Tableau! | komentarze i plwociny

 

01 lipca 2008, 18:02:17

die, human scum



1. The Books - Motherless Bastard
2. Bobby Conn - Punch The Sky!
3. Sun City Girls - The Brothers Unconnected
4. Ross Johnson - My Mission
5. The Heroine Sheiks - Co-Angle Phenomenon
6. The Darvocets - Cattle Mutilation
7. Henry Rollins - World Peace
8. The Dead Milkmen - Stuart
9. Neil Hamburger - Flashers
10. Country Teasers - Please Stop Fucking Each Other
11. Bongwater - What Kind Of Man Reads Playboy
12. Neil Hamburger - The Ocean Blue
13. The Beauty Pill - Won't You Be Mine
14. Wrangler Brutes - Shank'd
15. Terry S. Taylor - I'm Thirsty, I Need Wahwah
16. Terry S. Taylor - Sound Effects Record #32
17. Ross Johnson - Signify
18. William S. Burroughs - Kill the Badger!
19. Prolapse - Tina This Is Matthew Stone

odsłuch, nasłuch, zesłuch: [PLAY]
do pobrania:
plik mp3 96kbps(słabsza jakość, szybciej się ściąga)
plik mp3 135kbps vbr (lepsza jakość, zrób sobie kawę, idź na spacer z psem)

uwagi:
- 55 minut. utwory gadane

- tytuł wzięty z refrenu kawałka country teasers. niemiła to muzyka, wysoce konfrontatywna, a tutaj jeszcze podana w wersji live. ich wokalista specjalizuje się w udawaniu rasisty, homofoba i seksisty. polecam całą ich twórczość, ma ona właściwości katartyczne. poza tym, jak mógłbym nie polecać zespołu, który na swoim albumie live gra kawałki brainbombs i butthole surfers?

- w programie zawarto dwa dowcipy opowiedziane przez neila hamburgera oraz jeden mój. wszystkie trzy są wyjątkowo marne. hamburgera można obejrzeć tutaj.

- otwierające the books to jednocześnie ewenement i oczywistość. ewenement - bo nigdy nie słyszałem tak fajnego albumu robionego z dźwięków nagranych w terenie (nie licząc ostatniego albumu rachel's). oczywistość, albowiem drugi raz czegoś tak fajnego nigdy nie nagrali.

- kawałek sun city girls zawiera jeden z najlepszych (i najśmieszniejszych) trzyminutowych tekstów jakie dotąd widziałem/czytałem. zawiera masę genialnych one-linerów, dwuwersów, intertekstualnych odniesień i błyskotliwych gierek słownych oraz jest zakończony zabijającą pointą. o ile, naturalnie, wie się kim był sirhan sirhan.

- dead milkmen to zupełnie zapomniany (i już nieistniejący) zespół robiący satyryczny cow-punk. tutaj zagrali do stylizowanego monologu menela, w którym ów udowadnia, że ziemia wokół dużych miast staje się nieurodzajna na skutek działań gejowskich marsjan. bezcenne refleksje.

- rollins z albumu pt. 'think tank'. rzeczony mięśniak nie próbuje doić forsy z faktu, że grał w jednym z najważniejszych zespołów w historii. zamiast tego robi teraz gitny stand-up. widziałem niedawno jego dvd pt. 'uncut in nyc'. kolejna rzecz do polecenia.

- wrangler brutes to taki jednorazowy projekt pana sama mcpheeters'a, który przejął brzmienie po jednym z najważniejszych zespołów w historii (patrz myślnik wyżej). wcześniej grał w znakomitym born against. miał jeszcze swego czasu awangardowy zespół men's recovery project.
shank to taki nóż robiony z przedmiotów codziennego użytku. shank'd to przymiotnik określający osobnika z takowym nożem wbitym pod żebrem.

- kawałki 15. i 16. to wycinek soundtracku do gry komputerowej neverhood, o której można mówić tylko w kategoriach dzieła sztuki. bo jak inaczej można podejść do gry, w której rozwiązujemy łamigłówki co jakiś czas oglądając genialnie groteskowe animacje robione w glinie, możemy zginąć tylko w jednym miejscu (oznaczonym tabliczkami "nie wchodź tu bo zginiesz!"), a na końcu jesteśmy postawieni przed najprostszym z możliwych wyborem moralnym? do tego dodajmy jeszcze OST brzmiący jak dixieland na dragach będący najlepszym występem profesjonalnego muzyka w grze komputerowej obok davida bowie w omikron: the nomad soul.
dwa dzisiejsze utwory pochodzą z bonusa dołączanego do soundtracku Neverhood. nie pojawiają się w grze, i muzycznie nie mają nic z nią wspólnego. są po prostu cholernie śmieszne. a neverhood można dorwać na przykład stąd. .

- burroughs z legendarnej płyty 'dead city radio'. w puszczanym kawałku burroughs czyta fragment swojej powieści 'the cat inside'.
kolorowa postać ten burroughs. o ile ten przymiotnik pasuje do człowieka, który zabił swoją żonę po pijaku bawiąc się w wilhelma tella, ćpał wszystko jak leci i jeździł do meksyku w celach, powiedzmy sobie szczerze, pedofilskich.
co zresztą w literaturze nie jest niczym nowym - lord byron podobnież sypiał z 12-letnim chłopcem. pamiętacie ten komiks?

- w kawałku prolapse mamy zapasy damsko-żeńskie. i nie, nie jest to kolejny eufemizm na współżycie płciowe. o, kolejny eufemizm.

Komentarze

Dnia 02 lipca 2008, o godzinie 06:46:15 lewar napisał...

 

nokurwa! pjona za Neila Hamburgera, myślałem, ze tylko mnie jara jego kiepski żart.
nokurde! pjona za Terry'ego Scotta Taylora, Neverhood kocham do bólu, a soundtrack to mistrzostwo:D
nokurwa! znów się tu wrzucam bez merytory. Kiedyś się wyśpię i zostawię fajnego kometna.

Dnia 02 lipca 2008, o godzinie 12:22:11 maz napisał...

 

Podoba mi się ten trzyminutowy tekst, trafiają do mnie taki rzeczy, jak nic innego na świecie. Zrobić kiedyś tak genialnie przegadany film, bez żadnego tła... coś jak "kawa i papierosy", bo nic innego mi nie przychodzi na myśl, ale bardziej oraz lepiej.

I dobrze, że mówisz! :)

Swoją drogą "you have no mother,father" też mnie urzekło. A pod resztą się podpisuję, w Neverhood też pogrywałem ;)

Dodaj nowy komentarz: