11
czerwca
2009

The Hunches - Exit Dreams
In The Red 2009

Ilyas Ahmed - Goner
Root Strata 2009
1. ee cummings!
2. Niewykorzystana historyjka #7: Pani, której krzyk może skończyć świat. Wyjść z takiego pomysłu jest kilka. W młodości mogą uciąć jej język, ale to kładzie główny problem fabularny. Więc niech lepiej znajdzie opiekuna/ukochanego (żeby było jakieś emocjonalne napięcie) i z tym opiekunem przemierza świat. Symbolicznie. I ogląda ta smutna, milcząca z przymusu pani różne nieszczęścia, choroby, kurestwo ludzkie i tak dalej ale nie krzyczy. Kilka punktów kulminacyjnych dalej sytuacja się statkuje, pani z opiekunem/ukochanym wchodzą do swego domu. Tam wszystko jest ładnie uporządkowane, przytulnie jest, itd. Niestety, pan opiekun/ukochany po wejściu zbyt mocno trzaska drzwiami, z parapetu spada na podłogę doniczka, dotąd zupełnie spokojna pani na to patrzy i w krzyk. Nasza planeta i cały wszechświat zbiera się do środka i wybucha początkując nowy Big Bang. Wszystko to z nadzieją, że nowy, następny wszechświat uda się lepiej.
2.1. Poszukuję rysownika komiksów poszukującego scenarzysty. Mówię zupełnie serio.
3. A propos patrzenia, dwie mocne rzeczy obejrzałem. Po pierwsze dokument "People Who Do Noise". Yellow Swans tam grają. Jest też klient robiący muzykę poprzez przerabianie map powierzchni Marsa na zapis dźwiękowy. Ale oni nie są tam najmocniejsi. Najlepszy, kumacie, jest klient nazwiskiem Josh Hydeman. Ten gość pojawia się w filmie na cztery minuty. Mówi, że kawałek nazywa się "Dziwka", ustawia kostki z przesterami, przepina kable, robi kilka ćwiczeń rozruchowych. Po chwili włącza głośniki, które natychmiast łapią bycze sprzężenie i zaczyna drzeć mordę. Trzy minuty później Hydeman przestaje krzyczeć i skacze na krzesło. Wstaje i kłania się. Żadnych instrumentów, przester, feedback i wrzask. Esencja r'n'r.
4. Druga gitna rzecz wizualna to japońskie "Eli, Eli Lema Sabachthani". Na ziemi straszy epidemia depresji, ludzie popełniają masowo samobójstwa. Jedynym lekarstwem są koncerty dwóch facetów grających noise. Kolejny hi-artsowy film z masą ultradługich ujęć, zerową fabułą i dziwnym klimatem. To znaczy, tak określiby to fan obecnej mainstreamowej kinematografii. Dla mnie git relaks.
5. The Hunches są fajni przez konteksty. Pierwsze dwa ich albumy były tak głośne i głupie, że puszczałem je sobie w tle do filmów kung-fu. Mieli na przykład taki kawałek "I'm An Intellectual" - jeden facet bije na rympał w bęben, a drugi krzyczy, że jest intelektualistą. Humor.
6. W tym kontekście opisywany album "Exit Dreams" jest ultramocny, ponieważ jest wysoce kombinowany. Piosenki już nie pędzą dla samego pędu. W prawie każdym głośnym kawałku jest wolniejszy moment z melodią. Jest masa pomysłów brzmieniowych, gitara wije się między różnymi efektami i zagrywkami. Dużo się dzieje, trzeba do tego skupienia. Tego skupienia zwykle nie wymagają płyty melodyjne, więc odbiór nie jest taki łatwy.
7. Słuchanie tej płyty jest trochę jak czekanie na autobus w środku zamarzniętej dżungli, gdzie pada gorący tropikalny deszcz z gradem. Trzeba się przygotować na gitną ambiwalencję. To nie będzie bitka na pięści, raczej partia warcabów. I nie, nie jest to wystudiowana gra muzyka ze słuchaczem. To nadal prostacki prymitywny r'n'r, tylko wzbogacony o kilka elementów. Zagrają ładną melodię, dodadzą gwizdek czajnika w tle, poudają Pixies. Ale nadal w końcówce "Pinwheel Spins" walną taki hałas, że może to wywalić głośniki. Mówię poważnie i jestem, niestety, trzeźwy.
