Tableau! - rekomendacje muzyczne

 

23

kwietnia

2009

bluer than blue can be


Duke Ellington and His Orchestra - Masterpieces by Ellington
Columbia Masterworks 1951, Legacy 2004


HiM - Our Point of Departure
Perishable, FatCat 2000


piątek - urodziny napoleona. w telewizji szum. colbert nieśmieszny. ćwierćśniadanie w trzech częściach. kolejka do bankomatu. pociąg. bez kwitnie, niestety, obok stacji metra.

1. Dziś będzie o skacowanej muzyce. Perfekcyjnej skacowanej, nie perfekcyjnie skacowanej.

sobota - urodziny asimova. asimov od dawna nie żyje. drukowanie na cudzej drukarce. murakami dobrze pisze opowiadania, ale nudzi w powieściach. w telewizji kolorowy szum. czas przyspiesza i zwalnia. magik markers, głównie.

2. Tu chodzi o ten rodzaj kaca, kiedy nie wolno ci spać, bo trzeba coś napisać, sprawdzić, bo z czymś zalegasz. i siedzisz po nocach. wtedy trzeba nienapastliwej płyty. miodu zamiast dziegciu. znam ludzi, którzy twierdzą że dolewanie miodu do herbaty to zaprzepaszczenie całego rytuału. otóż nie, miód styka jak najbardziej.

niedziela - urodziny nerona. słońce, ale chłodno. biblioteka. "czy ta twoja muzyka alternatywna to na przykład cocteau twins?" bóg błogosławi niewinnym. "angels protect the innocent as a matter of heavenly routine". w pociągu znudzone kobiety w okularach przeciwsłonecznych. znów te składanki mississippi.

3. Ellington to legenda, więc nie ma specjalnie o czym gadać. Swing jest gites, bo nie trzeba mieć do niego przygotowania teoretycznego, by go docenić. Wiadoma sprawa. Plus aspekt niewyspania i muzyki późnonocnej-wczesnoporannej.

poniedziałek - urodziny bogumiła kobieli.

" Charles in the Indies. He sold:

Chinese
Negroes
swallows’ nests
children
artists "



4. Ta płyta jest niepokonana. Pani śpiewa altem, dęciaki (tłumione) to komentują. Przy "Mood Indigo" czuć z głośników tytoń i alkohol, dalibóg. Pani z altem nazywa się Yvonne Lanauze.

wtorek - urodziny margaret thatcher. żelazna dama. żelazna dziewica? był taki instrument tortur. "stojenie instrumentów tortur", nienajgorszy tytuł, zapamiętać. pogoda dobra. wiatr z północy. jasno. początek sezonu szybowcowego.

5. Słyszałem jeszcze "Ellington Uptown" (jadę po klasykach). I jest tam mocarne wykonanie "Take The 'A' Train". Pani (bez altu) nazwiskiem Betty Roche rozwala mnie na kawałki, kiedy przy breakdownie prawie wykrzykuje nazwę kawałka a cała orkiestra na kilka sekund wybucha. Jest to breakdown, że tak powiem, który przypomina te z najlepszych kawałków HC. Nie żartuję. Mówię bzdury, ale całkiem serio.

środa - urodziny waltera johnsona. nie znam nikogo o takim nazwisku.

6. Natomiast HiM jest na lato. Na oglądanie meczów. Ale nie takich jak ten z Arsenalem. Tamten był niesprawiedliwy.

czwartek - kolejka. lekarz. recepta. w autobusie znudzone kobiety bez okularów. urodziny - brak. nikt nie rodzi się w czwartki.

7. "Our Point of Departure" jest szczególnie gitesne, bo grają na nim trzej faceci z June of 44. Zabrakło tylko Muellera, który widocznie wtedy nagrywał drugi album Shipping News. Choć i tak jest to najbardziej album Scharina.

piątek - urodziny: steve ditko. szum. nomeansno i human eye. the residents w obu przypadkach. wafle pikantne. makaron. wczorajszy colbert nieśmieszny. fighting fire with fists. adam west biega z bombą. dwie grube panie mają to gdzieś.

8. Fajna to płyta, bo trudna do opisania (a takie niemal z definicji są fajne). Jest bardzo duszna, bo niewiele w niej się dzieje i wszystko brzmi na raz, jeśli kumacie o co mi chodzi. Scharin kręci gałkami, sampluje, wystukuje różnorakie rytma jakoś ustawia ten skokowy pływ albumu. Może to się wydawać nudne, ale tylko kiedy uważacie za nudziarzy Antibalas.

sobota - urodził się i zmarł tego dnia ludwik pasteur - ósmy król francji. na murach faszystowskie napisy. nieprzyjemna nuda. zimno i chmurno.

9. Nie wiem.

niedziela - urodziny antoniszczaka. przeżył czterdzieści pięć lat. "9 souls". mocarny soundtrack. nadal nieciekawie. byt i odbyt dzielą tylko dwie litery.

10. Jak widzicie - kończą mi się słowa. Do tego czas zwalnia. Ta rekomendacja była napisana trzy dni temu. To żadna nowość, na wiosnę zawsze tak jest. Poczekam i przejdzie. Wszystkiego najlepszego.

poniedziałek - urodziny. niecałe trzysta złotych na koncie. dolar nadal drogi. dwie płyty przyszły pocztą. znudzone kobiety suną po chodnikach. dziś wszystko mi wolno, ale co z tego?


 
 

Komentarze

 
 
 

№ 1

27 kwietnia 2009, 12:47:28

jakuzz

miałeś/masz urodziny? wszystkiego najlepszego! protestuję poza tym, ja rodzę się w czwartki. chyba.

 
 
 

№ 2

27 kwietnia 2009, 12:52:39

jakuzz

a nie, kurde, w piątek. w ten sam dzień, co Kasia Cichopek. idę nad tym melancholijnie pomyśleć.

 
 
 

№ 3

27 kwietnia 2009, 21:47:00

porfirion

dzięki.

ja jestem z soboty. też weekend.

 
 
 

№ 4

30 listopada 2009, 14:15:54

Rozpadlin

niestety tak nie jest tylko na wiosnę

 
 
 

Dodaj komentarz

 

Podpis

 

URL

 

Treść

 
 
 
 

Miniblog