13 sierpnia 2009, 12:13:22

dwa słońca



1. The Velvet Underground - Who Loves The Sun
--
2. Customers - She's Heroin
3. Charlie & the Moonhearts - Charlie Moon (Style Tycoon)
4. Box Elders - Ronald Dean
5. The Shackles - Funeral Shroud
6. Crystal Stilts - Sugarbaby
7. Thee Oh Sees - Meat Step Lively
8. Ariel Pink's Haunted Graffiti - Damage Done
--
9. The Strange Boys - No Way for a Slave to Behave
10. Smith Westerns - Boys Are Fine
11. Ganglians - Lost Words
12. The Mantles - Don't Lie
13. Dávila 666 - Casi Las Three
14. The Fresh & Onlys - I'm A Thief
15. Ty Segall - Rusted Dust
16. Ovens - Same Shit Different Day
17. The Fresh & Onlys - Come Dance With Me
--
18. {{{Sunset}}} - I'm Not a Perfect Person (Looks Like I Fucked Up Again)
19. Real Estate - Pool Swimmers
20. Beauty Pill - You, Yes You
--
21. Jay Reatard - There Is No Sun


[PLAY]
do pobrania:
plik mp3 96kbps
plik mp3 135kbps vbr

uwagi:
- muzyka niegroźna, melodie. końcówka wakacji.

- dużo nowych płyt:
box elders z "alice and friends"
smith westerns z "s/t"
ty segall z "lemons"
real estate z "atlantic city expressway".

- dużo nowych singli:
the shackles z "broken arm"
odmienieni crystal stilts z "sugarbaby"
customers z "howling at the moon"
sunset z "loveshines II"
dávila 666 z "pingorocha y la diva rockera"

- the mantles i the fresh & onlys zasługują na oddzielny myślnik. dwa najlepsze single tego roku - "don't lie" znany też jako "trust" i "imaginary friends".

- "i'm a thief" pochodzi z kasety "bomb wombs". stąd ta jakość.

- charlie & the moonhearts ze splitu z teen anger.

- ganglians ze splitu z eat skull. brzmią mniej lo-fi niż na albumie.

- real estate to projekt gościa z ducktails. klasowy relaks.

- box elders z fałszowanymi melodiami, ale chwytliwi jak cholera.

- beauty pill jak zwykle ironicznie. dowcip w tym kawałku polega na tym, że kiedy go nagrywano michael jackson jeszcze żył.

- reatard z nowego "watch me fall". "blood visions" to nie jest, reatard hymnów już nie gra i coraz bardziej pogrąża się w popowy narcyzm. trudno.

- zupełnie niedawno wyszedł też nowy album reigning sound - "love and curses". bliżej mu brzmieniem do ballad "home for orphans" niż "too much guitar", ale i tak jest gitny. polecam.

04 sierpnia 2009, 17:48:50

teh1234 gościnnie



1. Rosa Yemen - Herpes Simplex
2. Lizzy Mercier Descloux - Mission Impossible
3. The Sandals - Jet Black
4. Man or Astro-Man? - Transmissions from Venus
5. Lizzy Mercier Descloux - Mission Impossible 2.0
6. Antena - Sisséxa
7. Stereolab - Fluorescences
8. Christine 23 Onna - Space Mondo Topless
9. Mi Ami - New Guitar
10. Angel'in Heavy Syrup - はつ恋
11. Andrew Douglas Rothbard - Zweitracht


12. YBO² - Ural
13. Future of the Left - Chin Music
14. Anal Cunt - Unbelievable
15. Big Business - Cats, Mice
16. 16 - Flake
17. Maudlin of the Well - Pondering A Wall
18. Minsk - Pisgah
19. Big Business - The Drift
20. Current 93 - Not Because The Fox Barks
21. Andrew Douglas Rothbard - Exodusarabesque
22. Venetian Snares + Speedranch - Halfway Up the Stairway of Mucus


[PLAY]
do pobrania:
plik mp3 96kbps
plik mp3 135kbps vbr

zamiast uwag:
- dzisiejszy składak został złożony przez teh1234. ja mam teraz wakacje. w międzyczasie ślijcie swoje składanki z ciekawościami. trwanie: godzina lub półtora. im dziksze dźwięki tym lepiej. im więcej słońca tym cieplej.

- trailer pasujący klimatem.
-
- film ekstatyczny.

16 lipca 2009, 23:29:20

decidecidecidecide



1. The Fall - Just Step S'ways
--
2. [nieznany wykonawca] - [nieznany utwór]
3. Final Solutions - Fake Puke
4. The Trashies - Tanktop Sunburn
5. Magnetix - Time After Time
6. Human Eye - Kill Pop Culture
7. Brainiac - Fucking with the Altimiter
8. Prolapse - Pile Tent
9. Tyvek - Summer Things
--
10. Grass Widow - To Where
11. The Pheromoans - Penis Envy 96
12. Intelligence - St. Bartholemew
13. O Voids - Higher
14. Lydsod - Flyp Your Lyd
15. The Rebel - You're Just Like Tammy Wynette
16. The Super Vacations - Landing Site
17. A-Frames - Test Tube Baby
--
18. Night Wounds - Damage
19. Hunting Lodge - Dub Ghost
20. Whirling Pig Dervish - Erectile Projectile? (One Flew Over The Cuckoo's Nest)
21. Hose.Got.Cable - Carpal Tunnel Syndrome
22. The Ex - Adversity
23. Mutators - Stevie Wonder Can See
24. Nu Sensae - Graceland
25. XYX - Momento Acido Contemporaneo
26. Mayyors - Clicks
--
27. Black Eyes - False Positive

[PLAY]
do pobrania:
plik mp3 96kbps
plik mp3 135kbps vbr

uwagi:
- w dzisiejszym odcinku: kaloryfery, rurki, studzienki kanalizacyjne.

- rzeczy nastawiające (napawające) na jutrzejszy koncert.

- zaproszenie.


15 lipca 2009, 23:47:37

nmn w csw


Nomeansno grają w piątek w CSW. Będę tam.

Patronaty screenagers i porcys nad tym koncertem gwarantują obecność masy modnej młodzieży, która ściągnie i po raz pierwszy przesłucha "Wrong" na dzień przed koncertem. Trudno. Przeżyję.

Gwoli przypomnienia: polecałem NMN dwa razy, miałem na ich punkcie wieloletnią obsesję.

Jeśli chcecie wypić piwo w wątpliwym towarzystwie lub pogadać o nowej dwunastocalówce Mayyors to szukajcie na koncercie w CSW buca w koszulce Flippera. Tyle chciałem powiedzieć.

08 lipca 2009, 16:02:10

trzy składanki


Lato, nuda, bezrobocie, etc. Dziewięćdziesiąty piąty odcinek podkastu.

Zrobiłem z okazji gorąca i duchoty trzy składanki. Dużo w nich rzeczy tegorocznych, nieco zeszłorocznych i kilka kawałków dawniejszych. Nagrane jest to bez gadania, syntezatorów i tym podobnego gówna. Można to nawet traktować jako jeden duży składak i słuchać po kolei, dlaczegóżby nie. Całość mieści się na dwóch płytach audio.

Teraz nastąpią tracklisty. Z obrazkami.



składak #1, głuchota:

1. The Monkeywrench - Levitation
2. Dead Hookers - Dead Man's Eyes
3. Vee Dee - Teens O.D.
4. Long Legged Woman - Something Is Pressing Against It From The Inside
5. Brimstone Howl - Firewalk
6. The Heads - U33
7. Gonga - The Greaser
8. Dead Meadow - Dusty Nothing
9. Electric Wizard - Demon Lung
10. Sleep - The Druid

http://www.mediafire.com/?gnzznmtyzi0


składak #2, tępota:

1. Idlewild - Idea Track
2. Eddy Current Suppression Ring - That Time of Day
3. The Shitty Limits - Vehicle
4. Fontana - Gotta Split
5. Black Randy and the Metrosquad - Sperm Bank Baby
6. Mystery Girls - Turned On, Tuning In
7. Digger & the Pussycats - I Want To Be Your Slut
8. Thee Headcoatees - Come Into My Life
9. Baseball Furies - Cultural Dump
10. Chain and the Gang - Reparations
11. Intelligence - Thank You God For Fixing The Tape
12. Tyvek - Summer Things

http://www.mediafire.com/?zmidm1zjtdy


składak #3, marazm:

