knocking dust off a good thing

1. A Day in Black and White - Forward/Backward
2. Maximillian Colby - Shoot Hypotenuse
3. City of Caterpillar - An Innocent Face/Ghosts Of Shadows Passing On City Streets
4. Gospel - And Redemption Fills The Emptiest Of Hearts
5. Deep Turtle - Basura
6. Mass Movement of the Moth - Riddle Me 666
7. Antioch Arrow - Introducing Elizabeth
8. Dead Elephant - Post Crucifixion
9. Breach - Breathing Dust
10. Keelhaul - Randall
odsłuch, nasłuch, zesłuch:
plik mp3 do pobrania
- okładka autorstwa Raymond'a Pettibon'a.
- dziś to samo co tydzień temu, tylko agresywniej.
- właściwie zapodałem popis perkusistów. zwracam uwagę na tłuczenie w bębny w pierwszych czterech kawałkach.
- city of caterpillar brzmi nieklawo, bo jest to rzecz zgrywana z ich nieczęstego splitu z pg. 99 i musiałem sztucznie podbić głośność. na ten split popełnili moim zdaniem najlepszą swoją rzecz.
- deep turtle z finlandii. znajomi nomeansno. tutaj można ściągnąć cały album z błogosławieństwem zespołu.
- gospel są o tyle ciekawi, że grając w taki sposób, jako swoich idoli podają wczesne genesis z tym brodatym jakmutam.
- antioch arrow są jeszcze ciekawsi, bo po wydawaniu pierdyliardów krótkich kawałków emo-core'owych pod koniec kariery nagrali awangardowe dziwo pt. gems of masochism. naprawdę nie da się opisać, jaki to gatunek. post-core jest dla tego zbyt mało pojemnym słowem.
- dead elephant gra kawałek z saksofonistą z zespołu zu. włosi.
- breach z płyty kollapse. szwedzi. jeśli jeszcze tego nie słyszeliście, koniecznie obaczcie ten album.
- keelhaul to, dalibóg, najzabawniejszy metal-core jaki słyszałem. mało wrzasków, żadnych emocjonalnych ciągot, tylko trzaskają tłuste riffy. i wszystko idealnie w tempo.
- podomatic pozmieniał serwery, na których hostuję podkast, więc pliki mogą zachowywać się dziwnie. w przypadku stwierdzenia jakichkolwiek anomalii dajcie znać.
- nie ma czasu na bzdury, trzeba pisać pracę roczną.
Komentarze
Praca roczna - to dopiero są bzdury. Powodzenia mimo wszystko.
I tak sobie wymyśliłam przez noc, że ta okładka byłaby mocniejsza, gdyby ten but był damski, a co!
albo gdyby zamiast faceta leżała babka
Może jeszcze facet na babce?!
albo bosa stopa z sześcioma palcami..
albo noga słonia...a może "jakmutam" się wypowie?
facet na babce? skądże; nie zmieniajmy konceptu obrazka.
okładkę z sześcioma palcami u nogi gdzieś widziałem. nie pamiętam.
za to stopa z czterema palcami była na plakacie big lebowski.
nie noga, a oko słonia było na okładce blue cathedral comets on fire.
uprasza się o nie odzieranie okładki i podkastu z ciężkiego ładunku emocjonalnego. następnym razem wrzucę jakąś okładkę grindcore'ową, krwiste flaki. albo nude disintegrating parachutist woman, jak budgie kiedyś mieli.
Uważaj jakmutam, bo zacznę się Ciebie bać i wpadnę w jakąś grindcore'ową chorobę i będę ryczeć i się trząść, machać włosami itd.
Ps. A takie kombinacje, permutacje dotyczące okładki, mimo że są niedorzeczne, to rozwijają wyobraźnię polskiej młodzieży i nie możesz nam tego zabronić.
Śmiem też zauważyć, że to doskonały przykład na to, że emocje wzbudza nie tylko muzyka, ale też cała otoczka - pomijając fakty typu: "nie kupię tej płyty, bo ma dziwną okładkę", "nie lubię już X, bo zmienił fryzurę" itd. Wiem, wiem, pewnie Pana, Panie jakmutam średnio to interesuje (choć jesteś Pan oblatany w kwestii okładek - jak widać), bo na pierwszym miejscu jest muzyka a "za ile", "w jakiej okładce", "kto jest z kim a kto już nie", to NIE. Nie to, żeby mnie to interesowało, ale stwierdzam tylko, że są ludzie, których interesuje.
Wstyd się przyznać, ale jak byłam mała, to kilka razy przeczytałam Bravo a tak w ogóle, to nie powinnam pisać "o muzyce", ale chyba się uzależniłam;)