09
stycznia
2008

Cytując za wiki: "Tuwa, Republika Tuwy – republika autonomiczna w azjatyckiej części Federacji Rosyjskiej, przy granicy z Mongolią."
Yat-Kha łączy z sobą folk tuwiański (śpiewy gardłowe) z rockiem i nie tylko. Przy nadmiernym spożyciu może powodować niestrawność, ale wracam do nich regularnie od 4-5 lat.
W składzie mamy byłego gitarzystę pop-rockowej grupy komunistycznej partii Tuwy "Ayan". Głównego wokalistę i założyciela, który wyleciał w dzieciństwie z chóru z przykazaniem żeby nigdy więcej nie brać się za śpiew. Perkusistę-pasterza, który zajmował sie głównie chodzeniem po najciekawszych zakątkach Tajgi, filozofowaniem i występami z szamańską grupą eksperymentalną. Wokalistkę, która śpiewa od 6 roku życia, a jej imię znaczy "ptaszek". Basistę z Syberii i kilku innych ciekawych ludzi.
Styl śpiewu fachowo zwie sie khöömei. Cytując za jakimś zgooglowanym forum: "rodzaj śpiewu harmonicznego charakterystyczny dla obszaru występowania buddyzmu lamaickiego - głównie Mongolii i Republiki Tuwa w Rosji. opanowany przez nielicznych na świecie polega na jednoczesnym wykorzystywaniu głośni, szczęk i mięśni twarzy. Wprawny śpiewak może jednocześnie wydawać nawet pięć niezależnych dźwięków imitujących różne aspekty przyrody." Cokolwiek by to nie znaczyli, brzmi ciekawie. Do tego jest tez kargiraa, ale nie chce mi sie googlować definicji.
Nie będę dalej przynudzał. Jakby ktoś chciał więcej informacji to polecam www.yat-kha.prv.pl
Coś do przesłuchania:
Z przytupem
Rytmicznie
Solówka na gardło i żelazne płuca
Wolny, nastrojowy kawałek
Mankurt - animacja z podkładem Yat-Kha
Dość na dziś. "I never asked to be this superior being."
Wobbly Headed Bob
№ 1
14 stycznia 2008, 20:43:49
ignorantus
Zacne są niektóre "piosenki", denerwuje mnie tylko jak śpiewają po angielsku, szczególnie na Tuwa Rock, bo połączenie śpiewu gardłowego z szybszymi dźwiękami daje ciekawy efekt. Dzięki zatem za kolejny ciekawy ansambl.
pozdrawiam
ps.Co ci się nie podoba w brzmieniu Bad Brains z Rock for light(za czyste i sterylne?), bo właśnie trafiłem na twój wpis na ten temat. Mi osobiście to podchodzi bardziej od brzmienia pierwszej płytki.
№ 2
14 stycznia 2008, 20:50:07
debill@niebo.nad.pl
Mi kompletnie nie leza ich "Re-Covers" z 2005. A tuva rock jest w porzadku. Samo spiewanie po angolsku faktycznie troche smiesznie czasem wychodzi, ale mozna przywyknac. Tak samo jak wiczne wtracenia angielskie w anime, gdzie Japoncy kalecza wymowe do granic niemozliwosci.
A o bad brejnsach to ten nudziarz pisal. Ja tu tylko goscinnie wystepuje w "kronice nietowarzyskiej" (i pewnie az do "po sesji" nie wystapie juz).
co do bad brains - rzecz jest taka: Rock For Light miksował niejaki Ric Ocasek. zamiast dać przykopu dodał echo na wokal i całą resztę. wszystko się przez to zlewa. nie lubię tego brzmienia, ale to pewnie kwestia gustu.
№ 4
15 stycznia 2008, 14:57:52
ignorant
Dopiero teraz zauważyłem że Tableau rozdwojenie jaźni miało miejsce także w tym wpisie, zatem pomyliłem adresata i nieuważnie przeczytałem kategorię wpisu, przepraszam. A poza tym dzięki za odpowiedź.