Detroit". Grali tam "Gotta Split". W niecałe trzy minuty władowali riff przewodni, kilka przeskoków i zdążyli jeszcze na chwilę zwolnić. I tak samo jest z całym ich albumem.

7. Skaczą, zmieniają tempo, wrzucają solówki, bawią się formą kawałka punkowego. Album trwa 25 minut, a po przesłuchaniu czujesz się, jakbyś przebiegł z Warszawy do Ciechocinka. I nie widzisz różnicy - tu stragany, tam stragany. Powietrze niby świeższe, ale po co? Oddychanie nie jest ostatnio w modzie.

8. I najważniejsze. Energia. Jeśli o to chodzi, goście z Fontana mają adhd. Rytm trzymają, ale riffy się gitarzyście momentami rozłażą. Wokale są najczęściej skrzeczane. Tylko jeden kawałek przekracza długością trzy minuty. Teksty są oczywiście głupawe, ale hymniczne. Obaczcie końcówkę "Yer Generation" i spróbujcie tego nie skandować. Polityczni też niby są (Detroit, kurna), zwłaszcza w ostatnim kawałku, ale raczej anegdotycznie niż wojująco.

9. A Shitty Limits to brytole. Straszliwie oszczędni w wyrazie. Proste, kilkudźwiękowe riffy. Krótkie, szybkie kawałki. Zero ozdobników, solówek. Wokale klasycznie skandowane.

10. U brytoli najlepsze jest skakanie po dekadach. Słychać The Germs, Angry Samoans, słychać brytolski post-punk (te powtarzane, prostackie riffy) i jankeski hc. Wszystko grane na bezdechu.

11. Jeszcze jedna gitna rzecz u nich to tytuły płyt. Nawiązują często do jakiegoś dawnego albumu proto-punkowego ("Limits Appear", "Here Are The Limits", ktoś rozgryzie te nawiązania?). Grają stare rzeczy, na jednym singlu coverowali "Messin' With The Kid". I wszystkie ich albumy udostępniają za darmo tutaj. CD i LP też sprzedają, a jakże.

12. Oba polecane albumy to czołówka obecnego roku. Po prostu. Wrzuciłem oba w git jakości na mediafire. Raz i dwa. Słuchajcie ich, dopóki się goście nie zestarzeją i nie zwiędną. "Nobody passes the test of time", jak mawiał klasyk.

***



13. I już. Pozbyłem się z siebie tych rekomendacji. Napisałem mało, ale powinniście słuchać, a nie czytać. Teraz lubo mi, błogo. Do następnego.


26 września 2009, 22:40:27

doom should not jam


XYX - Momento Acido Contemporaneo 7''
Skulltones 2009


Mutators - Stevie Wonder Can See 7''
Grotesque Modern 2006


Sex Vid - Tania
Dom America 2007


Drunkdriver - Fire Sale 7''
Fashionable Idiots 2009


Mayyors - Deads 12''
Hurling Man 2009

1. Zapomniałem jak się pisze. Myślałem, że to przejdzie ale nie przechodzi. Polecę kilka płyt i szlus. Nie utrudniajmy spraw.

2. Tableau! trwa cztery lata. Hurra. Audycja/podkast trwa dwa i pół i zbliża się ku setnemu odcinkowi. Hurra.

3. Miałem ochotę, wzorem wpisu okazjonalnego dwa lata temu, pojechać rodaków piszących o muzyce, wyśmiać jakieś nowe, głupie trendy i ogólnie się wyzłośliwić, ale olać to. Sam nie jestem lepszy. Przez te cztery lata nie oznaczyłem właściwie żadnego ciekawego nurtu, nie przyjrzałem się temu, nazwijmy to, naukowiej. Czytam teraz codziennie dusted, rubrykę mosurocka (jest coraz gorsza) i forum termbo. I tyle. Cała reszta muzyki i ludzie z nią związani mogą się gremialnie walić na ryj.

4. Nie będę też udawał, że uskuteczniam tutaj jakąś superselekcję. Już wspominałem, rzecz jest w odnalezieniu i wyborze źródeł. Cała reszta jest gówno warta. Jeśli zdaje ci się, że jakiś pismak zaczyna wciskać ci kit, to tak zapewne jest. Przykładem koronnym niech będzie zachwyt Poważanych Recenzentów komercyjnym popem. Co z niego zostało? Gdzie te rozprawy o kontekstach kulturowych w refrenie jakiejś britnejówy?

5. Można zapytać też z drugiej strony - gdzie są teksty o limitowanych wydawnictwach? Gdzie opisy płyt tłoczonych w nakładach 300 kopii? Nie ma. Wszyscy są zajęci pisaniem o Dirty Projectors albo Animal Collective. A mnie skrót AC nadal przywołuje Anal Cunt.

(5.1. A Żiżek to tylko attention whore. Całkiem łebski, ale nic więcej.)

6. I w ten sprytny sposób docieram do grania agresywnego. Wiecie jakie jest najczęściej dymane słowo w nowożytnej i starożytnej historii pisania o muzyce popularnej? Punk. Jakiś zespół gra nagle szybsze tempa? Punk. Les Savy Fav? Art-Punk. Black Lips? Flower-Punk. Jakiś cwelek z agencji reklamowej zakłada zespół, pisze artykuł w gazecie i występuje na różnych galach? Punk. Jakaś banda kretynów gra szybsze generic indie, robi bloga na którym jedzie rodzimą scenę muzyczną i gra support dla Nomeanso, z okazji czego muszę czekać godzinę dłużej (w doborowym towarzystwie, co prawda) pod CSW? Punk.

7. To może teraz ja coś polecę dla odmiany. Ze słowem "punk" w gatunku. Pięć winyli, razem trwają 40 minut. Nie zdążysz się znudzić.

8. Art-punk. Meksyk. XYX. Duet. Dwa single. Ten drugi singiel mocarny, a przecież pierwszy też był znakomity. Album w drodze. Występ i wywiad.

9. Noise-punk. Kanada. Mutators. Pani na wokalu (w XYX zresztą też). Pojawili się wcześniej na znakomitej składance z kanadyjskim punkiem pt. "Emergency Room". Już nie istnieją. Część składu gra teraz w Sex Negatives.

10. Waszyngton. Sex Vid. Znani też jako Sex/Vid. Zero obecności w sieci (tak samo jak Mayyors). W brzmieniu i wykonaniu - hc z wczesnych lat '80. Tylko tyle i aż tyle.

11. Drunkdriver. Nowy Jork. Na koncie dwa single, epka i album. Ale te dwa kawałki z "Fire Sale" rozwalają wszystko i nie mówię tu o ich twórczości. Wszystko: muzykę, głośniki, twój słuch.

12. Mayyors...

13.

14.

15.

16.

17. Nie umiem pisać. Mówiłem. Nawet w tym sensu nie widzę. Bo jeśli łapiesz takie klimaty, to pewnie już dawno "Deads" słyszałeś i polubiłeś, a ja tutaj tylko mielę wodę. A jeśli nie słyszałeś, zapewne słyszeć chciał nie będziesz. Punk jest dla dzieci.

18. Hurra.



02 września 2009, 00:54:46

i'm not afraid to surf this place



1. The Konks - God Says
--
szybsze:
2. The Necessary Evils - Play With Fire
3. The Retainers - Die Baby Die
4. Charlie & The Moonhearts - Drop In, Drop Out
5. The Hunches - MindFUCKblues
6. Oblivians - No Butter For My Bread
7. The Horrors - Looking for Action
8. Jack of Heart - Love In Vain
--
wolniejsze:
9. The Cramps - New Kind Of Kick
10. Andre Williams feat. Cheater Slicks - Can't Find My Mind
11. Magnetix - Fiend of Time
12. Feedtime - Love Me
13. Chrome Cranks - Burn Baby Burn
14. King Loser - Jungle Beat
15. Witch Hats - The She
16. Dead Hookers - I've Got Something For You
17. Brimstone Howl - Atomic Love
18. Mr. Airplane Man - Very Bad Feeling
--
19. Black Time - Escape Velocity


[PLAY]
do pobrania:
plik mp3 96kbps
plik mp3 135kbps vbr

uwagi:
- surf rock. ultrafuzz. rzeczy nagrywane w piwnicach, w pustych blaszanych beczkach, na popsutych instrumentach.

- opis później.

- rzecz zaczynają konks z ich "s/t". nawiązanie do electric eels?

- necessary evils z "the sicko inside me". In the red, 1999 rok. arcydzieło fuzz-punku. bardzo ciężki album.

- retainers ze strony b singla "waste of time". świetny linijka: "i wanna see you having heart attack".

- charlie and the moonhearts z "drop in, drop out". wydali też w tym roku kasetę, ale nie słyszałem jej jeszcze. z polecenia migali.

- hunches z epki "dance alone". mocarze.

- horrors z ich "s/t" wydanego na in the red. granie na jednym chromosomie. nie mylić z innymi the horrors.

- jack of heart z tegorocznego "s/t". wahałem się między wersją albumową tego kawałka, lub tą ze splitu z tunnel of love. albumowa jest nieco lżejsza.

- the cramps z ulubionego "bad music for bad people". to jest pierwszy ich kawałek jaki kiedykolwiek usłyszałem. puścił go założyciel buddyhead w swoim pierwszym i jedynym podkaście.

- williams i cheater slicks grają crampsów. trzech gigantów w jednym zdaniu. mam ostatnimi czasy obsesję na punkcie williamsa. łapię wszystko co wydał. ten kawałek kończy amerykańską wersję "the black godfather". japońska ma jeszcze kilka kawałków.

- magnetix z siedmiocalówki "time after time". ten singiel to dwa najlepsze kawałki jakie te francuzy kiedykolwiek nagrali i wydali.

- feedtime z drugiego albumu, "shovel". najlepszy pigfuck wychodził z australii.

- chrome cranks z kompilacji singli, b-sideów i dziwactw pt. "diabolical boogie". totalny scientists worship.

- witch hats z singla "before i weigh". podobno wydali nową epkę.

- dead hookers z "burial/rebirth". tytuł albumu przywołuje skojarzenia z dupnym black metalem, ale oni grają garażówkę w trybucie dla gun club.

- a propos trybutów dla gun club: brimstone howl z nowej, świetnej kompilacji (samplera alive records) "never give up on your hallucinations".

- mr. airplane man z "moanin' ". dwie panie grają bluesa. prototyp dla vivian girls? dzięki dla marcina z trashgarage za zwrócenie uwagi na ten duet.

- na koniec black time. distortoreverbtreble.