
różni wykonawcy - Oh Graveyard, You Can't Hold Me Always
Mississippi, 2008

różni wykonawcy - Fight On, Your Time Ain't Long
Mississippi, 2008
1. W momencie kiedy to czytacie, jestem martwy. Więcej - w każdym momencie kiedy tu zaglądaliście byłem martwy. Tak mi się ostatnio zdaje i nie jest to tylko figurą retoryczną.
2. Myślę o samobójstwie. Nie swoim, czyimś. Pomyślcie - Encyklopedia Samobójstw. Bez nieludzkich tabelek. Indeksowana wedle sposobów, wedle postaci lub chronologicznie. Seppuku, samospalenie, gaz w kuchence, pod pociąg, pod ciężarówkę, pod samochód, powieszenie, tabletki, pistolet, strzelba, nóż (cięcie wzdłuż, cięcie w poprzek), głód, utonięcie. Albo lepsze - rozbicie się samolotem o Kilimandżaro. Było kiedyś takie opowiadanie, "Magiczny Dżip" Vonneguta. A on sam też miał próbę samobójczą, zresztą.
3. Albo Hemingway. Albo jakiś tam naukowiec, który pod koniec kariery napisał na kartce "osiągnąłem wszystko, moja rola skończona" i się powiesił. Tradycjonalista.
3.1. Jest nawet taka lista.
4. Ta encyklopedia to nie jest specjalnie oryginalny pomysł. Wszechwiedzący pokazał, że jest już coś takiego. Kupiłbym chętnie. Niedługo mam urodziny. Dobre, nie? "Na swoje urodziny proszę o Encyklopedię Samobójstw."
5. Ale moja byłaby lepsza. Bez tabelek, jak wspominałem. Bez podawania kontekstu społecznego, bez kontrowersji. Sucho, dokładnie o całym zajściu bym napisał i podał jakąś ciekawostkę. Na przykład: "Strzelba, którą odpierdolił sobie kość czołową od reszty czaszki zakupiona została w sklepie Abercrombie & Fitch, eksluzywnym dystrubutorze broni palnej". Plus, oczywiście, ostatnim wpisem w książce byłby sam autor.
6. Poza tym żadnych morderców-samobójców. Niehonorowo.
7. Nie możesz zrobić krótkiej piosenki o długiej podróży. To znaczy, możesz, ale będzie ona dupna. Napisałem to zdanie i ono miało gdzieś zmierzać, ale zapomniałem gdzie. Więc niech tak zostanie bezsensownie.
8. Gitesnym trendem jest robienie kompilacji starszej muzyki. Nie żeby był to trend specjalnie nowy, ale ostatnimi czasy przybrał na sile. Pojawia się masa składaków z muzyką afrykańską, głównie high-life, ale są też z psychem (mocarne zeszłoroczne "Cazumbi!") albo z funkiem. A teraz chciałbym polecić dwie kompilacje wytwórnii Mississippi.
9. Pierwsza jest niby gospelowa, ale tak naprawdę jest o śmierci. Druga jest bluesowa i to mówi wszystko. Ta pierwsza ma utwory młodsze, a ta druga naprawdę stare, czasami potwornie szumiące. Tempo w obu jest nieśpieszne, tematyka niewesoła.
10. Starsza muzyka ma pewną jakość, nowa jej nie ma. Za sto lat nikt nie będzie robił składanek z obecną muzyką z powodów innych niż jej obśmianie. Ale nie, za sto lat tej planety nie będzie. Albo ludzi będzie tak dużo, że nie zmieszczą się pod tymi siedemnastoma kilometrami atmosfery.
11. I jeszcze mam obsesję na punkcie tego kawałka (vide też początki ostatnich dwóch audycji). Głównie przez powtórne obejrzenie "Mister Lonely". Film nie jest wybitny, nie jest nawet bardzo dobry. Ale ma kilka naprawdę mocarnych ujęć, Herzoga w roli księdza i niesamowity soundtrack.
12. I tyle właściwie. Chciałem napisać, że słucham tych dwóch powyższych przez cały czas ostatnio i że wymyśliłem tę encyklopedię. I już. Hej ho.