just to get a taste of you

1. Unwound - Go To Dallas And Take A Left
2. Shellac - Billiard Player Song
3. Dragged By Horses - The Need to Fight
4. Rye Coalition - Fucking With Beautiful Posture
5. Skull Defekts - Rhythm Is The Key
6. Magik Markers - Taste
7. A-Frames - Eva Braun
8. Fuzz Against Junk - A Progression
część pierwsza - szelakowatość. w części drugiej dostępujemy ciężkiego artyzmu.
uwagi:
- obrazek wzięty z majspejsa skull defekts. na important ma wyjść ich nowy album. szykuje się radocha.
- kawałek unwound jest jak powieść Philip'a K. Dicka - zaczyna się niby normalnie, a kończy headfuckiem.
- rye coalition z pierwszej płyty. jeśli wam się spodoba, to posłuchajcie ich debiutu i 'lipstick game'. rzeczy późniejsze to już hit-and-miss.
- magik markers wreszcie udało mi się wpasować klimatem w podkast. obaczcie, bo z nimi to jest naprawdę ciekawa ewolucja brzmieniowa.
- fuzz against junk z końca ich płyty. dziś albo jutro dorzucę kolejny przegląd, tam napiszę o nich coś więcej.
- dzisiejszy shellac z singla 'a rude gesture'. powinni wreszcie wydać jakąś kompilację epek i siedmiocalówek.
- poza tym shellac gra we wrocławiu czwartego maja! poszukiwani są ludzie, którzy mogą zapewnić piwne towarzystwo oraz nocleg w breslau (w razie potrzeby mogę nawet powiedzieć, że knigi krajewskiego są niezłe).
odsłuch, nasłuch, zesłuch:
plik mp3 do pobrania.
Komentarze
czego Ty słuchasz człowieku ;)
wiem. dziś podkast siarczysty. za tydzień będzie głupi rock albo pop.
kurewsko dobre
dzięki. zebrałem dziś prawdziwe ulubioności.
Oi!
Nocleg, wikt i opierdunek to nie wiem jak będzie, bo sam jadę z WuWuA. Ale jakąś flaszkę to bym chętnie z Szanownym opierdolił...
Podkast zapowiada się cacany, majboj.
no to ustawione, będzie towarzycho.
Łał. Jak dla mnie, to jeden z Twoich najlepszych podcastów. Przynajmniej z tych, które słyszałem.
dzięki. jeszcze raz przepraszam za to podsumowanie 2007, strasznie mi głupio.
jedziesz na shellac?
No bez przesady, nic się nie stało. ;) Ostatnio zresztą słuchałem Excellent Italian Greyhound i, tak całkiem na chłodno patrząc, to mocna płyta to jest. Chociaż nie tak mocna, jak poprzednie.
Mam nadzieję, że pojadę. I jeszcze, że Shellac nie mają w zwyczaju grać koncertów do późna, bo jakoś parę minut po północy muszę być na dworcu.
zacytuję mescalito z poprzedniego postu:
"wracamy pociągiem w nocy bodaj o 00:02 zaraz po koncercie. Shellac na drugi dzień gra w Pradze, więc nie sądzę, żeby grali do późna w nocy."