2010: klikanie w kwadraty

To nie jest podsumowanie 2010.
To ściągawka ze wszystkich tekstów o muzyce, jakie popełniłem w tym roku. Wliczam w to rekomendacje (mniej liczne, ale obszerne), pięć numerów OOP i uwagi do każdej z audycji w radiu.sitka. Innymi słowy: jest to tekst dla ludzi leniwych i zaglądających tu sporadycznie. Zawiera rzeczy, które polecam ze szczególną emfazą.
najchętniej słuchane albumy:
Eddy Current Suppression Ring - Rush to Relax (Goner, Melodic)
Jeden z naprawdę niewielu zespołów zasługujących na swą popularność. Oczywiście, w Polsce słucha ich kilkanaście osób. Mówi to więcej o nas niż o nich.
Happy Jawbone Family Band - Hotel Double Tragedy (Feeding Tube)
Happy Jawbone Family Band - Family Matters (Spooky Town)
Wyraz radości otrzymanej z obcowania z graniem HJFB daję w nowym (nieopublikowanym jeszcze) OOP. Mocarne i bardzo amatorskie lo-fi. Jak połączenie najlepszych elementów TFUL282 i Olivia Tremor Control.
The Unholy Two - $kum of the Earth (Columbus Discount)
Męska muzyka.
Zond - Zond (RIP Society)
Grey noise. Niesamowicie głośny i gęsty shoegaze z Australii. Momentami zbliżają się do brzmienia Gravitar.
Black Mamba Beat & Wake Up Dead – split CS (Kind Turkey)
Split dwóch projektów pobocznych ludzi związanych z Black Time. Świetny materiał - dziwaczny post-trash z jednej strony i spitsowe jamy z drugiej. Tego samego roku wyszła też dwunastocalowa epka Black Time, ale tej kasety słuchałem częściej.
The Men - Immaculada (własny sumpt)
Shoegaze-core? Cokolwiek to jest, brzmi znakomicie. Ich następny album wyjdzie na Sacred Bones.
The Whines - Hell to Play (MEDS)
Najklasyczniejsze indie lo-fi. Ze wszystkimi katartycznymi zagrywkami i ujaranymi melodyjkami. Na Termbo nazywano ten zespół złośliwie "Eat Skull dla biednych", ale to nieprawda. Z tego co mi wiadomo nie będzie żadnych innych wydawnictw w ramach tego projektu, bo wokalistka przeprowadziła się na Alaskę.
Tyvek - Nothing Fits (In The Red)
Zupełnie inny niż ich LP wydany na Siltbreeze. Prostszy, agresywniejszy punk. Tylko jeden dziwaczny odjazd (w połowie albumu, po "The Outer Limits"), mniej zabawy kostkami gitarowymi i lepsza produkcja.
Defektors - The Bottom of the City (Nominal)
Najlepsza płyta wydana na Nominal, poza kompilacją "Emergency Room". Sześciominutowa wersja "Burning Light" spłaszcza wszelkie inne próby podejścia do tematu post-Wipersowego punku.
Matt K. Shrugg - Gone Ashtray (Tic Tac Totally)
Ulubiona garażówka tego roku. Przebojowa, głupia, szybka, zagrana na bezdechu. Minimalnie lepszy niż LP Moonhearts, z podobnie uwydatnionymi wpływami surf-rocka. Wstyd mi za wszystkich ludzi podniecających się albumem Wavves, wobec istnienia muzyki takiej jak ta.
Sparkling Wide Pressure - Facing the Nothing World (Stunned)
Mój ulubiony CDr tego roku. Najlepszy pod słońcem, osobisty i skupiony psych-drone. Uwielbiam SWP do tego stopnia, że szarpnąłem się na winyl "Field & String" (po cenie promocyjnej, ale jednak).
Drunkdriver - Drunkdriver (własny sumpt)
Najbardziej wkurzony album, jaki słyszałem w tym roku. Pieprzyć metal, noisecore i cokolwiek wydanego na Hydrahead. Najnowszy album Harvey Milk jest niczym w porównaniu z tą aberracją. Plus, historia związana z rozpadem zespołu i dystrybucją płyty. Poza spisem kawałków, zdjęciem zespołu i podziękowaniami dla fanów jedynym tekstem jest cytat z Arthura Russella: "I want to see all my friends at once". Nie mam pojęcia co to znaczy.
Sun Araw - On Patrol (Not Not Fun)
Do spółki z Magic Lantern, choć częściej słuchałem tego leniwego psychu niż funkadelicowych odjazdów ML. "On Duty" wydany nieco później Woodsist już nie jest tak fajny.
The Magickal Folk of the Faraway Tree - The Soup & the Shilling (Deserted Village)
Dwóch facetów z United Bible Studies przerabia celtyckie piosenki ludowe. Efekty są niesamowite. Polecałbym ten album za samo "Here's To Health For All True Lovers", a są tu dwie płyty materiału.
Banque Allemande - Eins, Zwei (S-S)
Niemiecki feedtime worship. Riffy wbijane w podłogę.
Fabio Orsi - Random Shades of Day (Priviledged To Fail)
Trzypłytowy zbiór wcześniejszych epek, niepublikowanych utworów i nowego materiału Fabio Orsi. Facet jest mistrzem. Od pierwszego śniegu w listopadzie słucham całej jego dyskografii praktycznie nieprzerwanie.
Ty Segall - Melted (Goner)
Zupełnie zapomniałem o Segallu przez tę cholerną zimę. Facet spędził w składzie Sic Alps około pięć sekund (które wystarczyły na nagranie jednego singla), ale Mike Donovan zmiksował "Melted" i zaśpiewał jedną z piosenek. Dzięki temu cały album jest mocno sicalpsowy. I bardzo głośny. Plus zagrali tutaj Charlie Moonheart i Dwyer. Wobec powyższego ta płyta jest amalgamatem wszystkiego co dzieje się obecnie na scenie garażowej San Francisco.
White Lung - It's The Evil (Deranged)
Najlepszy riot-grrl-punk jaki słyszałem od dawien dawna. I kolejny dowód na niesamowitość zespołów zgromadzonych wokół Emergency Room w Vancouver.
The Young - Voyagers of Legend (Mexican Summer)
Space downer pop? Mocarny jesienno-zimowy psych-rawk. Płyta jest za droga (jak wszystkie wydawnictwa na tym labelu), ale zainteresowanie jest tak nikłe, że już teraz zaczyna zajmować koszyki z przeceną.
mocno wyobracane single i epki:
Clockcleaner - Auf Wiedersehen 12'' EP (Load)
Antropomorfizacja kawałka "The Sad Skinhead".
Eddy Current Suppression Ring - Wet Cement 7'' (Mexican Summer)
Świetny singiel, jak właściwie każdy w ich przypadku. Ale nie polecam wydawania szmalu na ich siedmiocalówki. Przedstawiciel wytwórni Goner już zapowiedział wydanie zbioru singli ECSR w 2011. Jeśli wyda to też w Europie Melodic będę pierwszym zamawiającym.
Condominium - Gag 7'' (Deer Healer)
Siedmiocalówki Condominium każą mi dziwić się ludziom. Nie dlatego, że ktoś tam w Stanach nagrywa niewesoły HC z nieco artsowskim zacięciem, ale że takie granie nie spotyka się z gremialną radością ludzi czczących pamięć AmpRep i Touch & Go. Ci klienci wydali cztery siedmiocalówki, z czego trzy ostatnie są wybitne. Plus w polskim labelu Blinded Records ukazała się ich kaseta nagrana na żywo. I jak tu ich pominąć?
Homostupids - Night Deacon 7'' EP (Fashionable Idiots)
"Every time I ride the bus
the bus driver lets me drive the bus
'cause I suck his cock
yeah, I suck his cock"
Broken Water - Normal Never Happened 7'' (Fan Death)
Znacznie lepsze niż ich LP. Święta trójca post-shoegaze'u to obecnie The Men, ZOND i Broken Water właśnie.
Home Blitz - Perpetual Night 7'' (Almost Ready)
Jeszcze więcej przeszczerej amatorszczyzny. Nadal nie mogę się do końca przekonać do "Out of Phase", ale single gościa uwielbiam.
The Garbage & the Flowers - Alamo Rose 7'' (Skulltones)
Nowszy materiał Garbage & The Flowers! Dlaczego recenzentów ta świadomość rusza mniej niż mnie? Słuchaczy rusza na pewno bardziej, bo 300 kopii rozeszło się w miesiąc od ukazania się płyty.
