nasr! zesr!

Afro Kolektyw - Płyta Pilśniowa
Danie W Grupie Records 2001
"Papierosy zabiły mojego ojca i zgwałciły matkę!"
Nie mam wielkiej ochoty pisać o Afro Kolektywie, albowiem regularna zima nastała i tera chętniej sięgam po Mogwai, Subarachnoid Space i Do Make Say Think. I mam remont w łazience. Wszystko leży na stosach, a wokół tego latają muchy i tańczą karaluchy (zrymowałem). Ale słowo się rzekło, chwasty na miedzy. Jak już mówiłem wcześniej, nie znam się na hip-hopie, ani polzkiej muzyce. To znaczy, owszem, znam i cenię Waglewskich (oba pokolenia), Aptekę i insze, a w swej niezmierzonej kolekcji mam raptem pięć płyt z rapującymi murzynami (i białasami). No i, kumiecie, mój znakomity przyjaciel jezd miłośnikiem elektroniki i HH, wiemc kiedy u niego się siedzi w gościnie to słyszy się to i tamto (a czasem i do domu zabierze, na ten przykład Cinematic Orchestra). I razu pewnegoż doszły mych odstających uszu dźwięki funku i nieco sepleniącego rapu. Że niby coś tam z Afryką w nazwie. I rzeczywiście, przesłuchanie okazało wielce śmieszne teksty, napisane z niewątpliwym polotem, celne spostrzeżenia socjologiczno-psychologiczne. O cóż więcej prosić? Czegóż więcej żądać? Fajnych lasek? Dopieroż, kiedym usłyszał Pilśniową w całości, okazało się jak bardzo jezd to fajne. Panowie mieli problemy z wytwórnią, z forsą i z nagrywaniem, a ostateczne miksowanie zrobił tylko jeden z nich na Cool Edicie w domu. Polecam lekturę ichniej biografii, ku przestrodze. Muzyka znakomicie nadaje się na chandrę (-Zbyszku? -Tato?). Genialne ścieżki funkowe i teksty, które na stałe wchodzą do słownika (vide: tytuł notki). Śmieszy jak Nagły Atak Spawacza, nie zniżając się do poziomu klozetowego (czasami tylko muskając obręcz muszli). E tam, co ja zresztą będę... Są na ich stronce piosenki do posłuchania, i należy się zapoznać. Gardło mię boli. Ich habe ein welttraum. Umieram. Jak wielki artysta odchodzi wraz ze mną! To podobno są ostatnie słowa Nerona. Ale czytałem gdzieś, że jednak nie jego. Poza tym Neron nie mógł nic mówić umierając, bo go dziabnęli w szyję, a tak to już ino charkot. A właśnie, byłbym zapomniał: słowo 'charkot' to onomatopeja, a to znowuż z Greki. A greka to z bursztynowym świerzopem i dzięcieliną pałą...
Nie zaraz, to była grdyka. Nadczynność tarczycy i symbole falliczne? A świerzop to młoda papuga?
Mówiłem, że nie potrafię teraz pisać o AK, rację miałem. Jak zwykle. Cytat z początku notki pochodzi z któregośtam odcinka drugiej serii Family Guy'a, jakoś się mię skojarzył... Za chwilę pójdę oglądać Blackadder, i będę czuł się fajniejszy, że rozumiem co tam mówią bez użycia napisów. A jeszcze później umyję zęby. O, mam pomysł - nagram to na e-kamerce i wypuszczę w net. Będzie fajnie. Patrzcie jakie mam mózgowe muskuły!
PS: Zapomniałem dodać, w następny czwartek, 15 grudnia o dwudziestej Afro Kolektyw gra koncert w trójce. Potrza posłuchać, bo będą grali kawałki z nowej płyty.
PS2: Kiedy chodziłem do szkoły, to byłem fajny, a teraz jestem smutny i nudny.







/(smog)_sle_42.jpg)
