this then is a song. i am singing.

The Make-Up - Save Yourself
K 1999

Refused - Shape of Punk to Come
Burning Heart 1997
1. Z Ian'em Svenonius'em, liderem The Make-Up, jest sprawa taka, że nigdy właściwie nie wiadomo, czy mówi serio, czy żartuje. To znowuż oznacza, że jest inteligentniejszy ode mnie, ciebie i twojego starszego brata. I od tego śmiesznego kolegi brata, co to nigdy nie trzeźwiał.
2. Więc pogadajmy o muzyce. Nie, pogadajmy o filmie. Albo lepiej - pogadajmy o literaturze. Wiecie jaki jest sekret Hemingway'a? Pisał swoje teksty bez żadnego wglądu w życie wewnętrzne swoich bohaterów. To znowuż umożliwiło czytelnikom genialną w swej prostocie refleksję - każde życie wewnętrzne to gówno na badylu. Nasze myśli to impulsy elektryczne, a uczucia to reakcje chemikaliów. Proste. Teraz, w tym cała sztuka zrozumienia przekazu Svenonius'a - czy żartuje, czy nie - to nie ma żadnej różnicy. To jest taki komizm, jak kiedy Kissinger dostawał pokojowego Nobla po bombardowaniu Tokio w Boże Narodzenie.
3. Historyjka jest taka. W Waszyngtonie stołecznym był kiedyś zespół Nation of Ulysses, który grał post-punk. Ich sepleniącym wokalistą był właśnie Svenonius, a krawędź zespołu była tego rodzaju, że w bardzo śmieszny sposób udawali zupełnie ultrasowskie ugrupowania polityczne - taka przeróbka Czarnych Panter, francuskich komunistów, teges. Przerabiali ich hasła tak, by brzmiały jeszcze bardziej ultrasowsko (i jeszcze bardziej komicznie). Przykład tego słychać na otwarciu płyty Plays Pretty For Baby - niemal dwie minuty przemowy do publiczności. Byłby to przykład niezłej zaangażowanej poezji, gdyby nie było stekem idiotyzmów. Nie, zaraz... Przecież zaangażowana poezja to właśnie stek badziewia.
4. Dziwny był dźwięk Nation of Ulysses. Plays Pretty For Baby jest nagrana tak, jakby to był bootleg z koncertu przerywany pseudodżezowymi odjazdami. Wokalista ma irytujący głos. Są gnieniegdzie dęciaki.
5. W każdym razie NoU się rozpadli po dwóch płytach. Svenonius założył Mejk Ap. Pozostawił ten sam shtick, ale zmienił gatunek. Zaczął z zespołem grać coś jakby funk ze zżynkami klimatów Woodstocku grany przez białasów. Uzupełnił to filozofią uduchowionego grania - że niby to taki gospel, który przełamie ramy konwencjonalnego rocka. Że masy są otumanione, że należy je wyzwolić, etc. Wszystko podawane z kamiennym wyrazem twarzy.
6. Save Yourself to najlepiej ich wyprodukowana płyta. Jest na nim Hey, Joe. Jest I Am Pentagon, który mógłby być polityczny, ale nie jest (a może jest, ale nie zauważyłem?). Jest przebojowe C'mon Let's Spawn. Jest rozluźniające niczym lewatywa z kisielu The Bells. I tak dalej. Są melodie. Da się do tego pod nosem pofałszować. Na Save Yourself też jest dęciak. Trąbka. Gościnnie grał na niej Fred Erskine. Skąd go znamy? Z June of 44, naturalnie.
7. Dziś, po kilku stuleciach od ukazania się tej antycznej płyty Svenonius prowadzi talk-show, który zwie się Soft Focus, i który można oblukać tutaj. Robi tam wywiady z różnymi nieznanymi nikomu muzykami, takimi jak Henry Rollins, Chan Marshall, Will Oldham, Mark E. Smith czy Kevin Shields. Polecam zwłaszcza odcinek z Ianem Mackaye. Zwłaszcza część, w której Svenonius mówi, że według niego kapitaliści nie potrafią piec chleba.
8. Refused to banda Szwedów, która dała się nabrać na ten duży dowcip Svenonius'a. Na scenę wychodzili w czarnych strojach, rzucali rewolucyjne hasła. Na swojej stronie napisali program swojej partii (cholernie marksistowski, należy dodać). Straszliwie serio to wszystko traktowali. Ich pośmiertny film pt. "Refused Are Fucking Dead" jest nieznośnie nadęty. Co gorsza, zamieszczone na nim kawałki są źle wykonane. Zespół się rozjeżdża. Krzykacz błąka się po scenie krzycząc niemrawo i nie w rytm.
