Tableau! | komentarze i plwociny

 

04 lutego 2011, 23:31:35

i've seen all i need to see, now take me home

So Cow - So Cow
Tic Tac Totally 2009

Dan Melchior's Broke Revue - O, Clouds Unfold!
Hook or Crook 2009

1. Harvey Pekar umarł. Słyszeliście? Umarł zanim skończyłem pisać o nim magisterkę.

2. Umarł zwyczajny, niespecjalnie interesujący facet z Cleveland. Kolekcjoner i recenzent starych jazzowych 45-tek i 78-mek, dobry znajomy Roberta Crumba, nerwus. Trzykrotnie żonaty, miał jedną przybraną córkę.

3. W przerwach pomiędzy jednym, a drugim nudnym dniem (czyt. pracy w archiwum szpitala wojskowego) pisywał scenariusze do komiksów, które ilustrowali jego znajomi. Dzięki temu, w trzydziestu dziewięciu numerach American Splendor można przeczytać i zobaczyć, m.in.: praktycznie całą biografię faceta w komiksowej formie, kilkanaście esejów na temat muzyków (np. o Bo Diddleyu) i serię wspomnień jego kolegi z pracy z jego udziału w wojnie w Wietnamie.

4. I rzeczy tego typu i kalibru: To ostatnia strona jednego z jego najsłynniejszych komiksów, "The Harvey Pekar Name Story", świetnie odegrana przez Giamattiego w ekranizacji "American Splendor".

5. Zabawna sprawa, bo jego rodzice pochodzili z Białegostoku. Na pierwszych stronach "The Quitter" jest nawet specjalna mapka przedwojennej Polski z lokalizacją dziury cywilizacyjnej zwanej stolicą Podlasia. Bardzo mi było miło, kiedy to pierwszy raz czytałem.

6. W każdym razie: Cześć pamięci nudziarza, który swoją walkę z życiem udokumentował w komiksach. Przywrócił mi wiarę w to, że nerwowi faceci publikujący swoje opinie na różne głupie sprawy (płyty, książki, filmy, stanie w kolejkach) mają rację w tym co robią.

***


7. Pogadajmy o przeszczepieńcach.

8. Brian "So Cow" Kelly jest z Irlandii, z miasteczka o nazwie Tuam. Przez kilka lat mieszkał w Korei Południowej. Pracował tam jako nauczyciel języka angielskiego. Kiedyś na jednej z kartkówek uczeń zamiast "such" napisał "so cow". I stąd właśnie cała ta idiotyczna ksywa.

9. Kelly wrócił do Irlandii. Tam wydał kilka płyt, sumptem własnym i kilku małych wytwórni. Później jakimś cudem klienci z Tic Tac Totally usłyszeli jego kawałek "Moon Geun Young" traktującej o byciu rzuconym przez dziewczynę. Scena rzucenia dokonuje się pod billboardem tytułowej gwiazdy filmowej.

10. Po wydaniu tego kawałka (plus świetnego "Casablanca") na singlu przez Almost Ready, TTT zebrali na polecanym dziś LP materiał z jego irlandzkich płyt, dwa wcześniejsze demka plus materiał ze wspomnianego singla. Wszystko zremasterował Bob Weston.

11. Kelly śpiewa śmieszne teksty, traktujące głównie o dziewczynach opuszczających podmiot liryczny w różnych sytuacjach i z różnych powodów. Najbardziej pomysłowy jest w tej mierze "Ping Pong Rock", gdzie mamy zapis wewnętrznej dyskusji. Jej temat jest przepastny - w czyim stylu napisać love song? Beach Boys? Beatles? Wedding Present? W tle przygrywa gitara bita w tremolo bar.

12. Większość kawałków jest oparta na prostych motywach power-popowych, tylko w szybszych tempach. Trochę jak jeszcze szybsze granie Teda Leo. So Cow miał też pecha nagrać cover Deerhoof więc oczywiście Pitchfork natychmiast ochrzcił jego granie noise-popem. Dość powiedzieć, że niecelnie. Jest kilka kawałków w ten deseń, ale hałas w żadnym wypadku nie jest wyznacznikiem stylu So Cow.

13. Jeśli koniecznie potrzebujecie treningu mentalnego przed słuchaniem melodyjnej płyty musicie się przygotować na Pixiesowe zmiany tempa, zabawne intertekstualności ("Ping Pong Rock"), dwa kawałki śpiewane po koreańsku i dwuwersy tego typu:
"Well you've restored my sanity
So why don't you come and sit with me?
"

14. WFMU zdarło kilka płyt puszczając kawałki tego gościa. Na ich Free Music Archive jest dużo dźwięków So Cow, polecam zajrzeć . W zeszłym roku wyszedł zestaw LP+7'' pt. "Meaningless Friendly" z jego nowszym materiałem. Niespecjalnie się potrafię zakumplować z tą nową płytą.

15. Na domknięcie rekomendacji muszę dodać, że dzięki tym dwóm piosenkom po koreańsku "So Cow" wydany został na CD w Korei Płd, w kopercie-replice LP z twardego kartonu. Można ko kupić na ebayu, po pięć dych z przesyłką. Pani Moon Geun Young dowiedziała się o kawałku nazwanym jej nazwiskiem, ale jeszcze go nie słyszała. Brian Kelly zagrał na SXSW w zeszłym roku. Tutaj jest tegoż faktu świadectwo.

16. Anyways, tak się polecana płyta zaczyna:


I tak się kończy:


Całość, zawartą pomiędzy oboma powyższymi, polecam.

***


17. Dan Melchior jest to typ o wyglądzie niskiego muszkietera zasłuchanego w Soundgarden i mentalności starych piosenkowców. To znaczy, pisze i nagrywa właściwie bez przerwy. Facet wydał w swojej karierze siedemnaście albumów i dwa razy tyle singli. Nagrał splity z Fresh & Onlys, The Spits i (niedawno) Pheromoans. Jego kawałek był na piątej części "World's Lousy". Zaczynał grając z Holly Golightly i Billy Childish'em. Później założył swój zespół o nazwie Broke Revue. Przez całą karierę utrzymywał bardzo brytyjskie granie w tradycji post-punkowej (porównywalne do The Fall i ATV, głównie), ale w połączeniu z urbanistycznym bluesem. Plus gość zawsze śpiewa specifycznym, trochę kozim głosem.

18. Po wydaniu kilku płyt z BR, Melchior z kilkoma kolegami przenieśli się do Nowego Yorku. Kilkoma, albowiem skład cały czas się zmieniał. Przenosiny na Wschodnie Wybrzeże były tego efektem.

19. Wydawali na masie wytwórni. To zresztą pozostało Melchiorowi do dziś, kiedy gra w solowym projekcie Dan Melchior & Das Menace (dowcip w tej nazwie ma polegać na tym, że inicjały po obu stronach "&" się zgadzają). Zaliczyli Sympathy for the Record Industry, wytwórnię Childisha, włoskie I Hate Records i In The Red. Na tym ostatnim wydali dwie płyty - niezły "Heavy Dirt" i świetny "Bitterness, Spite, Rage, & Scorn". W 2003 wypuścili sumptem Troubleman Unlimited singiel "Garage Obituary". To miała być zapowiedź ich wielkiego, najlepszego dotąd albumu. Materiał miał zająć dwa LP. Broke Revue, w tamtych czasach jako kwartet, cały 2002 spędzili zakopani (okopani) w studiu. Melchiorowi w nagraniu pomagała żona Letha Rodman - dodała kilka wokali, zagrała na gitarze w dwóch kawałkach, a później zaprojektowała okładkę. Na sesjach nagraniowych pojawił się też Kid Millions z grupy Oneida.

20. Działo się wcale nieźle. Melchior z zespołem grali support dla Clinic, Interpolu i Jon Spencer Blues Explosion. Nie był to specjalny sukces artystyczny, ale zaczynali na swojej muzyce zarabiać. Album był gotowy, zatytułowali go "O, Clouds Unfold!". Miał ukazać się na dwóch winylach. Każda z czterech stron miała otrzymać oddzielny podtytuł. Dwadzieścia trzy kawałki, czas trwania: ponad osiemdziesiąt minut.

21. Ale pojawił się problem z miksem. Broke Revue nie byli zadowoleni z brzmienia ostatecznej wersji albumu. Ludzie z Troubleman uparli się, że trzeba go wydać jak najszybciej. Ich argumentem był szmal, który wyłożyli na nagrania. Melchior stwierdził, że coś takiego się nie ukaże. Dostał odpowiedź typu "wyjdzie w tej wersji lub wcale". Premierę odłożono, później anulowano. Pierwsze tłoczenia płyty trafiły na półkę. Melchior rozdawał własnoręcznie wypalone CDry z nagranym materiałem na koncertach, ponieważ "O, Clouds Unfold" nie dało się kupić w sklepach.

22. To wszystko działo się na przełomie 2004 i 2005. Minęły cztery lata. Broke Revue w międzyczasie rozpadł się. Melchior z żoną z Nowego Jorku przeniósł się do północnej Karoliny. Zajął się swoim solowym projektem, wydał w jego ramach trzy płyty. Jedna była dobra ("Christmas For The Crows"), druga nijaka ("Thankyou Very Much"), a trzecia irytująca ("Obscured by Fuzz"). Wtedy label o nazwie Hook or Crook wydał bootlegową wersję "O, Clouds Unfold!".

23. Bootlegową, ale nie zrobioną chałupniczo. Taśmy zostały porządnie zremasterowane. Wszystko brzmiało czysto. I wreszcie było słychać, że to najbardziej melodyjna płyta Melchiora, i że cała ta gadka o najlepszym albumie zespołu ma sens.

24. Wszystko odbywało się, oczywiście, bez pozwolenia czy jakiejkolwiek licencji ze strony Troubleman Unlimited. Efektem tego Hook or Crook już nie wydaje płyt. Właściciel labelu wyprzedaje dyskografię labelu. Dzięki temu na ebayu można upolować niektóre za zupełny bezcen.

25. Napisałem, że to najbardziej melodyjny album w dorobku Melchiora, ale to nie oznacza popowatości. Więcej tu tzw. mood whiplash. Na przykład, po bardzo niespokojnym "To Try and Bust" wchodzi ultraspacyfikowany "Tide Rolls On". Zakładam, że między innymi stąd wzięły się sugestie że lepiej jest traktować "O, Clouds Unfold!" jak cztery minialbumy, niż jedną spójną całość. Recenzenci narzekali, że trudno jest wytrzymać te 80 minut przy jednym posiedzeniu. Ale z drugiej strony - walić recenzentów. Co oni wiedzą?



26. I tak dalej. Polecam najbardziej strony A i D, choć praktycznie wszędzie są momenty kapitalne. Strona B ma genialne zamykające "Toledo", na C jest hymniczny kawałek tytułowy. I kończąca sekwencja "It Seems To Be True"/"Take Me Home", którą uwielbiam w sposób niezłomny. Kawałek ostatni leci tak:

27. W zeszłym roku wyszedł najlepszy album Das Menace pt. "Visionary Pangs". Dziwny, ciężki i chwytliwy jak jasna cholera. I jednocześnie zupełnie olany przez wszystkich. W tym roku Melchior zdążył wydać kasetę na Scotch Tapes, na dniach wychodzi winyl na Siltbreeze. Plus, coś nie zadziałało i Dull Knife nie wypuścił, jak wcześniej planowano, "Catbirds and Cardinals". Więc zamiast tego cały LP trafił do archiwum FMA . Teraz są tam tylko trzy kawałki, bo album jednak wyjdzie sumptem Northern Spy. I bardzo fajnie, albowiem jest to najspokojniejsze nagranie Melchiora jak dotąd.

28. Jeśli się w tym gubicie - to dobrze. To znaczy, że punkt 17. ma sens.

29. Na dodatek w zeszłym roku żona Dana, Letha Rodman-Melchior, zapadła na raka. Znajomi muzycy i właściciele labeli powołali Melchior Fund. Odbyło się i odbędzie kilka koncertów z okazji zbiórki szmalu na pokrycie kosztów leczenia. Możecie się dołożyć, jeśli macie jakieś zbędne dolce na koncie paypala.

***

30. Ok, mam dość rozmawiania z wami o przeszczepieńcach. Kosiński też się przeszczepił. I był bardziej kontrowersyjny niż utalentowany. W "Being There" podpieprzył fabułę Dołędze-Mostowiczowi. A teraz Głowacki, ten w szaliku, napisał o nim książkę.

31. Pierdolić facetów w szalikach bez barw klubowych.

32. I Torresa też pierdolić. Sprzedawczyk.


Komentarze

Dnia 07 lutego 2011, o godzinie 15:10:45 lewar napisał...

 

ou. o śmierci Pekara dowiedziałem się przed chwilą od Ciebie.
ou:/

i chyba komenty zżera jogger, bo jakieś ostatnio zostawialem i teraz ich nie widzę

Dnia 07 lutego 2011, o godzinie 16:51:47 marek napisał...

 

niestety. przypadkowo przedawkował leki antydepresyjne.

hm. a myślałem, że Nieistniejący Czytelnicy naprawdę stali się nieistniejący.

Dodaj nowy komentarz: