Tableau! - rekomendacje muzyczne

 

20

listopada

2007

all your friends, they should be shot


Clockcleaner - Babylon Rules
Load 2007

Patrzcie, zapodaję staroangielszczyzną:
O punk, how I love thee! For thou didst spawn so many great sub-genres.

Zanim napiszę cokolwiek, proszę o obejrzenie poniższego wywiadu:
wywiad w nowym oknie.

Clockcleaner grają tam dwa kawałki z opisywanej płyty. Na początku zespół ukazuje wyrazy, jakie uczynni mieszkańcy Filadelfii wydrapali im na samochodzie. Zwracam też uwagę na uroczą panią basistkę. Perkusista gra z fajką w gębie i stanikiem uwieszonym na talerzach. Pan gitarzysta ma okulary, koszulkę Homostupids oraz niewyparzoną gębę. Nazywa się Sharkey i jest bardzo zabawny. W nagraniu jedzie po zespołach z Filadelfii - mówi, że najpopularniejszy stamtąd obecnie Man Man dziesięć lat temu grałby ska. Zapewne ma rację. Nie zapominajmy, że z Filadelfii są też Bardo Pond. Oni nie graliby ska nawet, gdyby ich umyć i podać sole trzeźwiące.

Teraz kilka niepowiązanych ze sobą faktów:
- termin "punk toaletowy", który w samozadowoleniu ukułem jakiś czas temu został dawno wymyślony i zwie się z angielska "skull music".
- wobec powyższego Clockcleaner gra skull punk.
- na ich oficjalnej stronie jest prowadzony zapis do fanklubu. Diamentowa karta kosztuje 25 dolców rocznie. Nie sądzę, by po przesłaniu tej sumy ktokolwiek otrzymał od zespołu to, co jest opisane przy każdej z kart.
- pierwsze słowa Sharkey'a na ich drugiej płycie brzmią: "I saw your girlfriend leaving an abortion clinic the other day." po czym pan wokal dodaje jakby tego było mało: "With another man".
- zespół ma zakaz grania w większości klubów w swoim mieście.
- razu pewnego pan Sharkey obsikał stoisko z tzw. merchandise'm zespołu Bad Wizard, ponieważ jeden z jego członków się źle o Clockcleaner wyrażał. Zapytany dlaczego to zrobił Sharkey odpowiada: "Nie mogłem mu przywalić, bo miałem chorą rękę".

Patent na grę Clockcleaner mają taki, że sekcja rytmiczna gra riff w stylu Scratch Acid, tylko szybciej lub wolniej, a gitara gra PRZECIWKO całej reszcie, z rzadka dołączając do głównego motywu. Tak, żeby jak najbardziej przeszkadzać słuchaczowi w odbiorze utworu. Efekt jest taki, jak we Flipperze.

Pierwszy album (The Hassler) był najbardziej tradycyjny brzmieniowo i trwał 17 minut. Drugi (Nevermind, zatytułowany tak, by wkurzyć fanów Nirvany) wprowadził użycie echa do efektów gitarowych, dzięki czemu zamiast jednego dźwięku molestowanego kota otrzymaliśmy w porywach piętnaście. Trzeci album, obecnie opisywany jest nieco spokojniejszy. W niektórych kawałkach gitara wręcz prowadzi, w innych gra dwa dźwięki, a jeszcze w innych nawet odwala solówki. Jest to zjawisko wcześniej niespotykane i wymaga interwencji militarnej państw zachodnich.

Teksty i nastrój. Dość oczywiste jest o czem może traktować płyta zespółu, przy którym wymienia się Scratch Acid. Brudny seks, narkotyki, przemoc, etc. Na myspace swoje brzmienie opisują jako 'horny sadness'. Dobre określenie.

Najlepszy kawałek, który zresztą jutro będzie w podkaście, to Vomiting Mirrors. Gdzieś przeczytałem, że Liars nagrali najlepszy rockowy kawałek w tym roku (niby Plaster Casts Of Everything). Nie nagrali, bo właśnie Vomiting Mirrors. W poprzednim zdaniu brakuje orzeczenia, ale zostawmy to w ten sposób. Babylon Rules to jeden z najlepszych tegorocznych. Tutaj znów brakuje podmiotu. Albo przydawki. Vomiting Mirrors ma wszystko - riff, echo, brzmienie i jeden dźwięk pianina powtarzany do rytmu, zupełnie jak na debiucie The Stooges. Cymes kawałek, na każdą okazję, o ile jesteśmy cały czas poddenerwowani.

Jedyne czego nie rozumiem, to jakim cudem Clockcleaner jeszcze nie są popularni, a tacy Pissed Jeans ze średnim tegorocznym albumem już są. Może wszyscy powinni wydawać na Sub Pop?

 
 

Dodaj komentarz

 

Podpis

 

URL

 

Treść

 
 
 
 

Miniblog