08 grudnia 2009, 17:28:14

Grzesiu Gościnnie #8. Powrót zza światów.


Zgadnijcie kto wrócił. This filthy motherfucker Grzesiu Shaft!
Z całą 14-tką gorących jak młode, czarne pośladki (tzw. ba-donka-donk) utworów w nowym podcaście pod jakże modnym tytułem "Grzesiu Gościnnie #8. Powrót zza światów."
Tak jest, już tam byłem, zrobiłem porządek z moimi niemytymi(jak mawia ojczulo Tadek) braćmi i zabrałem troche boskiej muzyki dla pospólstwa. Zapewne wielu z was zastanawia się w tym momencie czy naprawdę jestem czarny. Otóż jest to źle sformułowane pytanie, które powinno brzmieć: Jak bardzo czarny jestem?
A muszę powiedzieć, że jestem czarny jak pierdolony heban z Madagaskaru.

Początkowo mix miał zawierać holenderska scenę rapową, ale że wyszło to zbyt monotematycznie to zamieszałem trochę i wyszło podsumowanie 2009 w powijakach pomieszane z holenderskim rapem i Bóg wie czym jeszcze. Mieszanka wybuchowa? Sami oceńcie.

Jeśli uznacie, że się podoba to szczególnie zachęcam do zapoznania się z Hypnotic Brass Ensemble. 8 synów grajka z Sun Ra bandu dostało ode mnie wielki stempel z napisem "ZAJEBISTE". Jak się ich widzi jak grają po stacjach metra czy na rogach ulic Chicago, albo NY to aż ciary po plecach przechodzą. To jest prawdziwa muzyka i to za co ją kocham. http://www.youtube.com/watch?v=KWJOZELBaB8

Ponadto warto sięgnąc po album Danger Mouse & Sparklehouse firmowany nazwiskiem Lyncha. Tak tego od wykręconych filmów ;>. Bardzo eklektyczny, z masą gości. Definitywnie warto się zapoznać.

To tyle, bez przegadania, zapraszam do odsłuchu: http://www.mediafire.com/?vntjjd3ezzz

Tracklist:
01. Hypnotic Brass Ensemble - Tarik
02. Kyteman - She Blew Like Trumpets
03. Baby Charles - I Bet You Look Good On The Dancefloor
04. Smoove & Turrell - You Got Me Bad
05. B&B international & Wendy Wonder - Never Forget (When You Told Me)
06. UNKLE - Burn My Shadow (feat. Ian Astbury)
07. Danger Mouse & Sparklehorse - Angel's Harp (feat. Frank Black)
08. C-Mon & Kypski - The Lumberjack
09. C-mon & kypski - Make My Day (feat. Pete Philly)
10. Skiggy Rapz - Runnin' Outta Sole (feat. Annemarie)
11. PAX & PRY - Wake Up (with Kyteman)
12. Pete Philly en Perquisite - Third Degree
13. Michita - Be Quiet Mr.
14. Mocky - Somehow Someway


Dla licznych fanek, fanów i wiernych ogarów,
Wiecznie Spóźniony Pan Grześ

01 sierpnia 2008, 18:01:39

pielęgnuj lenia



Gdy poker nie idzie, roboty nie ma, a słońce napierdziela że aż skóra piecze, jedyne w czym może wykazać się prosty człowiek to moc swoich głośników kontra wytrzymałość sąsiadów.

Jako, że do prostszych niż prostszy się nigdy nie zaliczałem, a poker rzeczywiście na downswingu to nie pozostaje mi nic innego niż zapowiedzieć kolejny podcast z serii Grzesiu gościnnie. Jak za każdym razem największy kłopot sprawia mi napisanie paru słów, a nie dobranie jakiejś w miarę sensownej selekcji. Zawsze mam wrażenie, ze przeciętny słuchacz, aż dziwne bierze ze w ogóle można powiedzieć "przeciętny słuchacz Tableau", zada ode mnie jakichś fajnych epickich wywodów i opisów a'la kolega zbychomowca, właściciel joggera.