1. Nobunny - I Am A Girlfriend (demo)
2. Impacto - Knock On Wood
3. Thee Oh Sees - Tidal Wave
4. Thee Oh Sees - Heart Sweats (demo)
5. Mustangs - Watcha Gonna Do Bout It
6. Nomo - Waiting
7. The Bamboos - Pussy Footin'
8. The Professionals - The Back Stabbers
9. Cave - Encino Men
10. Ester John, Fadhili William, Ben Nicholas and Fundi Konde - Mwanamali Wa Maridadi
11. HiM - Third Wish
12. Wooden Shjips - I Hear The Vibrations (E-Z Version)
13. The Sahara All Stars Of Jos - Feso Jaiye
14. Skip Spence - Diana
15. Caetano Veloso - Carolina
16. Big Blood - She Sells Sanctuary
17. Smog - Hit The Ground Running
18. Angel'In Heavy Syrup - I Got You Babe

http://www.mediafire.com/?mjrzgewmqmf


uwagi:
- za okładki robią screeny z filmu animowanego pt. "stary kowboj" witolda giersza.

- monkeywrench grają standard 13th floorsów.

- dead meadow z "howls from the hills". najlepszy ich album zaraz po "feathers". cięższy, ale i chwytliwszy zarazem.

- sleep z tegorocznej reedycji/remasteru "holy mountain". electric wizard z remasteru "dopethrone". oba albumy oczywiście musowo należy znać i lubić.

- tak, wiem. idlewild to ulizane dupki, ale to i tak lepsze niż bycie udupionymi lizakami. poza tym, bardzo śmiesznie brzmi ten kawałek zaraz po sleep.

- mystery girls z pierwszej epki. trzy śmieszne falstarty.

- chain and the gang to nowy zespół ian'a svenoniusa.

- brytole wydają u siebie pierwsze dwie płyty ecsr. z tej okazji w preorderze można zamówić obie za 55 złociszy.

- nobunny z nowej kasety (!) pt. "raw romance". sampel zawarty w tym demku jest lepszy niż w wersji z debiutu.

- na trzecim składaku dużo rzeczy z kompilacji afrykańskiego grania z lat '60-'70. gitnie takie dźwięki pasują na lato. reprezentowane albumy:
"cazumbi - african sixties garage vol. 1"
"nigeria special: modern highlife, afro-sounds & nigerian blues"
"1967-72 lipa kodi ya city council"
"cult cargo: belize city boil-up" (belize na karaibach)
"cult cargo: grand bahama goombay" (bahamy)

- cave z nowego "psychic psummer". "hunt like devil" to nie jest, ale i tak mocne. natomiast nomo cały czas się rozwijają. znakomity nowy album.

- ujarany skip spence z legendarnego/zapomnianego "oar". veloso też raczej nietrzeźwy.

- singiel "contact" shjipsów jest prawdopodobnie lepszy niż ich nowy album.

- intelligence z "fake surfers". nadal sądzę, że "crepuscule" jest lepsza.

- w ten sam sposób sądzę, że pierwsza płyta "already gone" big blood jest lepsza niż druga.

- bycze dzięki za polecenie angel'in heavy syrup. zawsze będę to kojarzył z "dniem świstaka".

- niedługo rekomendacja i przegląd nowych znalezisk.

17 czerwca 2009, 19:04:21

izolacjonizm (i am the one)



1. Nothing People - It's Not Your Speakers
2. Huelepega Sound System - Do Ya Think I'm Freaky
3. The Caretaker - Robins and Roses
4. Group Bombino - Imouhare
5. Wooden Wand & The Vanishing Voice - I Am the One I Am And He Is The Caretaker Of My Heart
--
6. Kulfi - Screw Is My Name
7. Jessamine - Schisandra
8. Sic Alps - Strepix
9. Liquorball - Evolutionary Squalor I (fragment)
10. Can Can Heads - Double Talkin' Maybe
11. Gravitar - Nelcotte
12. The Phantom Family Halo - Legend On The Run
--
13. Visitations & Big Blood - Lectric 'Lashes 3

[PLAY]
do pobrania:
plik mp3 96kbps
plik mp3 135kbps vbr

uwagi:
- w dzisiejszym odcinku kompletne dziwactwo.

