Tableau! - rekomendacje muzyczne

 

26

marca

2008

the gentle art of not giving a fuck


dowolny artysta - dowolny album
(dowolna wytwórnia) dowolny rok


0. Naprawdę nie wiem co polecić. Nie mam pojęcia.

1. Zamieniamy się. Teraz wy mi rekomendujecie albumy. Jakiekolwiek, wrzucajcie w komentarze. Przesłucham i powiem co sądzę. Może się zgodzimy, a może pokłócimy. Kłótnie są dobre. Zaraz powiem dlaczego. Teraz będzie dużo prywaty. I mało publiki.

[1a. Z perspektywy godziny - wstyd mi za poniższy tekst. Naprawdę.]

2. Jak już wspominałem, nie lubię słuchania nowości. Robienie podkastu mnie do tego zmusza. Największym problemem, z którym trzeba sobie poradzić przy robieniu kolejnych playlist jest chęć wrzucania tylko najbardziej uwielbionych rzeczy. W ten sposób te (prawie) pięćdziesiąt odcinków to byłyby wybory tylko z najbardziej ulubionych płyt. Czyli nuda. W składankach musi być dynamika, kawałki muszą się ze sobą ładnie poszarpać. Słuchacze muszą być odpowiednio podrapani.

3. Nie to, żebym wiedział jak sprawić by szarpało i drapało. Nie wiem. Boję się przy publikacji każdego kolejnego odcinka. Wcześniej przez dłuższy czas noszę te składanki ze sobą w odtwarzaczu. Dzielę kawałki względem klimatów. To trochę jak w fabryce. Przez te półtora roku robienia podkastu wyrobiłem u się jakiś taki automatyzm. Z jednej strony - fajnie. Z drugiej - może zatrudniłbym do tego robota? Słuchanie muzyki to ciężka praca.

3.1. Cały czas się boję, że wypstrykam się z albumów do polecenia. Że zabraknie materiału na podkast. Tak może być, cholera. Na świecie niedługo zabraknie gazu i ropy, a muzyka miałaby być wieczna?

4. Ile jest recenzenta w ocenianiu muzyki? Ile powinno być? Czy nie lubię timberlejka bo nie lubię takiego popu, czy po prostu jego muzyka obiektywnie ssie? Po co czyta się recenzje? Czy lepszy jest recenzent porywająco piszący o miernotach, czy wytrawny smakosz o siermiężnym piórze? Czy postaci muzyków są ważne w mówieniu o muzyce? Przecież aktorzy grający morderców nie są mordercami.

5. Jednego jestem pewien - Internet nie zabija muzyki. Internet ją uwalnia. Przez te kilka lat mojego amatorskiego kolekcjonerstwa widziałem malutkie fora, ziny, torrentownie i huby, na których siedzieli goście słuchający awangardy jak przeciętny zjadacz chleba popu. I wiecie co jest najlepsze? Oni nigdy nie ustawiają się w opozycji do kogoś albo czegoś. Po prostu zachowują się jakby te Wielkie Wydarzenia, gale, rozdania nagród i wiece nie istniały. Jakby były tylko wytwórnie tłoczące 500 kopii singli z najdziwniejszą muzyką. To jest genialne.

6. I znów pytanie - czy to czyni ich płyty lepszymi?

7. Ian Mackaye miał rację - muzyka rzeczywiście wleci oknem kiedy zamknie się jej drzwi. The Ex mieli rację - historia to jest to, co się właśnie dzieje. Za kilkadziesiąt lat ludzie będą czytali o zespołach, które powstają w tym momencie.

8. Prośba do wszystkich czytających - zakładajcie blogi o muzyce i kłóćcie się ze mną. Zakładajcie zespoły grające najidiotyczniejsze i najdziwniejsze dźwięki, by później zgrywać je na taśmy, płyty i winyle. Początkujcie miniaturowe lokalne sceny. Przepinajcie gitary do wzmacniaczy basowych, a basy do akumulatorów od trabanta. Róbcie cokolwiek. A później brońcie swojej muzyki zębami i pazurami. Byle nie modną fryzurą i dekoltem. Choć nie, porządny dekolt ujdzie - w teledyskach zawsze można wyłączyć dźwięk.

9. Kłótnie są najlepsze. Zwłaszcza te najostrzejsze. Z wzajemnego klepania po plecach nie wyszło nic prócz pierdyliarda amerykańskich komedii familijnych. Widzieliście choć jedną dobrą jankeską komedię familijną?

