PPP #1 - maj 2011

Tytani neo-folku, Fleet Foxes wydali nowy album! Szaleństwo! Tytani neo-człowieczeństwa, TV On The Radio też! Ekscytacja! Sufjan Stevens zagrał przenajwybitniejszy koncert w historii naszego kraju! Wspaniałe czasy! Koncert Animal Collective został odwołany! Żałoba! To czarne dni dla fanów muzyki! Whatever shall we do!?
OK, pośmiałem się. Teraz do rzeczy. PPP znaczy Polecam Pięć Płyt, lub Polecam Pięćdziesiąt Płyt. Albo Polecam Pieprzone Płyty. Cokolwiek pasuje. To będzie kontynuacja OOP, ale bez ograniczania się do wydawnictw limitowanych. Będę nadal podawał nakłady (jeśli znajdę o nich informacje).
Dzisiejsza edycja będzie trochę większa, ponieważ muszę nadgonić z wydawnictwami. Mamy niezłą wiosnę, proszę PT Nieistniejących Czytelników. Poniżej przytaczam kilka przykładów owej niezłości.
GG King - Esoteric Lore LP (Rob's House/Scavenger of Death)
nakład: 1000, pierwsze 100 na białym placku
Jedna z najlepszych płyt 2011, jak dotąd.
Projekt Grega Kinga, gitarzysty nieistniejących już Carbonas. Mówimy tu o zespole z Atlanty, nie hiszpańskim jednoalbumowcu. Dwa pierwsze single GG Kinga to ciąg dalszy szybkiego r'n'r w typie New Bomb Turks czy Catholic Boys. Natomiast tutaj facet skoczył na bombę. Na tym LP jest wszystko: od dwuakordowego power-popu ("Want" i "Acid"), punku '77 ("Bored of Breathing") po crossover HC ("Walking Texas Chainsaw Massacre" i "Metaphysical Problems"), tudzież kombinacje wszystkich powyższych (mocarne "Gaping Hole"). Jeszcze pomiędzy kawałkami pojawiają się skity z marnym rapem puszczonym na zwolnionych obrotach. Ktoś na Termbo stwierdził, że całość brzmi jak zaginiony artefakt popełniony w piwnicy przez jakichś ujarańców w połowie lat '80. Plus death-rockowy motyw śmierci i zniszczenia (powerpopowy Entombed?).
I tak dalej i dalej. Mógłbym tutaj wyliczać stylistyki i zagrywki, ale lepiej się streścić: myślałem, że tegoroczny album Predator (też z Atlanty, bene nota) jest mocny, ale "Esoteric Lore" rozwala go w drzazgi. To zdecydowanie najlepszy punkowy album, jaki słyszałem w tym roku.
odsłuch: GG King - Want
Apache Dropout LP / CS / 8-track (Family Vineyard, Magnetic South, Auris Apothecary)
Psych w rodzaju Gris Gris, tylko bez naleciałości free-jazzowych i znacznie prymitywniejszy. Poważnie, sekcja rytmiczna może takie kawałki grać po zaśnięciu. Lub solidnym odurzeniu, co miałoby więcej sensu. Ich poetyka jest inteligentnie głupawa. To znaczy śpiewają o łapaczach pawi ("peacock collector", cokolwiek by to miało znaczyć), o sztuczkach magicznych, uroczych sąsiadkach ("Sylvia") i Johanie Kugelbergu. Stąd dość oczywiste porównywanie ich z Half Japanese i Wounded Lion. Co się sprawdza, zwłaszcza w przypadku tych drugich, choć dzieli oba zespoły trochę kilometrów. Świetny album do dłuższych podróży. Jeśli macie autobusie/pociągu/samochodzie dostęp do gramofonu/magnetofonu/ośmiościeżkowca.
odsłuch: Sam Philips Rising
The Peoples Temple - Sons of Stone (Hozac)
nakład: 1000 CD, 550 LP
Mniej r'n'r niż na pierwszym singlu, jeszcze więcej surferskiego psychu. Praktycznie mają taką samą mentalność jak Moonhearts (młodocianość, czarne Ray-Bany na nosie i przyspieszone trawienie ostatnich kilku dekad muzyki), ale PT się aż tak nie śpieszy. Na otwarcie wrzucają najdłuższy kawałek na płycie (pięć minut, żaden rekord), a kończą czymś w rodzaju wczesnych Black Angels. Najlepszy na płycie jest "Axe Man", albowiem tylko ten kawałek dotrzymuje intensywnością ich singlowi na Certified PR. Mocny jest też wakacyjny VU-trybut "Where You Gonna Go?".