- żeby nie było że żartuję: drugi kawałek to psych-dubowy (spowolniony) remiks coveru roda stewarta w wykonaniu kiegoś kolumbijskiego zespołu. 'huelepega' znaczy wąchacz kleju. ich cdr dostępny jest tutaj. mocny haj.

- caretaker ze "a stairway to the stars". dzięki jeszcze raz, istvan.

- group bombino z tegorocznego "guitars from agadez, vol. 2". sublime frequencies, naturalnie.

- wooden wand z jednym z normalniejszych kawałków z "buck dharma".

- kulfi (jakby zdrobniale powiedziała na niego monika, niewyobrażalnie czerstwy dowcip) to zespół z francji. wydali jedną jedyną płytę w zatrważającym nakładzie 250 kopii. szukam tego od dłuższego czasu. dzisiejszy kawałek pochodzi z ich splitu z legendarnym michaelem yonkersem.

- jessamine z wielkiego "long arm of coincidence". niby lato, a ja słucham jessamine. co za czasy.

- osoby poirytowane przebiegiem i brzmieniem kawałka sic alps proszone są o pozostawienie skarg w komentarzach.

- liquorball z nowej płyty "evolutionary squalor". przypominam, że jest to zespół gościa grającego wcześniej w monoshock i the bad trips. na saksofonie gościnnie steve mackay.

- dla niekumatych: steve mackay grał też na najlepszym albumie rockowym wszech wag.

- can can heads ze dwupłyowej składanki zbierającej fińską awangardę. składanka nosi piękny tytuł: "tididii tididii tididiididii" (po fińsku znaczy to "dwie herbaty do pokoju dwadzieścia dwa"). składak dostępny jest na przykład tutaj.

- gravitar z "now the road of knives". jadę po klasykach.

- phantom family halo ze splitu z la otracina. wspominałem kiedyś.

- całość zamykają visitations wespół z big blood. żeby nie było zbyt miło wybrałem ten powalony kawałek.

- brawo.

11 czerwca 2009, 23:48:39

my sweet old etcetera


The Hunches - Exit Dreams
In The Red 2009



Ilyas Ahmed - Goner
Root Strata 2009


1. ee cummings!

2. Niewykorzystana historyjka #7: Pani, której krzyk może skończyć świat. Wyjść z takiego pomysłu jest kilka. W młodości mogą uciąć jej język, ale to kładzie główny problem fabularny. Więc niech lepiej znajdzie opiekuna/ukochanego (żeby było jakieś emocjonalne napięcie) i z tym opiekunem przemierza świat. Symbolicznie. I ogląda ta smutna, milcząca z przymusu pani różne nieszczęścia, choroby, kurestwo ludzkie i tak dalej ale nie krzyczy. Kilka punktów kulminacyjnych dalej sytuacja się statkuje, pani z opiekunem/ukochanym wchodzą do swego domu. Tam wszystko jest ładnie uporządkowane, przytulnie jest, itd. Niestety, pan opiekun/ukochany po wejściu zbyt mocno trzaska drzwiami, z parapetu spada na podłogę doniczka, dotąd zupełnie spokojna pani na to patrzy i w krzyk. Nasza planeta i cały wszechświat zbiera się do środka i wybucha początkując nowy Big Bang. Wszystko to z nadzieją, że nowy, następny wszechświat uda się lepiej.

2.1. Poszukuję rysownika komiksów poszukującego scenarzysty. Mówię zupełnie serio.

3. A propos patrzenia, dwie mocne rzeczy obejrzałem. Po pierwsze dokument "People Who Do Noise". Yellow Swans tam grają. Jest też klient robiący muzykę poprzez przerabianie map powierzchni Marsa na zapis dźwiękowy. Ale oni nie są tam najmocniejsi. Najlepszy, kumacie, jest klient nazwiskiem Josh Hydeman. Ten gość pojawia się w filmie na cztery minuty. Mówi, że kawałek nazywa się "Dziwka", ustawia kostki z przesterami, przepina kable, robi kilka ćwiczeń rozruchowych. Po chwili włącza głośniki, które natychmiast łapią bycze sprzężenie i zaczyna drzeć mordę. Trzy minuty później Hydeman przestaje krzyczeć i skacze na krzesło. Wstaje i kłania się. Żadnych instrumentów, przester, feedback i wrzask. Esencja r'n'r.