10. Właśnie. Ja też nie.

 
 

Komentarze

 
 
 

№ 1

26 marca 2008, 11:31:14

weirdo beaver

Chciałbym klepnąć po plecach i pogratulować ale ręka by i obmierzła. Nie ma się czego wstydzić, odrobina szczerości poza utratą wszystkich znajomych nic nie kosztuje. pozdrawiam
Q: lubisz boris'a ? bo jakoś z ich recenzją sie u ciebie nie spotkałem, ja co prawda dopiero Akuma No Uta słucham ale fajne to, choć ni w ząb nic nie rozumiem z ich pieśni

 
 
 

№ 2

26 marca 2008, 13:44:21

opluty

rowland s howard - teenage snuff film
z rzeczy spokojniejszych:
thanksgiving - thanksgiving (parts 1, 2 & 3)
barzin - my life in rooms

 
 
 

№ 3

26 marca 2008, 18:21:55

nudziarz

bóbr - pewnie, że lubię. mają bardzo ładną gitarzystkę. najfajniejsze dla mnie są amplifier worship (tytuł!) i heavy rocks. ten pierwszy ma najlepszy pływ, a drugi wygrzew. na reszcie albumów też mają mocarne momenty. akuma no uta to podobnież trybut dla the stooges.

http://www.youtube.com/watch?v=t_GgowniQWk
tutaj jest teledysk do nowego kawałka z albumu "smile". na razie wyszedł tylko w japonii, więc jankesy będą się tym podniecać za pół roku, czy rok. o ile southern lord to wyda.

opluty - zarzucam. w razie potrzeby będę się kłócił. słuchasz może świetlickiego?

 
 
 

№ 4

26 marca 2008, 18:29:39

opluty

czarne ciasteczka sa dobre. mozemy sie poklocic, osobiscie uwazam teenage snuff film za jedna z tych najlepszych. chlod i brud. papierosy i woda. wiadomo

 
 
 

№ 5

26 marca 2008, 18:47:24

nudziarz

nawet o czarnych nie słyszałem. o howarda raczej się nie będę kłócił - jak sprawdziłem, to gość z birthday party. tego faktu nie można tak sobie olać.

 
 
 

№ 6

26 marca 2008, 18:56:24

opluty

chcesz to ci zarzuce, wydali jedna plyte 'tradycyjne polskie piesni wielkopostne', ktora jest zapisem koncertu. swietlicki rzuca tuzami typu 'wokalista nie pije i nie pali, i to sie wlasnie nazywa eksperyment muzyczny'.

warto rowniez sie zapoznac z ta plyta.

 
 
 

№ 7

26 marca 2008, 19:05:05

nudziarz

nie potrza. dobry wujek soulseek już mi to odnalazł. tekst genialny - się zastanawiam dlaczego świetlicki nie jest, a maleńczuk jest powszechnie znany.

i bycze dzięki za rekomendacje.

 
 
 

№ 8

26 marca 2008, 19:23:33

opluty

moze to i lepiej.

wyobraz sobie malenczuka zamiast swietlickiego w takim the users.

poza tym swietlicki nawet jak sie napierdoli ma klase a taki malenczuk nie ma jej w ogole.

 
 
 

№ 9

27 marca 2008, 06:14:54

maz

No nie wiem. Ja się cholernie jaram ostatnio :

Jazz Liberatorz - Clin D'oeil
Arts The Beatdoctor - Transitions
Cool Kids - Totally Flossed Out
Scribbling Idiots - The Have Nots

 
 
 

№ 10

27 marca 2008, 06:21:49

maz

A Timberalake, to zdecydowanie najlepsze co się przytrafiło popowi światowemu w ostatnich kilka latach.
Który pop nie ssie ?

 
 
 

№ 11

27 marca 2008, 06:48:47

maz

http://www.youtube.com/watch?v=f_gkoKnaDc0 - i tą panią. Żeby nie było tylko plus minus kilka miesięcy.

 
 
 

№ 12

27 marca 2008, 08:52:50

nudziarz

opluty - święte słowa. maleńczuk przypomina często powtarzany dowcip, który przestał być śmieszny.

maz - ok, podłapię te rzeczy. właśnie, w krytykowaniu timberlejka jest raczej więcej mnie słuchającego rzeczy typu brainbombs niż jego będącym ssaczem. bierz poprawkę, że się na tym mało znam. pop niessący to dla mnie takie indie-klasyki: pavement, pixies, broken social scene. takie tam. choć się obronię, że w podkastach grzesia było dużo popu, który mi przypasił. jak quantic (soul orcherstra mam całą dyskografię), czy belleruche. choć to pewnie soul, czy coś w ten deseń.

 
 
 

№ 13

27 marca 2008, 15:21:21

froger3

szczerze?:) nie pamietam czy tu było, ale z ciekawosci: dj shadow - entroducing, circa survive - juntura, 16 horsepower - folklore i shazza - the best of :D

 
 
 

№ 14

27 marca 2008, 17:58:50

maz

A jak wspominamy o instrumentalach (Arts Beatdoctor aka jedna z płyt ubiegłego roku w tym gatunku - wprawdzie nie słyszałem wielu, ale ma to coś w sobie, co miał Shadow kilka lat temu, np. na wspomnianej Entroducing), to jeszcze Wax Tailor w Tales Of The Forgotten Melodies, od którego w ogóle należy w ogóle zacząć... bo to jest motyw niekwestionowanego lidera. Gość, dla mnie, ani na chwile nie zszedł na drugie miejsce w całym rankingu.
Jakby ktoś jeszcze nie znał.

