Tableau! - rekomendacje muzyczne

 

09

lipca

2008

przegląd #6: różowe biedronki w żółte kropki



jestem po dłuższym jeżdżeniu pociągiem do i z warszafki. nie lubię tego miasta (przepraszam warszawiaków - nie poradzę). nie lubię pociągów. i nie znoszę wcześnie wstawać. tyle chciałem powiedzieć. aha, składak (nie podkast) wrzucę jutro. howgh!

Grouper - Dragging A Dead Deer Up A Hill
Eden Express - Que Amors Que
Dwie rzeczy na przeciwnych końcach tego samego spektrum. Rzeczone spektrum to powolny, delikatny psych . Przeciwieństwa są takie, że Grouper robi lodowaty prawie drone, z niebiańskimi wokalami. A Eden Express (jest taka książka Marka Vonneguta, syna TEGO Vonneguta) to rzecz w brzmieniu prawie tropikalna - nieśpieszne, przetworzone hipisowskie przeciąganie nut. Naprawdę relaksujące.
Tak czy kwak - obie rzeczy są naprawdę świetne i można puszczać je późno w nocy. Nawet do zasypiania. Oczywiście, obie są nudne jak cholera, ale w tym właśnie cały ich urok.
[grouper do dorwania stąd]

Vivian Girls - s/t
Wszyscy ostatnio robią jakiś szugejz. Tutaj mamy wersję szugejz-pvnk. Niby trzy panie grają szybkie piosenki harcerskie, ale fuzz, multum efektów i klimat czynią z tego rzecz hymniczną. Naprawdę. Kawałek ostatni, albo "Tell the World" będą na pewno na następnych składakach. Plus, cała rzecz trwa 20 minut. Nie ma miejsca na bzdury. Gitna rzecz do słuchania w pociągu pośpiesznym (sprawdzone!). Nakład 500 kopii już poszedł po ludziach, więc ją zapodaję. Jesienią ma wyjść wersja na CD na Goner, ale póki co...
[ściągamy stąd]

Nobunny - Love Visions
Płyta w klimatach Jay Reatarda, zresztą jak może nie być skoro ma taki tytuł? Tym razem jest to grane przez faceta w masce królika (I shit you not! nawet sprzedaje figurki!). Znów, 20 minut, ale jaka zabawa! Obaczcie przynajmniej melodię (i perfekcyjne wpasowanie śmiesznego sampla w rytm) na 'I Am A Girlfriend', lub gitary na 'Church Mouse'.
[do dorwania stąd - kliknijcie w okładkę]

Wooden Shjips - Volume 1
Jay Reatard - Singles 06-07

Kolekcje singli. W przypadku Wooden Shjips całość była dodawana jako bonus do niektórych wersji ich debiutu, więc właściwie bez nowości. Szczerze rzekłszy, zamiast słuchać tego czekam raczej na powtórne wydanie ich najnowszego singla, na którym był ich najlepszy dotąd kawałek ('Start to Dreaming'). Pewnie to trochę potrwa.
Natomiast płyta Reatarda zbiera wszystkie single z In The Red. Wrzucili tam też siedmiocalówkę z czterema demkami piosenek z 'Blood Visions'.
Ogółem rzecz biorąc, Reatard zamiast nagrywać nową płytę przeniósł się na Matador i tłucze dwukawałkowe single. Każdy z nich jest ultralimitowany i już w dniu premiery osiąga zawrotne ceny na ebay'u. Dlatego też zalecam kupno owych singli. W żadnym wypadku nie należy ich ściągać z soulseeka czekając aż wyjdzie kompilacja singli matadorowych. To nie uchodzi. 50 dolców za dwupiosenkowy singiel to porządna cena.
Poza tym, na singlach (tak z In The Red jak i Matadora) Reatard idzie w power pop, oddalając się od tego genialnego pop-pvnka z Blood Visions. Nie jestem zachwycony, ale to i tak lepsze niż większość obecnego pvnka.
[tutaj]

Diamond Black Heavies - A Touch of Someone Else's Class
Garage-blues-rawk w lidze z The Dirtbombs, tylko wolniejszy i południowy. Co ciekawe, ich wokalista umie śpiewać. Czasem wychodzi im nawet porządny staroszkolny soul ('Bidin' My Time'). Na odstres z butelką w ręku.

La Otracina/Phantom Family Halo - 2008 US Tour
Znalezienie przeze mnie tej płyty na soulseeku, to jak trafienie szóstki w totka, albo lądowanie na księżycu. Choć nie - z pierwszego miałbym kasę, a z drugiego respekt, więc jednak nie. Nieważne - oba zespoły jeżdżą właśnie razem po Stanach i z tej okazji wydali ultralimitowany (50 kopii) split.
Phantom Family nie wydali albumu od dwóch lat, więc jest tu ich (gitny) nowy materiał. La Otracina natomiast cały czas coś nagrywają (niedawno wyszedł ich nowy CDr) i tutaj brzmią jak zwykle - improwizowanie (jazzowa perkusja) w gęstych obłokach marii. Ale najlepsze w tej płycie jest to, że brzmi ona dobrze jako całość, świetnie oba zespoły się uzupełniają.
[do dorwania stąd. rzecz jest w AAC w okolicach 130kbps, nie miałem więc serca kodować tego do mp3.]

The Notorious Hi-Fi Killers - Which Side Are You On?
Kolejny hard-rawk-psych głośnością naruszający konwencje genewskie. Brytolski, kumple The Heads. Świetne brzmienie. Wszystko mówi tytuł trzeciego kawałka ('Queen O' Fuck'). Plus obligaroryjny 15-minutowy odjazd na samym końcu.