9. Poza tym, nie można winić Szwedów za to, że komuszą. Z taką opieką socjalną... Natomiast, gdyby zapytać Finów, co sądzą o marksistach...
10. Więc po kilku albumach, które były - powiedzmy sobie szczerze - nijakie, Refused wypuszczają swoje magnum opus, jadą w trasę i się rozpadają. Problem jest w tym, że dziś powinno się to nazywać The Shape of Nu-Metal To Come. Przynajmniej brzmieniowo. Niewyobrażalne, ile zespołów ściągnęło później brzmienie Refused.
11. Co wcale nie znaczy, że ten album nie jest perfekcyjny. Jest. I jest zabawny. I nadal się trzyma. W moim liceum New Noise grano na większości przerw. A po kilku latach najbardziej bawi mnie fakt, że nadal mogę go słuchać z tą samą prostacką radością jak wtedy. Albowiem Refused to ultrazespół dla nastolatków. Jeśli masz młodszego brata, który słucha nu-metalu zapuść mu tę płytkie. Zakładam się o każde pieniądze, że do poprzedniego już nie wróci. O ile ma resztkę gustu, naturalnie. I chce słuchać idiotycznie głośnych gitar, a nie Linkin Parkowych melodyjek.
12. Krótki poradnik. Co Powinien Zrobić Zespół Punkowy, Aby Być Tak Fajny Jak Refused:
- tytułować płytę w nawiązaniu tak do albumu Ornette Colemana, jak i do Nation of Ulysses;
- zaczynać wzmiankowaną płytę od dłuższej wypowiedzi, która później będzie cytowana w większości recenzji;
- używać konceptu albumu jako audycji radiowej na kilka lat przed Songs For The Deaf QotSA.
- w skitach puszczać sample z koncertów jazzowych lub techno, którym towarzyszy hiszpański spiker mówiący: "Refused Party Program - hardcore techno mega-mix!";
- cytować ustęp ze Zwrotnika Raka Henry'ego Millera (Protest Song '68);
- samplować nagranie płk Kurtza z Czasu Apokalipsy (New Noise);
- grać solo na basie;
- w każdy kawałek wplatać trzy sample, cztery bycze riffy i kilka zmian rytmu;
- tytułem Refused Are Fucking Dead nawiązywać do podobnie nazwanego utworu Born Against;
- wszystkie teksty pisać pisać tak, by automatycznie były łatwe do wywrzaskiwania;
- nagrywać tak hymniczne kawałki jak New Noise i robić do niegoż takie teledyski;
- kończyć całość pięknym i cichym kawałkiem;
- i tak dalej;
13. Nie chcę też omawiać Refused w tylko kategorii zespołu dla małoletnich. Szukam jednego zdania, którym mógłbym zawrzeć całą jakość tej płyty. Jedyne, co przychodzi mi do głowy to fakt, że naprawdę mało która płyta potrafi być na raz tak niesamowicie zabawna, efekciarska, głupawa, zawzięta, inteligentna i kojąca (na samym końcu). Poza tym, jest to rzecz kompletna. Nie jestem w stanie wskazać miejsca, w którym rzecz traciłaby tempo.
14. I ostatnia rzecz. The Shape Of Punk To Come wyszło później na Audio DVD. Moje ostrzeżenie brzmi - wystrzegajcie się tej edycji. Pierwszy kawałek został niepotrzebnie wydłużony. Dodano dużo duperelowych przeszkadzajek. Wygładzono gitary. Zamiast zwykłego Refused Are Fucking Dead wrzucono remix z EPki New Noise. Nuda.
do obejrzenia:
Nation of Ulysses na żywo
inna wersja Save Yourself
młodsza wersja The Make-Up
New Noise, naturalnie
Refused na żywo w irlandzkim pubie.


![[PLAY]](http://tableau.jogger.pl/files/play_button.gif)

antibalas - security
dälek - abandoned language
big blood - strange maine 1.20.07
clockcleaner - babylon rules
homostupids - the intern
wildildlife - six
cpc gangbangs - mutilation nation