__
Nudziarz, ale pop charakteryzuje się tym, jak sama nazwa wskazuje, że wszyscy go znają, grają, nucą, dzwonią sobie w komórkach.
A ja nawet nie wiem, czy tym muzykom co wymieniłeś, ktoś przypisał choćby kilka znaków na wikipedii ;)

 
 
 

№ 15

27 marca 2008, 21:31:55

g

Bo pop (w sensie pop, nie rock z melodiami) to taka rozmywająca nakładka na inne rzeczy (dance, hip-hop, downtempo, rock, folk, soul, cokolwiek). Ja to łykam, o ile nie jest jeszcze rozmyte za bardzo, a nadrabia przebojowością (Feist, czyli dziewczyna z Broken Social Scene, i Moloko przeszły mi przez głowę). Za to cała ta fascynacja popem wśród krytyków muzycznych wydaje mi się niezdrowa, zwłaszcza, że mnóstwo znacznie ciekawszych rzeczy powstaje na w ogóle nieobserwowanych poletkach.

Jedyne, co mi przyszło na myśl, to Monorchid - Who Put Out the Fire?, ale pewnie znasz, bo wydane przez Touch & Go.

 
 
 

№ 16

27 marca 2008, 22:07:57

grzes szedl przez wies

Jazz Liberatorz - Clin D'oeil
Arts The Beatdoctor - Transitions

popieram w 1000% procentach

 
 
 

№ 17

27 marca 2008, 22:36:48

nudziarz

froger3 - 16HP znam, ostatnio zapodałem to mojemu ojcu, słucha non stop. shadowa też znam, naturalnie, choć najbardziej lubię preemptive strike (high noon! organ donor!). shazzy mam całą dyskografię, nawet jej split z Cephalic Carnage.

maz - aha. to ja odpadam. głównym powodem mojego kupna irivera było dotychczasowe zdawanie się na muzykę puszczaną/nuconą/graną przez wszystkich. czasem mam ochotę siedzieć w słuchawkach w lokalach. a tamtym muzykom ktoś przypisał, bo są ważni, ino niedoceniani.

g - o to to. taki pitchfork recenzuje single popowe, a olewa ciekawsze nowości. a później po roku piszą jakie te płyty ze Siltbreeze są super. Monorchid znam. jeszcze dodam zespół ich wokalisty - Skull Kontrol.

 
 
 

№ 18

28 marca 2008, 09:22:04

grzesiu czy wrzuciles list do

nowy jamie liddel oto niepopowy pop ktorego mozna sluchac i sluchac

 
 
 

№ 19

30 marca 2008, 21:45:52

burbie

Ariel Pink's Haunted Graffiti, Worn Copy. Mam smutne wrażenie, że nikt poza mną tego nie chce słuchać. Znacie?

 
 
 

№ 20

31 marca 2008, 18:23:21

nudziarz

słyszałem tylko o ariel pink. niedawno chyba coś wydali, to podłapię.

 
 
 

№ 21

11 kwietnia 2008, 23:23:12

weirdo beaver

Bardzo aktualny i bardzo z dupy wpis.
Jankeska komedia familiarna, która trzyma poziom: Little Miss Sunshine, rok temu było wielkie hallo i słusznie jak na mój kiepski gust. Za zniszczenie koncepcji literackiej wpisu przepraszam.
pozdrawiam

 
 
 

№ 22

11 kwietnia 2008, 23:35:00

nudziarz

nie oglądałem.

nie zepsułeś koncepcji literackiej - prawie mógłbym się z tobą pokłócić. ale tekst niestety naprawdę jest żałosny.

natomiast zapomniałem spytać: zapodałeś składak panience? podziałał?

 
 
 

№ 23

12 kwietnia 2008, 11:22:57

weirdo beaver

Odpowiedź na to bolesne pytanie brzmi: tak zapodałem ale efekt był daleki od oczekiwanego. O jak miło i uśmiech. Potem się okazało, że jakiś apsztyfikant z poznania już w jej sercu tkwi jak drzazga. Tak to wyszło. Więc raczej zawiódł wywiad oraz rozpoznane niż zaangażowane środki. I tak zamiast inwestować w bmw i solarium zwierzam się na twoim tableau.
pozdrawiam

 
 
 

№ 24

12 kwietnia 2008, 13:27:34

nudziarz

a ja w przypływie nudy i desperacji grywam w super mario bros na emulatorze i pisuję o nudnej muzyce. nie poradzisz.

pomijając już fakt jak cholernie często widać fajne panienki idące pod rękę z goścmi o proweniencji młodocianego kryminalisty. możnaby odnieść wrażenie, że w poprawczakach rozdają drogie samochody.

 
 
 

Dodaj komentarz

 

Podpis

 

URL

 

Treść

 
 
 
 

Miniblog