4. Druga gitna rzecz wizualna to japońskie "Eli, Eli Lema Sabachthani". Na ziemi straszy epidemia depresji, ludzie popełniają masowo samobójstwa. Jedynym lekarstwem są koncerty dwóch facetów grających noise. Kolejny hi-artsowy film z masą ultradługich ujęć, zerową fabułą i dziwnym klimatem. To znaczy, tak określiby to fan obecnej mainstreamowej kinematografii. Dla mnie git relaks.

5. The Hunches są fajni przez konteksty. Pierwsze dwa ich albumy były tak głośne i głupie, że puszczałem je sobie w tle do filmów kung-fu. Mieli na przykład taki kawałek "I'm An Intellectual" - jeden facet bije na rympał w bęben, a drugi krzyczy, że jest intelektualistą. Humor.

6. W tym kontekście opisywany album "Exit Dreams" jest ultramocny, ponieważ jest wysoce kombinowany. Piosenki już nie pędzą dla samego pędu. W prawie każdym głośnym kawałku jest wolniejszy moment z melodią. Jest masa pomysłów brzmieniowych, gitara wije się między różnymi efektami i zagrywkami. Dużo się dzieje, trzeba do tego skupienia. Tego skupienia zwykle nie wymagają płyty melodyjne, więc odbiór nie jest taki łatwy.

7. Słuchanie tej płyty jest trochę jak czekanie na autobus w środku zamarzniętej dżungli, gdzie pada gorący tropikalny deszcz z gradem. Trzeba się przygotować na gitną ambiwalencję. To nie będzie bitka na pięści, raczej partia warcabów. I nie, nie jest to wystudiowana gra muzyka ze słuchaczem. To nadal prostacki prymitywny r'n'r, tylko wzbogacony o kilka elementów. Zagrają ładną melodię, dodadzą gwizdek czajnika w tle, poudają Pixies. Ale nadal w końcówce "Pinwheel Spins" walną taki hałas, że może to wywalić głośniki. Mówię poważnie i jestem, niestety, trzeźwy.

8. Teraz Ahmed. Urodzony w Pakistanie, wychowany w NJ, zamieszkały w Arizonie. Niby bez znaczenia, ale to od razu włącza tryb słuchania "world music", co może być tropem mylącym. Z drugiej strony, Hunches są z Portland, a to jest mieścina pełna hipsterów. Więc może jednak geografia ma coś do powiedzenia.

9. Wspominałem kiedyś - nabyłem wcześniej "Vertigo of Dawn" pana Ahmeda i czerpię przyjemność z tego wulgarnego aktu posiadania. "Goner" zmienia dźwięk na gorszy, ale daje poczucie bliskości z muzyką.

10. Kiedy przeglądam wywiady z muzykiem przewija się tam słowo "strach". Nietrudno złapać motywację twórczą tego pana, tak samo jak trudnym nie jest wyłapanie niepewności w jego kawałkach zawartej.

11. Pan Ahmed rzadko odpuszcza. Umie siać i podtrzymywać napięcie. Nie ma u niego nagrody za słuchanie. Kawałki nigdy nie wybuchają, nie przechodzą w ładniejszą melodię. Bujają się trochę na wietrze (końcówka albumu), błyskają z daleka piorunami ("Enter A Shadow", najdłuższy kawałek) lub szemrzą cicho ("Some of None"). Trzeba umieć szemrzeć.

12. Album zamyka wokaliza pani Harris znanej jako Grouper. Świetny kawałek, znakomite zakończenie, itd. itp. Napisałbym, że to dobre na lato, ale żeby takie było trzeba mieć conajmniej dystymię.

13. Oba polecane są jednymi z absolutnie najlepszych płyt wydanych w tym roku i będę to powtarzał choćbym zdechł.

14. Na koniec o komiksie. "Bolland Strips!". Bolland to brytol znany z wyrysowania kilku przygód Judge Dredd'a i "Killing Joke" Moore'a. Styl ma niesamowity, detale prawie jak u Darrowa, ale bez zboczenia w kierunku dwustronicowych panoram. Do tego Bolland świetnie rysuje kobiety, momentami lepiej niż sam Manara.

15. W "Bolland Strips!" są jego odskoki od mainstreamu. Wśród nich "Mr. Mamoulian". Niby dowcipny autobiograficzny jednostronicowy strip, niby humor, ale... Oczywiście jest dziwaczny bohater, zagubiony, pogrążony w rozmyślaniu na temat sztuki. I dziwaczni ludzie obok niego. Obsesje, robienie sobie jaj z angielskiej pogody, z absolwentów (głównie absolwentek) szkół artystycznych, z nazw punkowych zespołów. Ale najbardziej rozwalają mnie erotyczne sny Mamouliana. Przychodzi do niego goła panienka, którą wcześniej wypatrzył w jakimś plotkarskim pisemku, i opowiada mu kompletne pierdoły. Próbuje go uwolnić od jego dupnego żywota, ale Mamoulian jest zbyt przestraszony by zrobić cokolwiek. Powtarzam - cokolwiek. Strasznie to śmieszne i przerażające jednocześnie. Śmieszne, bo goła panienka. Przerażające, bo ten strach jest taki mocno prawdziwy.

16.

17. Bezcenne, bezcenne, bezcenne.


26 maja 2009, 08:23:41

love's a clenched fist



1. Cacaw - Bye Bye Dodo
2. Clockcleaner - In The Shit
3. Warmer Milks - The Jaunting
4. Total Abuse - The Same
5. The Fugs - Nothing
6. Flux of Pink Indians - Neu Smell Poem, Tube Disaster
7. Iron Monkey - 9 Joint Spiritual Whip
8. Drunkdriver - Women (The Blues)
9. Snake Apartment - No Raises
10. Born Against - A Whopper Of A Tale
--
11. Pissed Jeans - I've Still Got You (Ice Cream)

[PLAY]
do pobrania:
plik mp3 96kbps
plik mp3 135kbps vbr

uwagi:
- na okładce kadr z komiksu "bolland strips!" briana bollanda.

- cacaw to nowy zespół połowy starego składu coughs, flux of pink indians to brytole, drunkdriver z debiutu, clockcleaner z "nevermind", a na końcu sam mcpheeters dzwoni do talk-show. i tyle.

12 maja 2009, 09:50:02

on the way to the question mark



1. Polvo - Ox Scapula
2. Primordial Undermind - Tremens
3. Magic People - Fuck The Wind
4. Intelligence - I Walk In A Lonely Light
5. El Jesus De Magico - Ancestor Worship / The Scope
6. Vizusa - Disintegrater
7. Up-Tight - Our Own Portrait
8. Magik Markers - Don't Talk In Your Sleep
9. The Skull Defekts - Skull & Tongue
10. Los Llamarada - A Chance to Become Transparent
--
11. Nothing People - Another Rattle

[PLAY]
do pobrania:
plik mp3 96kbps
plik mp3 135kbps vbr

uwagi:
- na okładce obraz pana nazwiskiem man ray.

- dziś w audycji dziwne klimaty. niby ma padać, ale tylko szaruga.

- polvo z debiutu. reaktywowali się ostatnio, niedługo nowa płyta.

- intelligence z "crepuscule with pacman". album lepszy niż wydany jednocześnie (ale na innej wytwórni) "fake surfers".

- primordial undermind (mocarna nazwa zespołu) z "loss of affect".

- jezus magiczny ze "scalping the guru". album nierówny i niepoukładany. w najlepszych momentach przypominają jessamine.

- up-tight nowe, wspominałem. szwedzi ze skull defekts z nowego "the temple".

- magik markers i nothing people z moimi dwoma ulubionymi kawałkami z najnowszych płyt - "balf quarry" i "late night".

- nigdy nie byłem fanem los llamarada i nadal nie jestem. ten kawałek jest po prostu gitny.


- z innych wieści: dwóch najnowszych albumów big blood ("already gone I+II") słucham ostatnio w kółko. to chyba najlepsze co dotąd wydali. jeszcze raz zapodaję link do darmowego i legalnego ściągnięcia ich muzyki.

07 maja 2009, 16:07:53

prosta sprawa


Rusted Shut - Rehab
Emperor Jones 2004


Iron Monkey - Our Problem
Earache, 1998


0. "proszę cię, żorż" mówi żuliet binosz.

11. Należy jeszcze zaznaczyć, że "Rehab" i wydana niedawno epka "Hot Sex" to artefakty przeszłości, nagrane dekadę temu. Dopiero teraz zaczęło to kogoś obchodzić na tyle, że zebrał to na płytach i wydał ponownie. Jak z Harvey Milk - internet przywraca zapomniane zespoły. Jest plotka o stu gębach mówiąca, że niedługo na Load ma wyjść coś nowego ich autorstwa.

2. Najlepszy komiks jaki w życiu czytałem (hear ye! hear ye!) to Punisher: The End. Wiadomo kto zacz. Jakiś czas temu linia Punishera podupadła, aż podjął ją Garth Ennis - ten irlandzki klient, który ma wielki problem z katolicyzmem. Zaczął pisać punishera jako kompletnego szajbusa (co było znakomitym pomysłem) i, o ile się nie mylę, czyni to nadal. I była, kumacie, seria one-shotów Marvela zwana The End. Różnych bohaterów ustawiano tam u kresu swoich dupnych żywotów. Pomysł serii niezły, wykonanie najczęściej marvelowe.

18. Pan krzykacz z Iron Monkey, Johnny Morrow, tak się narkomanił i alkoholił, że w pewnym momencie dupnęła mu nerka i nagle umarł. Perkusista Greaves później grał w Electric Wizard, a teraz robi Wysoki Artyzm w Crippled Black Phoenix. Jeszcze jeden ze składu teraz jest w Capricorns. Ot, historia.

14. Ale wracam do Iron Monkey. Wzięli nazwę zespołu z filmu kung-fu co jest pewną oznaką znakomitości. Grali sludge, co jest bardzo gitne, bo sludge jest powiązany bardziej z punkiem niż gościami z face paintem. Przy czym, była to brytyjska wersja sludge'u (sladża) - kawałki były dłuższe, wrzaski bardziej niezrozumiałe.

4. Corben jest twórcą podziemnym. Trzydzieści lat pracy zajęło mu dostanie się na łamy Vertigo/DC. Później narysował jeden większy (znakomity) one-shot Hellblazera, ale nie kojarzy go się z jakimiś ultrapopularnymi dziełami.

15. Porównuję oczywiście ze sludgem jankeskim - ale bardziej Buzzov'en i Cavity niż Eyehategod. Tego ostatniego zespołu nie lubię, ich rzekoma wielkość mi umyka.

8. Jakby padło na nich wielkie olśnienie - przekręćmy gałki tak, by brzmiało to jak harsh noise. Po tej światłej myśli bicie łapą w drewniane pudła spięte drutem przestało mieć na celu tworzenie oryginalnych riffów. Dźwięk stał się przekazem. Medium is the message, jak mawiają.

5. Najgitniejszą rzeczą w tym komiksie jest to, że Punisher wybija całą ludzkość do nogi. Tezą tutaj, jeśli pominąć bzdurne teorie spiskowe Ennisa, nie jest potrzeba zamordowania wszystkich ludzi. Chodzi o to, że wszystkim się należy. Jak mawiał Hicks, jesteśmy najgorszą chorobą toczącą tę planetę.

10. Potwornie ciężko to zaczęło brzmieć. Tym gorzej, że bez jakichkolwiek przerw i ozdobników. Rusted Shut zaczęli częściej grywać z projektami noisowymi niż punkami. Nic dziwnego, ta niedawna epka to półgodzinne plucie gęstą śliną na słuchacza.

3. Tak czy owak, w roku 2004 Ennis napisał, a mój ulubiony Richard Corben narysował, najbardziej nihilistyczny komiks jaki dotąd czytałem. Od pierwszej linijki tekstu w pierwszym panelu - śmierć, zagłada, bure kolory, posęp, nie ma ratunku, etc. Piękna sprawa. Do tego rysunki Corbena - wszyscy ludzie wyglądający pokracznie (trochę jak u Crumba), zakazane mordy, brud, szpetota, szkielety.

9. A mesadż taki jak w tym komiksie. Kompletna mizantropia. Zresztą, poczytajcie sobie. Tutaj jest program do otwierania plików .cbr.

13. Możnaby ułożyć ranking ludzi na całym świecie. Prawie siedem miliardów miejsc na liście. Kto pod nami? Kto nad nami? Prezydenci? Kilka miejsc wyżej. Aparatczycy? Kolejne kilka miejsc. Głodujący? No właśnie, w górę czy w dół?

1. Jak być wolnym? To bardzo proste. Kołujesz powoli na początek pasa, hamujesz. Wysuwasz klapy, wzbogacasz mieszankę. Dajesz lekko gazu. Puszczasz hample, lub każesz obsłudze wyciągnąć klocki spod kół. Nabierając prędkości kontrujesz orczykiem (nogami) moment obrotowy. Możesz to sobie wytrymować przed dodaniem gazu, ale trzeba pamiętać, że moment wzrasta wraz z dodaniem gazu, więc będzie trzeba trymować jeszcze kilka razy. Kiedy nabierzesz prędkości lekko oddajesz drążek od siebie i unosisz tylne koło. Pamiętaj, aby nie przedobrzyć, bo zaryjesz dziobem. Przy prędkości startowej (musisz to sobie wcześniej sprawdzić) bardzo lekko ciągniesz drążek do siebie, chowasz podwozie, wyłączasz trymer i wciągasz klapy. I już, wolny jesteś. Nawet grawitacja nie ma na ciebie bata.

3.1.
QED

17. Najlepszy na "Our Problem" jest przedostatni, najdłuższy kawałek. Kwadrans różnych riffów, po którym następuje rytmiczne łupanie, które zastępuje później losowe łupanie, które zastępuje w końcu bardzo śmieszny fragment dyskusji o wyższości amerykańskich zespołów nad brytolskimi.

6. Ta teza przesiąka do muzyki i bardzo mnie to cieszy. Przy czym, po przesiąknięciu muzykom się czasem zdaje, że najlepszym sposobem wyrażenia mizantropii jest pierdolnięcie ośmiominutowej, ultrawirtuozerskiej solówki w metrum 8/9. Z drugiej strony czasem pojawiają się zespoły, które absolutny brak talentu zastępują bardzo intensywnie złymi, okropnymi środkami wyrazu. Flipper. Brainbombs. The Germs. I Rusted Shut.

19. Zauważyliście, że dzieci już nie grają w klasy? Nikomu nie chce się mazać kredą po chodniku.

7. Klienci są z Teksasu, z Austin. Nagrali o tym kilka kawałków i żaden z nich nie posiada choćby jednego pozytywnego przymiotnika. Wcześniej nie byli wyjątkowo ciężcy. Ich pierwszy CDr i niedawno wydany "Early Years" brzmią dość zwyczajnie. Natomiast ten polecany...

16. Brytole to też nie szczypawka, ale nie pakowali wszystkiego w brzmienie jak Rusted Shut. Stroili niżej, kładli klasyczne riffy, Marrow darł się jak dziki. Ich kawałki, jak wspominałem, były długie i dynamiczne - nagłe zmiany tempa, etc. Znacznie większa składność. Wszystko elegancko nagrane. Solówek brak. Klimat nieprzyjemny, ale nie aż tak jak u Teksańczyków.

12. Natomiast Iron Monkey to Brytole z Nottingham. Nottingham Forest gra w drugiej lidze. To mi przypomniało - wczoraj Czelsi była lepsza przez cały mecz, ale oglądałem to z cichą nadzieją, że dostaną gola w ostatnich minutach, tylko po to by obaczyć ich puste spojrzenia i bezsilność po fakcie. I spełniło się, ha ha. W życiu nie byłem w Londynie, oczywistą sprawą jest, że są to znakomici piłkarze, ale i tak cieszyłem się jak głupi kiedy odpadli. Jak niewiele człowiekowi potrzeba.