Plus, klienci wypracowali sobie bardzo dobre brzmienie. Stosunkowo czyste, ale odpowiednio psychodelicyjne.
odsłuch: pierwszy kawałek
United Waters - Your First Ever River LP (Arbitrary Signs)
Projekt gitarzysty Mouthus. Niesamowity i bardzo spokojny psych z naleciałościami loner-folkowymi. Lub loner-folk z naleciałościami nowoczesnego psychu. Nie wiem. Żadna to różnica. Rzecz bliska klimatem "Divisionals" Mouthus. Podobnie jak ów LP część utworów jest oparta na zapętlonych "pluskach" syntezatorów, choć są też slowcore'owe naleciałości. Do tego mruczane wokale i popołudniowy klimat. Niesamowity album. Jedyny problem to znalezienie kopii.
Poza tym wszystkim - Arbitrary Signs to label ludzi z Magik Markers.
odsłuch: platetectonics.
Women In Prison - Strange Waves 7'' (Hozac)
nakład: 700
Klienci z Total Abuse i The Young (plus pierwszy wokalista Functional Blackouts) skroili punkowy singiel. Nie weird punkowy, nie kwasowy HC, lecz zwyczajnie punkowy. Nawet zdarza im się trzaskać solówki. Piszę praktycznie to samo, co rok temu polecając Insubordinates, ale WIP odnoszą się do tej samej stylistyki. Insubordinates wywodzą się z innej sceny (tzw. "rot-core" z Rochester, a Women In Prison są z Teksasu), ale w obu przypadkach jest to zupełny powrót do korzeni. Wraz z Peoples Temple i singlem Medication, ta siódemka to najlepsze wydawnictwo Hozac jak dotąd.
odsłuch: fragment występu
Puberty - Parties 7'' (Telephone Explosion)
nakład: 500
Nowy zespół Larsa Finberga z Intelligence. Choćbym z rozpędu rzucił się z balkonu - nie przeskoczę porównań do Thee Oh Sees. Tempa są wolniejsze, owszem, ale Finberg nadzwyczaj wyraźnie nawiązuje do ostatnich nagrań Dwyera. Nawet wokale są podobne. Nie do końca polecam, ale z o Intelligence wspominam (i puszczam w audycji) od kilku lat, więc zachęcam do zapoznania się.
do odsłuchu: strona A singla
na dokładkę Lizanie Lodów Przez Szybkę, czyli trzy rzeczy wydane z okazji Record Store Day.
Ty Segall - Ty Rex 12'' (Goner)
nakład: 1000, z dawna wyczerpany
Sześć coverów T. Rex, w tym "Buick Mackane".
Purling Hiss / Puffy Areolas split 12'' (Permament)
nakład: 700 kopii
Dwa dłuższe jamy (choć nie bardzo długie: trwają odpowiednio 7 i 8 minut). Kawałek PH brzmi jak odrzut z "Hissteria", co jest jak najbardziej na miejscu bo to najlepsze wydawnictwo Polizze. Natomiast Puffies idą jeszcze dalej w hawkwindyzmy ich siedmiocalówki wydanej na Die Stasi. Nic obowiązkowego.
4-split 7'' (Trouble in Mind)
nakład: 1000
Nie słyszałem tej siódemki. Wspominam, ponieważ ten singiel otwiera nowy kawałek ECSR. I jest tam też piosenka Jacka Obliviana.
RSD jest irytujący. Owszem, sklepy robią przeceny i imprezy, ale:
a) sprzedaży internetowej przeceny nie dotyczą;
b) sklepów organizujących imprezy z tej okazji w Polsce praktycznie nie ma;
c) fuck.
Rok temu udało mi się upolować 4-split TIM na białym winylu z Ty Segallem, White Wires i Moonhearts. Na ebayu, w jakiś miesiąc po RSD. 1-2-3-4-Go! zdecydowali, że nie będą trzymali singla na później by sprzedać go za pięciokrotną cenę początkową, ale wystawili go na aukcji. Dostałem to za siedem dolarów.
polecane okazje płytowe:
Der TPK - Games For Slaves
Najlepsza płyta TPK do ściągnięcia za pięć dolarów. Brzmi trochę inaczej niż winyl z Siltbreeze i ma jeden dodatkowy kawałek. Okładka jest zmieniona, ale tego akurat nikt nie zauważy.
Broken Water - Whet CD oraz Peripheral Star CDEP (Radio Is Down) Oba wydawnictwa są teraz dostępne na CD, w pięknie wydanych kartonowych kopertach. EPka ma nawet ręcznie namazaną okładkę (zdjęcie na okładce dzisiejszego PPP). Do CD "Peripheral Star" dołączono oba kawałki z singla Fan Death, więc wszystko opłaca się jeszcze bardziej. Oba albumy, razem z przesyłką, kosztują 23 dolary. Jeśli to za dużo, BW założyli swój bandcamp, gdzie można dostać najnowszą epkę za dolców pięć.
Boomkat przecenił dwupłytówkę Eddy Current i Hey Colossus.
Gustaff próbują pozbyć się końcówek płyt z In The Red. Tutaj jest "Refried Dreams" po cztery dychy. Mają też (mieli) w katalogu Andre Williamsa i The Horrors (z Ohio, nie brytyjskich metroseksualistów).
Komentarze
A jak się podoba Ty Rex? Ja przesłuchałem kilka razy i zapomniałem. Sprawdzam trzy pierwsze płyty, jakie tu poleciłeś, nieźle się zapowiada.
praktycznie też słyszałem to tylko raz. choć to segall, on ma mocne wydawnictwa.
sprawdź gg kinga koniecznie. świetny album.
przy okazji - moja dziewczyna jest zachwycona twoim tekstem o mad men. zwłaszcza uwagą o śmieceniu na pikniku.
wszystko fajne, ale nie mogę przestać słuchać w kółko "Stick Around" People's Temple
dzieki za cynk z Gustaffem, szkoda, że nie załapałem się na Horrors
nie ma problemu. dzięki tej wyprzedaży dostałem w zeszłe święta "andre williams is the black godfather". na nadruki płyty umieszczono rufę jakiejś pani. zgadnij jak znajduje się dziura na szpindel.
natomiast na mailu tlenowym masz pierwsze trzy siódemki peoples temple. posłuchaj, wcześniej brzmieli prawie jak demon's claws.
danke szyn; fajne granie
o Gustaff wcześniej nawet nie słyszałem
jak często zdarza im się ściągać garażówki?
wiesz coś o Segallu w Polsce? wypali to?
iiiii co z zaginionym demo Cheater Slicks?
prawie wcale, z tego co mi wiadomo. znalezienie w polsce porządniej garażówki w normalnej cenie to cud zupełny. podejrzewam, że jakiś czas temu gustaff sprowadził większą ilość płyt z ITR. nie zeszły (bo kto u nas słucha Slicksów?) więc wystawili je w wyprzedaży. musiało to zalegać w magazynie kilka dobrych lat, bo horrors i "refried" to końcówka lat '90.
są czasem takie zalegi w magazynach. ludzie ze sklepów sami nie wiedzą, co sprzedają. w ten sposób dostałem kiedyś nową płytę TFUL282 z jakiegoś krakowskiego sklepu. tak samo widziałem starsze płyty Alice Donut w katalogu Nikt Nic Nie Wie, na zachodzie praktycznie nie do dostania.
segall nie wypalił. trasę europejską skończył. może następnym razem.
natomiast co do Cheater Slicks, deal jest taki:
- Hardy z ITR próbował rozkręcić podlabel wydający winylowe wznowienia. miał zacząć od The Homosexuals, rzecz była zapowiedziana na zeszłą jesień a jak dotąd ni widu ni słychu. więc Slicks jeszcze poczekają.
- powyższe jest o tyle irytujące, że Hardy nie wznawia płyt Slicksów, a ostatnio wyprzedał wszystkie kopie "Yer Last Record". pomijam fakt, że "Whiskey" obecnie dostać się nie da.
- niedługo na Columbus Discount na wyjść pierwszy winyl z serii Slicks Live.
- mają już połowę nagranego materiału na następny album. też wyjdzie sumptem CDR.
dzięki za wskazanie ECSR, za 31 zeta z przesyłką to jest deal roku.