Tableau! - rekomendacje muzyczne

 

07

kwietnia

2008

nie wiadomo



fajna strona. pewnie na skraju bycia modną. i dobrze, bo robienie składanek to prawdziwa cnota. jestem wielce cnotliwy:

klika się tutaj - zbychomowca.muxtape.com

uwagi:
- robione na chybcika, bez żadnego konceptu, w duchu spontanicznych mixtape'ów. żeby nie było, że od tego mam podkast.
- duster robi się naprawdę fajny, kiedy się przeczeka tę perkusję z początku.
- o moonshake ma być następna rekomendacja. posłuchajcie, bo nie wiadomo kiedy się do tego przybiorę.
- portishead wysiąkły. wiem, wiem, nie poradzę. ten kawałek jest świetny.
- the black angels też przedwcześnie wysiąkłe. półgębkiem powiem, że ten nowy album też jest wybitny, tak jak debiut. zupełny osmalony, przejarany drone-psych-rock.
- dudley perkins wziąłem z któregoś z podkastów grzesia.
- lato idzie, fruit that ate itself mi się od razu kojarzy.

róbcie swoje składaki.

 
 

Komentarze

 
 
 

№ 1

07 kwietnia 2008, 20:28:40

weirdo beaver

1. Fajny serwis, tylko wolno mi działa łącze i się wolno wczytują piosnki.
2. Byłem ciekaw opinii właściciela tego przybytku o Wielce Oczekiwanym Zmartwychwstaniu Szacownego Portishead. Na razie powstrzymując się przed pogwałceniem prawa autorskiego słuchałem singla i o dziwo mi się podoba. Nie rozumiem czemu ludzia dookoła wieszają na nim psy. Ale jak widzę i rozumiem z tego tutaj czytanego to tak tragicznie nie jest.
pozdrawiam

 
 
 

№ 2

07 kwietnia 2008, 21:08:22

nudziarz

mi się podoba, grzesiowi się podoba. penpena pytałem - też mu się podoba. lewara bym jeszcze spytał, bo on biegły.

kurcza, dobra płyta. recenzja singla autorstwa halickiego na porcysie była śmieszna - napisał, że portishead się zestarzało (i ich dalsza dyskografia niby też). nie wiem, kurna, w jaki sposób. nadal nikt nie brzmi jak oni. a wielu próbowało. ale nikt z próbujących nie doskoczył moim zdaniem - ani bee and flower, ani elysian fields (choć pewnie są jeszcze bliższe portisheadowi zespoły, których nie znam).

heh, ale singiel mi niezbyt pasi. poszatkowane brzmienie. ale ten drugi kawałek, hunter, z przefuzzowaną gitarą... cymes. i jest tam takich rzeczy więcej.

natomiast self-titled nie przeskoczyli. tego klimatu noir-jazz jest mniej. jakoś więcej zimnej desperacji.

[edit] grzesiu podesłał podobną stronkę:
http://www.mixwit.com/

 
 
 

Dodaj komentarz

 

Podpis

 

URL

 

Treść

 
 
 
 

Miniblog