Przy okazji - ten nowy Modey Lemon ('Season of Sweets') nie okazał się aż tak mocny. Ale wcześniejszy 'Thunder + Lightning' - owszem.

US Christmas - Eat the Low Dogs
Hotel Wrecking City Traders - EP
Ostatnią rzeczą jaką spodziewałbym się po nowym nabytku Neurot jest bycie tribut bandem dla Hawkwind, ale tak właśnie jest w przypadku US Christmas. Muzyka nerdowa i nudziarska, ale jak jej nie lubić? Są jakby jankeską wersją Litmus, tylko bardziej rozwlekłą. Natomiast HWCT to Australijczycy grający instrumentalny spejs-rawk. W klimatach najnowszej płyty 5ive, choć znacznie lżejszy. Podobno wydali też długogrający album, ale nigdzie nie mogę go znaleźć.

Nomo - Ghost Rock
Pod nieobecność Antibalas.

Eddy Current Suppression Ring - Primary Colours
Australijska garażówka. ECSR to zupełny minimalizm. Nie używają żadnych efektów poza przesterem we wzmacniaczach, robią riffy na kilku dźwiękach, czasem dodadzą prostackie klawisze. I ich wokalista zupełnie nie umie śpiewać (szczerze wątpię czy gość ma słuch muzyczny).
Co zupełnie nie zmienia faktu, że płyta po kilku przesłuchaniach wrasta w pamięć. Riffy są tak niezwykle gitne w swej prostackości. Teksty szczere jak cholera. Zero jakiejkolwiek pozy. W porównaniu do ich debiutu, rzecz jest znacznie bardziej stonowana, wręcz elegijna. Dużo piosenek o śmierci. Tak jak w przypadku Vivian Girls - płyta do pociągu.

Frustration - Relax
Francuski pvnk. Francuzi się wyrabiają w takim graniu ostatnimi czasy, czego dowodem jest ta audycja Siehana. Ciekawe wydaje się też Cheveu, ale nie miałem czasu się w to wkręcić.

Homostupids wydali epkę. Jeszcze jej nie słyszałem, ale wnioskując po tytule ('Cat Music') spodziewam się dzieła na miarę uwertury do Figara Mozarta (kimkolwiek byłby ten cały Figar Mozart).

Sunset - The Glowing City
Pan zmienił nazwę z {{{sunset}}} i zrobił kolejny album. Długi jak cholera (prawie 80 minut). Przyznam, że nie słuchałem jeszcze tego dokładnie (ani też nie mam wielkiej ku temu skłonności), ale te lepsze partie brzmiały jak Olivia Tremor Control. [tutaj]

Deerhunter wysiąkł. To już zupełny spejs-pop. Elegancki, wygładzony, ale chyba jednak mniej interesujący niż ich 'Fluorescent Grey'. Zamiast Deerhuntera proponuję płytę poniżej.

Bam Bam - s/t
Meksykański pop. Trochę staroszkolnego indie, trochę kosmosu (zwłaszcza w końcówce). Ale najlepsze, że gitesne, po hyszpańsku, i za darmo. Ich wytwórnia wydaje tę płytę na swojej stronie: http://www.nenerecords.net/discos/bam-bam-nene-records-2008/

Obaczcie też przy okazji z tejże strony kompilację meksykańskiego garażu: http://www.nenerecords.net/discos/la-compilacion/

 
 

Komentarze

 
 
 

№ 1

09 lipca 2008, 11:00:24

wieczór

obadam tych meksykanów. laski też zassę.

a, popraw sobie obrazek.

 
 
 

№ 2

09 lipca 2008, 14:25:32

nudziarz

dzięki za cynk. hosting na xs.to przestał mi działać.

 
 
 

№ 3

13 lipca 2008, 14:36:55

Istvan Kohany

No, jeżeli Black Diamond Heavies, to wartą uwagi jest również nowa płytka Left Lane Cruiser, pod nie pozostawiającym wątpliwości tytułem _Bring Yo' Ass To The Table_. Dwóch gości (gitara i perkusja) i atmosfera knajpy z siatką ochronną przed lecącymi butelkami dla muzyków.

 
 
 

№ 4

14 lipca 2008, 16:29:28

tw

Grouper - kolejna very gites płyta, którą żeś panie, zapodał. Thanks i pozdrowienia z wakacji:)

 
 
 

№ 5

15 lipca 2008, 21:05:08

nudziarz

istvan - obaczyłem. gitne, w klimatach tego hound dog taylora. dodatkowe punkty za nawiązanie do blues brothers w komentarzu.

 
 
 

№ 6

21 lipca 2008, 21:09:29

Istvan Kohany

Szef kuchni przypomina: wyciekł kolejny tegoroczny album The Heads, "Time in Space" "A brand new release featuring studio outtakes,radio sessions,
live tracks and jams." Jak zwykle tylko sto kopii, ale już jest do dostania w dobrych programach do wymiany plików.

 
 
 

№ 7

22 lipca 2008, 10:15:22

nudziarz

to dopiero wiadomość. a nawet dwie, bo jeszcze wydali "Irrepressible", czyli jakby nowa wersja "At Last!" - nagrane na żywo w studiu, z minimalnym masterem.

>>"Irrepresable Heads" which is a live instrumental recording of a practise, sounds real nasty in the best possible way cannot get enough of this one<<

się nie mogę doczekać.

 
 
 

№ 8

24 lipca 2008, 10:35:24

wieczur

meksykanie bardzo giteśni. nie mogę się oderwać. miodzio.

 
 
 

Dodaj komentarz

 

Podpis

 

URL

 

Treść

 
 
 
 

Miniblog