Puffy Areolas - Rock N Roll Express 7'' (Die Stasi)
Ich tegoroczny LP był świetny, ale Hawkwindyzm tego singla jest niezłomny.
Jakob Olausson - Cornered In Your Circle 7'' (Columbus Discount)
Płyta sprzedawana wyłącznie w ramach CDR Singles Club. Dorwałem ją na ebayu po dolarze, w stanie nietkniętym. Niesamowity, atonalny psych-folk grany przez dziwnego Szweda.
The People's Temple - You Don't Know 7'' (Certified PR)
Szkoda, że z CPR przeszli na Hozac, ale i tak czekam na ich LP. Jeśli będzie tak mocny jak ich demko krążące po slsk, to spodziewałbym się rzeczy wielkich.
Lamps - Niels Bohr 7'' (Dull Knife)
Monty Buckles to najlepsze nazwisko na świecie. I do tego prawdziwe.
remastery, wznowienia, kompilacje:
The Heads - Relaxing With... (Rooster)
Czekałem na tę płytę przez ostatnie pięć lat.
Our Boy Roy (Telephone Explosion)
Wystarczy spojrzeć w skład tej kompilacji. Tak się nagrywa tribute albumy.
Daddy Rockin' Strong: A Tribute to Nolan Strong and The Diablos (The Wind)
Patrz wyżej.
Wooden Shjips - Vol. 2 (Sick Thirst)
Jest tutaj cały singiel "Start To Dreaming" i cover "Vampire Blues" Neila Younga. Nie sądzę, by w ramach tego projektu wyszło cokolwiek lepszego.
Bardo Pond - Bufo Alvarius (Fire)
Nie spodziewałem się wznowienia "Bufo", bo płyta w pierwotnej edycji jest nadal w sprzedaży. Remasteru specjalnego nie słyszę, ale dodany na koniec płyty "Fixed" jest świetny. Cholera, słucham tego albumu częściej niż "Lapsed".
Abner Jay - Folk Song Stylist (Mississippi)
W tym roku nie wpadła mi w ucho żadna z starobluesowych kompilacji Mississippi prócz drugiego zbioru utworów Abner Jaya. Są to głównie b-side'y i kawałki nagrane w latach siedemdziesiątych, ale i tak przypasowały mi bardziej niż "True Story of..."
ulubione gry 2010:
Mass Effect 2
Fallout: New Vegas
Super Meat Boy
VVVVVV
Bit.Trip Beat
Nimbus
Beat Hazard (zwłaszcza kiedy wybieram CPC Gangbangs jako soundtrack)
Give Up, Robot 2
Shoot First
Super Crate Box
Digital: A Love Story
Recettear
Z innych wieści:
OOP jest umiarkowanym sukcesem. Spodziewałem się jednak trochę większego odzewu (nie mówiąc o dyskusji). Świetnie, że dołączył do tego przedsięwzięcia Filip Szałasek. Nasze pisanie i podejście różni się w wielu aspektach, ale Filip jest naprawdę znakomity w wychwytywaniu mocnych małych wydawnictw i z jego udziałem OOP jest rubryką znacznie ciekawszą. Zapraszałem na jej łamy więcej osób, ale nic z tego nie wyszło. Dostałem bardzo mało informacji na temat niezależnych wydawnictw, promosów jeszcze mniej. Fajnie się to pisze, ale czasami czuję się jakbym mówił do ściany.
Dobrze idzie audycja. Słuchaczy ciągle przybywa. To znaczy, jest ich dziesięciu, było pięciu.
Nie obroniłem (i nie napisałem) jeszcze żadnej z magisterek, zalegam z pierdyliardem innych rzeczy związanych ze stażem w pracy.
Problemem sygnalizowanym w zeszłorocznym podsumowaniu (Bardopondofilu, czytasz to jeszcze?) zająłem się. Jest całkiem nieźle.
Cały rok 2010 dedykuję i zawdzięczam Dziewczynie, Która Wypłakała Krewetkę. Dzięki, Justyno!



[obraz
antibalas - security
dälek - abandoned language
big blood - strange maine 1.20.07
clockcleaner - babylon rules
homostupids - the intern
wildildlife - six
cpc gangbangs - mutilation nation
