untergrunt hippster
Poprawki zaliczone, więc teraz mogę zmarnować zasoby internetowe by oznajmić, że nagrałem siostrze składankie jenstrumentalną. Miało to mieć wydźwięk edukacyjny, bo rzeczona narzeka na wokale w kawałkach, które jej puszczam. Teraz za to narzeka na repetycję. Jakoż dyktuje kobieca natura... Zgodnie z duchem niezależnym, formatem jezd kaseta godzinna. Zawartość poniżej:
Strona A:
1. Smart Went Crazy - Eat Zero X-Ray - z EPki The Royal We
2. Pavement - 5-4=Unity - klasyk
3. Kyuss - Molten Universe - klasyk nr 2
4. Silver Jews - Midnight Society - Malkmus jest znacznie lepszym gitarzystą niźli tekściarzem
5. Fugazi - Version - bez komentarza
6. 90 Day Men - We Blame Chicago - za partie fortepianu
7. Badly Drawn Boy - Bewilderbeast - bo przypomina całą płytę
8. Pixies - Velvety (instrumental version) - choć nigdy nie słyszałem o wersji z wokalami
9. Mogwai - Summer (priority version) - tego nie mogło zabraknąć
10. Mudhoney - Magnolia Caboose Babyshit - klasyk nr 3
11. M. Ward - Well Tempered Clavier - standard Bacha na organach i gitarze akustycznej
Strona B:
1. Subarachnoid Space - Trainable - z nowej płyty The Red Veil
2. Notwist - Moron - z czasów, gdy Notwist grali jazzowo
3. Fugazi - Sweet And Low - patrz 5. na stronie A
4. Couch - Gegen Den - zupełnie nieznany, a znakomity niemietzki zespół w najgłośniejszym kawałku
5. Pelican - "-" - rzadko słyszy się solówkę graną na pile
6. Unwound - Go To Dallas And Take A Left - przedostatnia na genialnym Repetition
7. Bardo Pond - #3 - bo pondziaków nigdy za mało
Wychodzi na to, żem ultra-hip-untergruntowy. Cóż radzić... Za dzień lub dwa kolejna nudna rekomendacja. Zapewne będzie to coś deszczowego. Teraz zamierzam przeczytać wszystkie egzemplarze komiksu Doom Patrol, wedle scenariusza Granta Morrisona, które przed sekundą się ściągneły. Po lekturze powyższego oczekuję, że wszystkie laski będą bezwzględnie moimi. Do następnego.




