07
lutego
2008
[Kapnąłem się ostatnimi czasy, że nie nadążam z pisaniem rekomendacji. Stąd powstanie rubryki, gdzie będę krócej pisał o ciekawych rzeczach ostatnio wychodzących. Ot, cała historia.]

Wildildlife - Six
Julian Cope umieścił to w swoim spóźnionym podsumowaniu płyt stycznia i dlatego tak późno się o niej wywiedziałem. Ożeszkwak, ależ płyta. Psych-noise z melodiami, przetykany sludge'm a'la Amenra (też z melodiami). Nazywają kawałek 'Magic Jonson' i rozciągają go do dwudziestu minut. Albo otwierają utwór jedną prostą linią basu, dodają przetworzone wokale przechodzą w noise, a z niego w śliczny klasyczny rock, by wszystko skończyć cichutkim motywem. Jakby tego było mało - Wildildlife to banda hipisów. Kawałki pierwszy i ostatni z tej płyty puszczałem w poprzednich odcinkach podkasta, możecie poszukać. Klasa płyta.
5ive - Hesperus
5ive mię rozbili dość mocno tą płytą. Już nie piętrzą stumetrowych ścian z gitar i perkusji, ale robią coś bardziej dynamicznego (i nadal głośnego). To nadal coś na granicy doom i noise-metalu. Zabawa przednia. Najnowsza płyta Big Business to przy tym [tu wstaw deprecjonujący rzeczownik].
Up-Tight - Early Years
Japończycy robiący psych-noise. Szaleństwo. Zbiór ich wczesnych kawałków. Obaczcie to choćby dla samego 'Non-Title' - 17 minut psychodelicznej glorii.
Valet - Naked Acid
Pani z walet po czymś niezłym (zeszłoroczny 'Blood is Clean') zrobiła coś znakomitego. Pierwszorzędna późnowieczorna psychodela (aliteracja!).
Collections Of Colonies Of Bees - Birds
Plants - Photosynthesis
Dwa (dwie) dziwaczne acid-folki. Jeden o faunie (ptactwie, właściwie), a drugi o florze. Brzmią dokładnie tak, jak się nazywają. Próbki obu będą niedługo na podkaście.
Dead Meadow - Old Growth
Patrzę na to z perspektywy fana. 'Feathers' nie przeskoczyli, ale to byłoby naprawdę trudne bez drugiego gitarzysty (odszedł zaraz po nagraniu poprzedniej płyty). Z perspektywy zwykłego słuchacza jest to nadal doskonała płyta psych-rockowa nawiązująca do lat 60-tych i 70-tych.
Warmer Milks - Let Your Friends In
Dwa kawałki. Pierwszy jest znakomity, drugi niejaki. Ten pierwszy to kretyński noise trwający trzy i idiotyczne noise-punkowe łupanie trwające jedenaście minut. Dobry, prostacki riff i tony przesterów.
Dragged By Horses - Deep In The Woods
Kalifornijska wersja Shellac. Prawie, niemal tradycyjny noise-rock w stylu Albiniego. Tyle, że taneczny czasem.
The Low Lows - Shining Violence
Pan Parker używa dużych ilości przesteru. Nie byłoby to dziwne, gdyby nie fakt, że gra slow-core. Płyta jest jeszcze lepsza niż poprzednia. Brzmi jak smutne country grane w wąskiej rynnie.
Times New Viking - Rip It Off
Ze Siltbreeze przeszli do Matadora. Niby z mniejszej wytwórni do większej, a instrumenty brzmią jeszcze gorzej niż poprzednio. Taką mają estetykę. Pod całym tym łomotem są ładne melodie. Całość jest spełnieniem 'muzyki dla głuchych', o której swego czasu deklamował Afrojax.
Homostupids i Acid Reflux wydali po nowym singlu. Oba są głupie i głośne, tak jak lubię. Różnica jest taka, że Homostupids są bardzo głośni, a Acid Reflux bardzo śmieszni. To się chyba jakoś równoważy.
№ 1
08 lutego 2008, 20:10:26
Anonim
Pomyślałem że sobie napiszę komentarz choć słabo znam cokolwiek prezentowanej muzyki, poza notkami jakie czytałem.
Chciałbym się tylko spytać czy kojarzysz Pan zespół Leningrad bodajże jedyny słynniejszy obecnie rosyjski przedstawiciel skocznej muzyki z Rosji.
Słuchałem go do egzaminu językowego który zdawałem po 4 latach odwlekania.
A poza tym the black angels bardzo fajnie się słucha. Wiem ze stare ale ja tu uczęszczam od 4 miesięcy.
pozdrawiam
Looknąłem na Wildildlife na utubie - bardzo klawe. Dopisuję do mojej listy płyt do zakupienia.
nie słyszałem leningradu. może antyidiot zna, polecał ultragenialnego kupałę niedawno przecie.
black angels są super. na wiosnę wychodzi ich nowy album, więc pewnie znowuż będę o nich pisał.