Niestety nie jestem głosem pieprzonego pokolenia, twórcą kolejnego gatunku postidiotyzmu itp., nie mam lekkości pisania tak jak zbychomowca, a już na pewno nie mam nic ciekawego do powiedzenia. Jedyne co jak zwykle przychodzi mi do głowy to zlepek luźnych wyrażeń, które kojarzą mi się z zapowiadanym podcastem. Takie głodne kawałki to "pielęgnuj lenia", "kup sobie adapter", "lecz się na głowę". Brilliant, I know. Alternatywnym pomysłem jest zawsze pisanie o muzyce, jak zaiwaniają na maksa panowie z Soil and Pimp session, że Polanie byli pierwszym rhythm'n'blusowym zespołem w Polsce, a cover Marleya w wykonaniu Krusha zmiata z nóg, ale jest to tak wyzuty i jałowy grunt, że wolę nawet nie zaczynać. Coby nie pisać muzyka obroni się sama. Albo ma się w sobie ten funk, jazz, kawałek czarnej duszy, albo nie i też da się słuchać. Tak wiec jestem w dupie. Jak każdemu pieprzonemu malkonentenowi w typ kraju nie pasuje mi żaden temat, ani forma wyrazu, żeby przekazać coś innego niż oczywista oczywistość. Kuuuurde. Tak czy inaczej w ten kiepski sposób, pisząc zupełnie o niczym, zmęczyłem was zapewne do tego stopnia, ze czym prędzej sięgniecie po istotę tego wpisu, czyli krotki podcast mojej selekcji.
Do czego zapraszam, albo i nie.

Znany Pan "Grzesiu Gościnnie"


Tracklist:
Thievery Corporation - Heavens Gonna Burn Your Eyes
Toshinori Kondo & DJ Krush - Sun Is Shining
Nostalgia 77 Octet - To Have Or To Be
The Heliocentrics - Before I Die
Blue Sky Black Death - Shoot You Dead
Flying Lotus - Testament (feat. Gonja Sufi)
The Haggis Horns - Hot Damn!
Polanie - Summer In The City
Guts - And The Living Is Easy!!!
Juca Chaves - Take Me Back To Piaui (Dubben Mix)
Fifth dimension - Aquarius/Let the Sunshine in
Atmosphere - Yesterday
9th Wonder - What Makes A Man
Soil and Pimp Sessions - WE WANT MORE!!!!!!
Esthero - Everyday Is A Holiday (With You) (feat. Sean Lennon)

linki rapidy i inne:
http://massmirror.com/705f4bba8de4a837893371ec0c79f229.html

29 kwietnia 2008, 11:55:51

Muzyka dla szoferaków (grzesiu gościnnie n-ty raz)

Free Image Hosting at www.ImageShack.us

"Jakie czynności należy wykonać aby włączyć radio w maluchu? Wysiąść z malucha, włączyć radio, wsiąść do malucha."


Tym wspaniałym żartem zaczerpniętym z kanonu Karola Strasburgera wprowadzam jogger tableau w nowe rejony: muzyki samochodowej. Od niedawna jestem posiadaczem prawa jazdy(długo sie zabierałem, lecz w końcu sie udało), jak również kierowcą zdezelowanego poldka. Aby zagłuszyć nierówną pracę silnika potrzebuje oczywiście systemu grającego, o którym nie warto wspominać. Warto jednak wspomnieć, iż wcale nie banalnym zadaniem jest dobre dobranie dźwięków, które mają się z tego systemu grającego wydobywać podczas jazdy. Radio Zet zadowoli może podstarzałego kierowcę Tira, ewentualnie sałaciarza z centrum Warszawy, lecz na pewno nie takiego króla szos jak ja. Jak zawsze, gdy stawiam przed sobą tak wymagające zadania wychodzę z nich tragicznie. Nie jest inaczej tym razem. Set/składak/podcast nazwijcie to jak chcecie, jak zawsze tak i tym razem nie trzyma się kupy, przejścia są tragiczne, zero konceptu i totalny chaos. Przepełniony głównie starszymi rapami i jakąś mieszanką tego czego raczej nie puszczam w domu, a co daje sobie rade właśnie w samochodzie. Na pewno w przypadku niektórych mix może spowodować wypadek, innych za to uśpić za kierownicą, także proszę o rozwagę. Jak bardzo jest zły? Oceńcie sami: [PLAY] Download

Tracklist:
1. Johnny Pate - [Brother on the Run] Car Bumps
2. Ray Charles - [Ray OST] Hit The Road Jack
3. Mulatu Astatke - [Broken Flowers OST] Yegelle Tezeta
4. A Tribe Called Quest - [Midnight Marauders] Award Tour
5. BlackStar - [Mos Def & Talib Kweli are Blackstar] Definition
6. De La Soul - [Art Official Intelligence] Thru Ya City [ft. D.V. alias Khrist]
7. Danger Doom - [The Mouse and the Mask] Old School (ft. Talib Kweli)
8. Common - [Cool Common Collected] Soul By The Pound (Thump Mix)
9. Lootpack - [Soundpieces: Da Antidote!] Whenimondamic
10. Ugly Duckling - [Bang for the Buck] Slow the Flow
11. Mr. Oizo - [Analog Worms Attack] Flat Beat
12. Envee - [& Niewinni Czarodzieje] The Drive
13. Pogodno Gra Fochmann'a - [Hajle Silesia] Rozstaje
14. The Quantic Soul Orchestra - [Pushin' On] End Of The Road (Feat Alice Russell)
15. Aphex Twin - [Windowlicker (Single)] Windowlicker
16. DJ Shadow - [Mashin On The Motorway] Mashin on the Motorway (Radio Edit)
17. DJ Shadow - [The Private Press] Blood on the Motorway
18. Yarecque (Fisz vs Oliver Shant Friends) - [misc] 30 cm & Sacral Nirvana
19. Madlib & Friends - [Studio Kinda Cloudy Volume 2] Melvin Van Peebles-Come on Feet

Free Image Hosting at www.ImageShack.us



Król szos, pan G.

12 lutego 2008, 22:23:46

Valentine's Day podcast



Pewnie jestem ostatnią osobą nadającą się do napisania i skompilowania miksu tematycznego dotyczącego walentynek. Mój stosunek do tego typu spraw na pewnym etapie wykrystalizował się jako dość brutalny i obojętny. Jest na tyle mało "romantyczny", iż nie mam prawa oceniać święta, czy całej jego otoczki, ale mogę to wykorzystać na nieustanne promowanie siebie i swoich "wspaniałych" zdolności w składaniu utworów w jakaś spójną całość.

Oczywiście od dawna wiadomo, iż miłość jest jednym z rzadziej poruszanych tematów przez artystów muzycznych. "Kochamy się i o czym tu niby śpiewać" - zasada wyznawana przez prawie wszystkie popgwiazdy została wyryta głęboko na umyśle autorów słów piosenek. Próżno więc dziś szukać na listach przebojów miłosnych ballad, czy serenad. Udało mi się jednak jakimś cudem, sięgając do barokowych oper znaleźć parę utworów traktujących o tym wyjątkowym uczuciu. Nie starałem się wybierać ich tak, aby kompilacja wpasowywała się w czyjeś oczekiwania, jak również nie wybierałem utworów według klucza: "pozbaw płeć przeciwną słów, sprowadź na kolana, wyciśnij łzy". No może jednak trochę ;). Miks łączy różne style. Jest tam coś dla tych którzy wolą przeżywać dzień św Walentego bardziej melancholijnie i spokojnie, oraz coś dla tych z większą dozą energii. Na dole link do podcasta. Enjoy!
P.S. Jeśli daliście radę przeczytać do końca ten traktujący o niczym tekst napisany w celu zapełnienia pustej przestrzeni na joggerze tableau, to z dużym prawdopodobieństwem będziecie dali radę przesłuchać miks do końca, nie dostając bólu głowy, czego sobie i wam życzę z okazji św Walentego.


Pan Czarny jak Smoła Grześ.



Coby pobrać podcast kliknij tu.
Coby posłuchać bez ściągania kliknij tu: [PLAY]

Tracklist:
John Coltrane - My One And Only Love
Sarah Vaughn - My Funny Valentine
Nat King Cole - When I Fall In Love
Jonelle Allen - Baby, I Just Wanna Love You
Alice Russell - Somebody's Gonna Love You (featuring Quantic)
The Contours - Do You Love Me?
Jimi Tenor & Kabu Kabu - I Wanna Hook Up With You
Nicole Willis And The Soul Investigators - If This Ain't Love (Don't Know What Is)
Common - Love Is
Smoke City - Underwater love
Air - Playground Love
Kabaret Starszych Panów - Kaziu, Zakochaj Się
Jerzy Polomski - Nie mów mi prawdy kochanie
Ella Fitzgerald and Louis Armstrong - A Fine Romance
Nina Simone - Love Me Or Leave Me
Ray Charles - Bye Bye Love

05 grudnia 2007, 14:34:54

C is for Cookie

Cookie monster

Jesień to jeszcze bardziej leniwa pora roku niż lato. Codzienna pobudka o 6:50 kończy się zwleczeniem z łóżka o 7:40 i zrywanym biegiem na autobus. Jesień to całkowite otępienie i brak chęci do czegokolwiek. I tak co roku. Co roku jest jednak nowa jesień z nową muzyką. W tym roku jest bardzo piosenkowo, popowo i wielokulturowo, ale daje rade. Tak więc przechodząc do rzeczy, oto kolejna odsłona gościnnego podcasta na blogu Tableau! w wykonaniu Grzechosława, gdyż cały ten marazm doprowadził do praktycznego upadku black'n'white. Pan Black jednak żyje i ma się dobrze podróżując po Indiach, Afryce i Włoszczowej. Dziś przygotował dla was, prawdziwie czarnych a little bit of spicy, fry chicken. Your's favorite. Kto jeszcze nie zapadł w zimowy sen może do woli ściągac mixdown kilku przestarzałych już pseudohitów, coby poprawić statystyki ściągnięć, które jak zwykle wyglądają biednie.

C is for cookie autumn mix

Tracklist:
Kirk Franklin - Stomp (1997)
Justice - D.A.N.C.E (original)
Shawn Lee's Ping Pong Orchestra - Kiss The Sky
2Tall Presents Dudley Perkins & Georgia Anne Muldrow - Poet Past The Weak
M.I.A - Paper Planes
Mo' Horizons - Shake Ya Byron (Mo’ho Meets Toon)
Cookie Monster & The Girls - C Is For Cookie (Larry Levan Funky Version)
Madlib - Dancing Girls Theme
M.I.A - Boyz
Beirut - A Sunday Smile
Le Peuple De L'Herbe - History Goes
Amy Winehouse - Rehab
Leela James - Music
Nina Simone - O-O-Oh Child (Nickodemus Remix)
Terry Callier - Street Fever
Broken Social Scene - 7/4 (Shoreline)
Xploding Plastix - Geigerteller
UNKLE - Keys To The Kingdom (feat. Gavin Clark)
Little Dragon - Recommendation
Astrud Gilberto - The Girl From Ipanema
Jimi Tenor & Kabu Kabu - I wanna hook up with you
Talib Kweli - Hostile Gospel Pt. 1 (Deliver Us)
Lanu - Mother Earth (Feat Aloe Blacc & Quantic)
Parov Stelar - Shine Feat. Lilja Bloom
Paolo Fedreghini - please don't leave (the essential mix)
Belleruche - Minor Swing
The Coasters - Down In Mexico


Death proof

"Nie jestem biały jak Frank Black, natomiast jestem czarny jak Barry White"

Znany Pan Black

14 marca 2007, 20:13:36

"A zabiję ich wszystkich" - F. Maurer



Zbliża się już ten wspaniały okres nostalgii i nasilenia smutku zwany wiosną, kiedy to we wszystkich playlistach szanujących się rozgłośni radiowych "Z kopyta kulig rwie" zastępowane jest na "Wiosna" rodzimej supergrupy Skaldowie. To ten boski okres zastanawiania się nad własną egzystencją, gdy 40-letni górale z 4.3 promila we krwi obcinają sobie prącie, gdy niebezpiecznie jest zapuszczać się do Wołomina będąc czyimś bratem, w monopolowym wciąż jest niekończąca sie kolejka, a na joggerach piszący stosują tanie i niewybredne chwyty, byleby coś napisać. W ten okres nieświadomej zadumy warto wchodzić z słuchawkami na uszach i niewybredną muzyką w tychże słuchawkach.
Wschodzące słońce budzi w tym okresie nawet w najbardziej białym mieszkańcu globu jego murzyńską cząstkę. Ja jako polski, biały murzyn nie mogłem więc nie zawrzeć w opisywanym dziś podcaście tanich, zużytych, czarnych rapów zza oceanu, które wstrząsają zapewne osiedlem jakiejś utopijnej krainy położonej tuż obok malowniczych wysp z serialu "Lost". Mamy tu więc prawdziwie czarnego Madliba raz w kawałku sprzed wieków z zespołem Lootpack, innym razem tworząc kolaborację z podejrzanym Talibem o przydomku Kweli, jeszcze innym razem robiąc soczyste biciwo pod Dudley'a Perkinsa, by ostatecznie przeobrazić się w garbatego Quasimoto ciągnącego za sobą swoje stopy. Przez ten niezwykle melancholijny i smutny podcast przewija się również motyw tzw. energetycznego popu w wykonaniu małoopalonych Nino Moschelli oraz Jamie'go Lidell'a oraz zespół Breakestra. Jest tu także miejsce dla czarnego Afro Samuraja któremu towarzyszy The RZA.
Motywem przewodnim środka podcastu jest coś naprawdę nieszablonowego, temat jakże rzadko poruszany, często omijany i traktowany jako kontrowersyjny jakim są pieniądze. W niezwykle poruszający sposób artyści tacy jak duet Blacksmith, Mos Def, Ugly Ducking oraz Dudley Perkins próbują wesprzeć nowego prezesa NBP i zmierzyć się z problemem banknotu. W między czasie możemy naładować sie energią przy prawie deathmetalowych ;), szatańskich utworach grup Oneself oraz 4 hero.
Podcast kończy nieco bardziej zrównoważony Jazz-Hip Hop Miles'a Davisa i abstract dźwięki pociotka Alice Coltrane zacnego pana Flying Lotus. Podcast opuszczamy przy doniosłym głosie jakim natura obdarzyła Lindę.

Czek dis madafakin hajporformik szit aut: tableau.podomatic.com/enclosure/2007-03-14T12_07_10-07_00.mp3

Playlist:
Lootpack - Whenimondamic
Nino Moschella - Didn't you see her
Jamie Lidell - The City
Breakestra - Stand Up
One Self - Bluebird
4 hero - superwoman (where were you when i needed you) (feat. terry d)
The RZA - Afro's Father Fight (Inst.)
Talib Kweli & Madlib - Funny Money
Mos Def - Dollar Day (Surprise, Surprise)
Ugly Duckling - Bang For The Buck
Dudley Perkins - Dolla Bill
Quasimoto - Come on Feet
Miles Davis - The Doo Bop Song
Flying Lotus - 1983 (Daedelus Odd-Dance Party Remix)
Świetliki i Linda - Filandia

- goscinnie GrzeHu AKA Denny Crane

27 grudnia 2006, 17:05:24

Najlepsze w 2006 by Grzehu: A teraz coś z zupełnie innej beczki!

[achtung! Grzehu uczynił podsumowanie roku w muzyce nowoczesnej (czyt. bez wyjących idiotów). więcej - zrobił plik ukazujący polecane przez się płyty/kawałki! gromkie podziękowania. wszystkie podkreślenia i przypisy moje - Zbych]

Już drugi raz zostałem poproszony przez szanownego właściciela o kilka słów na tym ociekającym ciemną jak szatan wazeliną muzycznym joggerze. I tym razem nie potrafiłem oprzeć się pokusie zarekomendowania i polecenia kilku wygiętych i zapewne nieprzyswajalnych dla Was dźwięków, tym razem w kontekście podsumowania roku. Z racji, że z Zbychomowcą AKA Tableu AKA Dragonislavem VEL jakakolwiek inna idealizująca bezsens świata ksywka, łączy mnie bardziej znajomość na stopie hektolitrów wypijanego alkoholu, dziedzictwa licealnego, "uwielbienia" Beowulfa [filmowej wersji z Lambertem] czy oglądania z podnieceniem "Date my mom" [podniecenie wynika z obecności tych pięknych 40-sto i 50-ciolatek], niż nerwowe podrygiwanie w rytm muzyki z tego samego bieguna [czyt. Grzesiu nie lubi prymitywnej muzyki], to w moim podsumowaniu zapewne nie znajdzie się miejsce dla opisywanych wcześniej zespołów o anielskich głosach i diabelskich temperamentach. Jakkolwiek moje muzyczne horyzonty są wprawdzie, jak może ciut przesadnie uważam, dość szerokie to dla kogoś mało otwartego na nowe brzmienia i kierunki bardziej odpowiednie jest opuszczenie tej strony i otwarcie jakiejś z większą ilością nagich pań. Dla bardziej znudzonych okresem świąt, gotowania, sprzątania i odpoczywania kilka słów o odchodzącym roku w muzyce słuchanej przez moje skromne, odstające uszy. Z racji iż uważam, że to muzyka mówi sama za siebie do wglądu również miniony rok w postaci dźwiękowej, dość długi zlepek różnych stylów, z różnych wytwórni i o różnych estetykach. Jestem też zobligowany do kliku słów o tym, co jest zawarte w pliku oraz opisania, dla niektórych być może całkowicie nieznanych, artystów. Więc oto kilka suchych faktów.

A to było tak: Wpierw byłem uszami w Japonii. Tam całkiem niedawno powstało nowe, dwupłytowe dzieło Hideaki Ishii, szerzej znanego jako DJ Krush. Krush sam miksuje swoje własne, abstact hip-hopowe, downtempowe i turntublistyczne dokonania, zaprasza masę gości i wszystko umieszcza na dwóch płytach: jednej instrumentalnej i drugiej z wokalami. Must listen, must have! Potem byłem w Anglii. W tym roku ninja z Londynu zaserwowali nam takie perełki jak nowy album Bonobo, wspaniałe odkrycie Pana ukrywającego się pod pseudonimem Fink, jak również na wysokim poziomie nowe płyty Daedelusa, Ammoncontact i Kid Koali. Bonobo wraca ze świeżym materiałem, z wokalami Bajki i ani przez chwilę nie nudzi. Powerplayem zostaje jednak Pan z akustyczną gitarą czyli Fink. Następnie podziwiałem grę reprezentacji Polski na mundialu. Gorzkiego rozczarowania można było się pozbyć tylko słuchając kompilacji panów z Jazanovy pt: "Paz e Futebol" zbierającej brazylijskie rytmy wpasowane w futbolową stylistykę. Pozostając przy brazylijczykach nie można zapominać o nowej płycie Brazilian Girls. Chociaż nikt z zespołu tak naprawdę nie jest z Brazylii, a pani pozostaje do panów w stosunku 1:3 to nie oszukują nas, aż tak bardzo. Rytmy ciepłe i przyjemne, wielokultorowe, także zahaczające po drodze o Brazylię. Choć moim zdaniem pierwszej płyty nie udało im się przebić to i tak słucha się tego z radością. Będąc wciąż w Ameryce Południowej należy pamiętać o Bebel Gilberto, tym razem jednak w duecie z ekscentrycznym i uwielbianym przez "niektórych" do szaleństwa Mike'iem Pattonem ["niektórych", dobre]. Jednego mu nie można odmówić: znajomości. Patton zebrał do kupy mnóstwo gwiazd i nagrał z nimi płytę o wszystkim jako Peeping Tom. Znaleźć tam można oprócz Bebel Gilberto, przeklinającą Norah Jones [świetny kawałek, jak ta paniusia wspaniale mówi "suck"], Razhela, Amona Tobina czy Massive Attack.

Wreszcie przychodzi czas na kogoś z rodzimej sceny. Był to rok bardzo obfity dla artystów z Polski. Ja jako wielki miłośnik skupiam się na twórcach Asfalt Records, ale nie należy zapominać o bardzo dobrej płycie Eldo/Bitnix "Człowiek, który chciał ukraść alfabet", debiucie zespołu Sofa, 21. już albumie Voo Voo, czy wracającej w wielkim stylu z nowymi nagraniami Ściance. Z uwielbionej wytwórni na półce przybyło mi wiele pozycji. Spod rąk niezwykle pracowitych braci Waglewskich wyszły w kooperacji z innymi świetnymi artystami z różnych światów, takimi jak Mikołaj Trzaska, czy Bunio płyta Bassiters Orchestra [bylim na koncercie]. Wydany został również nowy album Fisza pt. "Piątek 13", w mojej opinii polska płyta roku. Inni też nie próżnowali. Obojętnie przejść nie można obok albumów Muzykoterapii, Afrontu, czy Ostrego.

Wstyd się przyznać, ale dopiero miniony rok był rokiem w którym naprawdę poznałem i zakochałem się w twórcach wytwórni Tru Thoughts. Quantic, Alice Russell, the Bamboos, czy Nostalgia 77 to były zespoły które długo okupowały moją playlistę. Zdrowy funk i soul dawały sporą dawkę energii do życia. Pozostając przy żywych rytmach nie można zapomnieć o bardzo dobrej płycie Nicole Willis wraz fińskim zespołem The Soul Investigators. Soul na najwyższym poziomie.

Przychodzi czas na następny region skupiony wokół Stones Throw. Nie był to najweselszy rok dla tej wytwórni, głównie za sprawą odejścia z tego świata geniuszu J Dilli. Pozostawił on jednak po sobie spore dziedzictwo do przesłuchania którego gorąco zachęcam. Madlib też nie próżnował. Nagrał muzykę filmową bez filmu, produkował, rapował, nie tracił ani chwili czasu. Zrobił też beaty na drugą płytę Dudleya Perkinsa.

Co innego w hip hopie? Nowa, świetna płyta the Roots. ?uestlove u szczytu formy, różnorodna muzycznie i na wysokim poziomie tekstowo jedna z ważniejszych pozycji odchodzącego roku. Nowe Jurassic 5 raczej pozostawia niedosyt i zdecydowanie nie powala. Jedna z lepszych płyt: Gnarls Barkley. Jesli takie coś mam słyszeć w tv/radiu to jestem zdecydowanie za. Panowie Cee-Lo i Danger Mouse pokazali, że da się zrobić dobrą rzecz, która zachwycą się i masy i nieliczni, zamknięci na popkulturalną papkę. RJD2 wraz z Aceyalone nagrali wspólnie płytę Magnificent City, która również wymaga wspomnienia.

Zbliżając sie ku końcowi dwie easy-listeningowe perełki prawdziwych wyjadaczy, czyli nowe płyty Koop oraz Nightmares on Wax. Powrót do zachwycającej Japonii, aby ugrząźć w wydanej co prawda w Europie, ale prawdziwie japońskiej dawce organicznego jazzu w wykonaniu Soil and Pimp Session. Wielka dawka energii i inspiracji. Pimp Master! Perfecto! I przeskok w stylistykę wolnej, spokojnej, instrumentalnej elektroniki japońsko-austryjackiej czyli I'm not a gun i płyta "We think as instruments".

Na koniec zostaje miejsce dla wyśmienitej aranżacji Exit Music (For a Film) Radioheada wykonanej przez The Cinematic Orchestra i znajdującej się na płycie z remixami pt.: "Exit Music - Songs with Radiohead".

Playlista załączonego plika:
DJ Krush - Stormy Cloud (Raindrop Mix)
DJ Krush - Mosa
Fink - Pretty Little Thing
Ścianka - Boję się zasnąć, boję się wrócić do domu
Eldo/Bitnix - Diabeł na oknie
Jazzanova - Paz e Futebol
Fisz Emade - Nie bo Nie (Metro Rmx)
J Dilla - Workonit
Ammoncontact - Drum Riders
The Roots - Don't Feel Right
O.S.T.R - Więcej decybeli by zagłuszyć
The Bamboos - Step it up
Quantic - An Anoucement To Answer
Bonobo - Days To Come
Nicole Wilis & The Soul Investigators - No One's Gonna Love You
Nightmares on Wax - Soul Purpose
Koop - Koop island blues
Dudley Perkins - That's the Way It's Gonna Be
Gnarls Barkley - Just A Thought
Soil & Pimp Sessions - No Taboo
Peeping Tom - Caiprihna (feat. Bebel Gilberto)
Brazilian Girls - Talk to the Bomb
Muzykoterapia - Bańki
Fisz Emade - Krew
I'm Not A Gun - Long Afternoon
Radiohead/The Cinematic Orchestra - Exit Music (For a Film)

link: tableau.podomatic.com/enclosure/2006-12-27T04_58_06-08_00.mp3
długość: 52:44
jakość: 128 kbps

[komentarze jak zwykle - mile widziane, lecz nieistniejące]

30 września 2006, 23:46:34

Butterflies all havin fun you know what I mean

nmn
Quantic Soul Orchestra - Pushin' On
Ubiquity 2005

Nieraz słuchając starych nagrań James'a Browna, Curtisa Mayfielda czy Parliament/Funkadelic zastanawiałem się czemu dziś nie robi się już takiej muzyki. Muzyki, która wywołuje wielki uśmiech na gębie i przy której noga mimowolnie podstakuje w szybkim tempie. Czyżby funk się zestarzał? Na pewno wielu wydaje się, że tak, ale można znaleźć rzesze muzyków starających się temu zaprzeczyć. Jednym z bardziej przekonujących jest Will Holand, AKA Quantic, AKA Quantic Soul Orchestra i współtwórca The Limp Twins; człowiek orkiestra, mulitinstumentalista, kompozytor, producent, aranżer - czołowa postać brytyjskiej wytwórni Tru Thoughts. Właśnie jako Quantic Soul Orchestra, projekt zgoła odmienny od jego solowych dokonań przekonuje słuchacza, że funk i duch soulu żyje. Co więcej, ma się świetnie.


QSO to w odróznieniu od Quantica, projekt równoległy do jego solowych albumów ale w całości na żywo. Pan Holland trzyma tu tylko gitarę i komponuje. Ale za to jak!!! Mamy tu więc mnóstwo instrumentów, granie na żywo, jak i gościnny wokal prześwietnej pani Alice Russell. Zero samplowania, zero sztuczek przy komputerze czy mikserze, czysty dźwięk wydobywajcy się z gitary, basu, perkusji, rogu, czy spod klawiszy. Prawdziwy trybut dla James'a i innych. Pushin' On to plyta która gdy raz wejdzie do głowy, nie chce już jej opuścić. Od rozpoczynającego płytę kawałka Introducing The Quantic Soul Orchestra(ta perkusja X_X) po kończące End Of The Road, czujemy się jakbyśmy byli w innym świecie, gdzie wszystko jest fajne, miłe i przyjemne. Na "Pushin' On" nie ma taśmowych afer, uśmiech jest za darmo, a głos Alice Russell w niczym nie przypomina głosu Renaty Beger. Można powiedzieć, że cała esencja płyty zawarta jest w coverze Niny Simon "Feeling Good" wykonywanym przez Alice:

Birds flyin' high you know how I feel
Sun in the sky you know how I feel
Breeze driftin' on by you know how I feel
Its a new dawn, its a new day, its a new life for me
its a new dawn its a new day its a new life for me
AND I'M FEELING GOOD


Zapewniam, że pani Alice Russell jest w tym cholernie przekonująca. Jak dla mnie kawałek numer jeden na płycie. Jest tu też przerobiony na instrumenty podskakujący cover Mr Scruff'a "Get A Move On" przy którym moje głośniki dostają orgazmu i zaczynają tańczyć. Płytka doskonała i gorąco zachęcam do sięgnięcia po nią, póki za oknami mamy jeszcze polską złotą i wyjątkowo ciepłą jesień. Płyta, która pokazuje, że wciąż można jeszcze grać funk i soul, sięgający swoich korzeni, który nadaje się i do słuchania i do tanczenia a przy tym nie brzmiący jak wiele pseudofunkopodobnych dyskotekowych hitów. - Wielki Defekator

Fragmenty płyty.

[righty right - jeśli ktokolwiek zauważył, że pisarstwo i profesjonalizm na tym joggu zyskały na stylu i jakości - ma rację - jak widać po podpisie oto pierwszy tekst gościnny na Tableau!. Wypić Jednego Jest Okazja! GrzeHu vel Wielki Defekator, vel It's Mistah Shaft, Bitch!, vel WHAT?/YEAH!, vel Denny Crane!. Grzesiu, będąc najlepszym kumplem, zna się także na murzynach i zgrzytach zwanych muzyką elektroniczną (w tej kolejności). Mam nadzieję, że nie pisze tu po raz ostatni. Oklaski dla Grzesia. No dobra, już, wystarczy. Wystarczy, dosyć. Dla mnie żeście nigdy nie klaskali... Bydlaki.- Zbychomówca]