8. Teraz Ahmed. Urodzony w Pakistanie, wychowany w NJ, zamieszkały w Arizonie. Niby bez znaczenia, ale to od razu włącza tryb słuchania "world music", co może być tropem mylącym. Z drugiej strony, Hunches są z Portland, a to jest mieścina pełna hipsterów. Więc może jednak geografia ma coś do powiedzenia.
9. Wspominałem kiedyś - nabyłem wcześniej "Vertigo of Dawn" pana Ahmeda i czerpię przyjemność z tego wulgarnego aktu posiadania. "Goner" zmienia dźwięk na gorszy, ale daje poczucie bliskości z muzyką.
10. Kiedy przeglądam wywiady z muzykiem przewija się tam słowo "strach". Nietrudno złapać motywację twórczą tego pana, tak samo jak trudnym nie jest wyłapanie niepewności w jego kawałkach zawartej.
11. Pan Ahmed rzadko odpuszcza. Umie siać i podtrzymywać napięcie. Nie ma u niego nagrody za słuchanie. Kawałki nigdy nie wybuchają, nie przechodzą w ładniejszą melodię. Bujają się trochę na wietrze (końcówka albumu), błyskają z daleka piorunami ("Enter A Shadow", najdłuższy kawałek) lub szemrzą cicho ("Some of None"). Trzeba umieć szemrzeć.
12. Album zamyka wokaliza pani Harris znanej jako Grouper. Świetny kawałek, znakomite zakończenie, itd. itp. Napisałbym, że to dobre na lato, ale żeby takie było trzeba mieć conajmniej dystymię.
13. Oba polecane są jednymi z absolutnie najlepszych płyt wydanych w tym roku i będę to powtarzał choćbym zdechł.
14. Na koniec o komiksie. "Bolland Strips!". Bolland to brytol znany z wyrysowania kilku przygód Judge Dredd'a i "Killing Joke" Moore'a. Styl ma niesamowity, detale prawie jak u Darrowa, ale bez zboczenia w kierunku dwustronicowych panoram. Do tego Bolland świetnie rysuje kobiety, momentami lepiej niż sam Manara.
15. W "Bolland Strips!" są jego odskoki od mainstreamu. Wśród nich "Mr. Mamoulian". Niby dowcipny autobiograficzny jednostronicowy strip, niby humor, ale... Oczywiście jest dziwaczny bohater, zagubiony, pogrążony w rozmyślaniu na temat sztuki. I dziwaczni ludzie obok niego. Obsesje, robienie sobie jaj z angielskiej pogody, z absolwentów (głównie absolwentek) szkół artystycznych, z nazw punkowych zespołów. Ale najbardziej rozwalają mnie erotyczne sny Mamouliana. Przychodzi do niego goła panienka, którą wcześniej wypatrzył w jakimś plotkarskim pisemku, i opowiada mu kompletne pierdoły. Próbuje go uwolnić od jego dupnego żywota, ale Mamoulian jest zbyt przestraszony by zrobić cokolwiek. Powtarzam - cokolwiek. Strasznie to śmieszne i przerażające jednocześnie. Śmieszne, bo goła panienka. Przerażające, bo ten strach jest taki mocno prawdziwy.
16. 
17. Bezcenne, bezcenne, bezcenne.
№ 1
12 czerwca 2009, 00:53:02
iammacio
back in shape! ;] skoro hunches mi podeszlo to i ahmedowi dam szanse.
№ 2
13 czerwca 2009, 13:41:23
M.
Dobry tytuł, dobry komiks, tylko ten strach na końcu nie najlepszy. O bezcenne zapytam.
№ 3
15 czerwca 2009, 23:07:21
maz
"Pani, której krzyk może skończyć świat." Doskonałe.
mógłbyś spróbować to sprawdzić http://skwer.org/plyty/165/goldi-slady-stop#comments