Tableau! - rekomendacje muzyczne

 

14

maja

2008

przegląd #4 - 500 much nie może się mylić



i tak dalej, i dalej, wiadomo. oto kolejny przegląd rzeczy nowych. wszystkie poniższe rzeczy są z moim atestem jakości*. ciekawe ilu z nich będę słuchał za kilka lat. ale fuck that, przynajmniej jest z czego wybierać.

indian jewelry - free gold!
cholernie dobra rzecz, w deseń tej całej neo-psychodeli. indian jewelry mają na siebie taki patent, że grają psychodelę do tanich bitów robionych na jakimś casio. wokale szugejzowe, melodie ulotne, reverb nałożony na całość prócz automatu perkusyjnego. czasem poprzestają na śpiewaniu do akustyków. właściwie nie wiem - cholernie trudno ich opisać, zrobię podkast z tymi nowymi psychodelicjami, to obaczycie o co w tym chodzi. a na razie oblukajcie koncertówkę.

modey lemon - birth of jazz ep
goddamit, ci goście są jakby jankeską wersją the heads. zaczynali od mocarnego garage-rocka, później robili elektro-rock nie utraciwszy testosteronu, a teraz idą w klimaty krautowe, czego wyrażeniem jest ta epka. kawałek z niej jest nagrany na żywca tutaj. wydali też nowy album, ale nadal na niego poluję. ich perkusista gra w midnite snake. tutaj jest jego muxtape (perkusisty, nie ms). a tutaj jest muxtape influencyj zespołu.

farflung - a wound in eternity
rock dla miłośników filmów sci-fi z bottom 250 imdb (santa claus conquers the martians, prince of space, ktoś oglądał może?). ci goście to legenda dla miłośników space-rocka. odeszli od robienia kosmicznego ambientu i tłuką tłuste riffy. naprawdę gitna zabawa, co udowadnia ten klip.

sic alps - long way around to a shortcut
wreszcie wyszło - zbiór singli i epek na jednym cedeku. garażowy pop. nagrania są równie profesjonalne jak klipy ich kawałków.

cheap time - cheap time
garage-punk z in the red. niektóre melodie mogłyby znaleźć się na soundtracku do filmów tarantino.

cloudland canyon - lie in light
grails - take refuge in clean living
grails grają ciekawy post-rock - ultrapowolne klimaty a'la bark psychosis z tłem robionym na folkowych instrumentach. tutaj jeszcze dodali riffy. mocna rzecz. (pozdrowienia dla wszystkich recenzentów, którzy porównują ich do gy!be.)
natomiast rzecz cloudland canyon to trybut dla kraut-rocka. poprzestając na pierwszym kawałku - brzmi to jak neu!, a nazywa się krautwerk. czasem z lekkim dodatkiem noise'u. na najnowszym me & my marrow paul zapodał jeden utwór. polecam.

moss - sub templum
brytolski doom. paskudnie powolny (czterokawałkowy album trwa 70 minut). przesterowany tak jak trzeba. do dorwania stąd.

awesome color - electric aborigines
byli we wczorajszym podkaście. tak jak pisałem - duży skok w gites.
[o, patrzcie. dusted się ze mną zgadza.]

heroine sheiks - journey to the end of the knife
jeszcze nie słuchałem, ale to jest zespół wokalisty cows. więc wiadomo. [recenzja prindle'a]

la ira de dios - cosmos kaos destruction
stoner z Peru w klimatach yawning man. w porównaniu z genialnym archaeopterix przyśpieszyli i podkręcili głośność. nadal w tle ich kawałków słychać szum wiatru. do oblukania tutaj.

religious knives - resin
znów mantry. nużące z premedytacją. w porównaniu do ich rzeczy poprzednich - jest tu więcej rytmiki. w tym tempie za trzy albumy będą grali tradycyjny psych-rock i napiszę o nich dłuższą rekomendację.

płyty z rubryki Doug'a Mosurock'a.
ze szczególnym wskazaniem na xyx (meksykański noise-rock) i snake flower 2 (cymes garażówka, było wczoraj w podkaście).

[*autor zastrzega sobie prawo do niesłuchania polecanych płyt, nie znania się na muzyce jako takiej, wychodzenia na idiotę w najmniej odpowiednich momentach i wyzywania wszystkich wokół od debili sam będąc największym z nich.]

 
 

Komentarze

 
 
 

№ 1

14 maja 2008, 15:19:04

istvan.kohany

Heroine Sheiks. No właśnie. Wiadomo. _Out of Aferica_ to, jak dla mnie znakomita rzecz. Przy odrobinie dobrej woli można zaryzykować proporcję: Heroine Sheiks tym dla The Cows, czym New Wet Kojak dla Girls vs. Boys.

 
 
 

№ 2

15 maja 2008, 14:45:44

nudziarz

wstyd się przyznać - nie słyszałem NWK. ale nadrobię.

 
 
 

№ 3

15 maja 2008, 15:45:33

Anonim

hello! łantutrifor gości tableau na liście ulubionych blogów!

 
 
 

№ 4

15 maja 2008, 17:00:15

Istvan Kohany

_Nasty International_ nikczemnie dobre. _This is Glamorous_ o wiele słabsze, moim zdaniem. Trochę za bardzo dla poklasku.

(Jak to powiedział M. Davis o W.Marsalisie: "chce grać dla poklasku, to będzie miał kurwa poklask")

 
 
 

№ 5

16 maja 2008, 09:42:31

nudziarz

istvan - git cytat. niedawno kumpel polecał mi jego biografię. przejrzałem na szybko i język pana davis'a był mało oględny. tym większy respekt dla niego.

anonim: się niesamowicie ucieszyłem i zdziwiłem, że ktoś w tym kraju się zajmuje taką muzyką. poza tym, wrzucasz starsze audycje na serwer według jakiegoś wzoru? czy po prostu niektórych nie nagrywasz?

 
 
 

№ 6

17 maja 2008, 20:40:11

Istvan Kohany

O matko, Marble Sheep, płyta _Message from the Oarfish_.

Trochę brak mi słów, może podeprę jakimś adekwatnym cytatem: "Holy shit. Where does this come from? It rules. “Tears” sounds like an airplane. Or like the dense sounds from a psychedelic band who is playing in an airplane cabin while the motors are running and getting revved up just because the pilot is an asshole and he hates fucked up rock music. Literally, there is no space left here. One more instrument, even if it’s a ukulele, and Message From Oarfish may self-destruct (...) This is fun. Fucked up multi color fun. Like the type of fun I used to have back in college, until that damn horrible night my traveling companion just couldn’t take it and ruined psychedelics for the whole damn family, for our whole damn lives."

Kupcie, ukradnijcie, nie wiem, posłuchajcie.

 
 
 

№ 7

19 maja 2008, 11:29:02

nudziarz

rzeczywiście, mocarna płyta. najlepsza rekomendacja od czasu czarnych ciasteczek.

 
 
 

Dodaj komentarz

 

Podpis

 

URL

 

Treść

 
 
 
 

Miniblog