Tableau! - rekomendacje muzyczne

 

25

czerwca

2007

Well, even a broken clock's right twice a day


Beauty Pill - The Unsustainable Lifestyle
Dischord 2004

There's a band on stage tonight
And every note they play turns it's back to you
But still you wanna add them to the
sad list of things you've said "Yes" to
And they don't wanna save your life
They just want to distract you for a while

Nie lubię popu. Granie ładnych melodii to podlizywanie się słuchaczom, to klepanie ich po plecach, to zaciemnianie obrazu. Częste powtarzanie refrenów to jakby prośba o ich zapamiętanie - błagamy, śpiewajcie z nami, kupujcie płyty, przychodźcie na koncerty, nie możemy tworzyć bez fanów! Egzaltacja. To właśnie powoduje, że nie lubię drugiego kawałka na The Unsustainable Lifestyle. Jest taki akuratnie przykrojony na singla. Jakby bardzo chciał do radia. I jest nudny. I ma słaby tekst. Nie lubię go.

Dog spit is cleaner than human
Same goes for cognition

Right, kiedy już się pozbyłem negatywnej energii (zen), teraz przychodzi czas na resztę albumu. Jest wybitny. Historia standardowa - facet się nazywa Chad Clark, kiedyś miał zespół o nazwie Smart Went Crazy. Wybitny zespół. Nagrali dwie płyty i EPkę. Się ich twórczość wyróżniała niesamowitym, zielonkawym wręcz cynizmem - na pierwszym albumie jeden z kawałków nazywał się I Liked You Better When You Were Sick.

Will you come visit me when I'm in prison?
My outside sweetheart
Bring me birthday cakes with contraband inside?
Outwit the guards

Wieść niesie, że pan Clark się rozstawał z wiolonczelistką SWC i stąd tak niesamowite namnożenie negatywnej energii (zen) na drugiej płycie. Con Art to jakby podsumowanie wszystkich najbardziej nieudanych i nieżywych związków międzyludzkich, a także jedna z najlepiej wyprodukowanych płyt.

Dear God, please let me soil the nest forever
and never have to clean it up.
I don't like cleaning up.

Więc Smart Went Crazy się rozpada. Się zakłada The Beauty Pill. Są dwie EPki, nie ma albumu. Wreszcie trzy lata temu na Dischord ukazał się pierwszy longplay. Rzecz jest znacznie bardziej popowa, niźli SWC, lepiej płynie, nie jest połamana. Nie lubiłem jej. Myślałem, że jest wobec mnie nieszczera. Że się łasi do mnie, miłośnika primitywu, tymi swoimi melodyjkami.

So what I really want to know is are you my nigger?
If you could hear this would you care
that you made me theirs?

Ale nie. Złamała mnie. Melodie były potrzebne. Do dysonansu. Do tych wspaniale zniechęconych, znużonych, cynicznych tekstów. Jakby śliczna ruda pani w zielonej sukience patroszyła śledzie. To jest sztuka.

The food is poison here, you can't eat it - But in such large portions!
The food is poison here, you can't eat it - And it keeps you going!

To jest, jak widzicie płyta literacko momentowa. To znaczy, że ma tak śmieszne, sprytne i dosadne fragmenty tekstów, że nie można się powstrzymać przed ich wyśpiewywaniem. Tak jak w przypadku Mclusky.

Now I can't remember why I needed
your sovereign gaze so fucking much
Now I fit in with all your friends
Good to fit in with all your stupid friends

Są historyjki o idiotach, o samotności moralnej, o bezużyteczności, o strachu, o socjalizacji etc. A najlepszy jest dla mnie kawałek o zupełnej, statycznej, niezbywalnej i koniecznej bezradności. Idzie mniej więcej tak:

I don't want anything anymore
Pay close attention to what I need and what I've lost
I worry that I may just...
I may die poor

I już. Leżysz, sufit, okno, przeciąg w firankach i nic więcej. Nie ma sensu wstawać, bo nic się nie zdarzy. Nie będzie miejsc pracy, choćby wszyscy eksperci stąd wyjechali. I tak do końca żywota przez następnych trzydzieści lat etc. Jest ten kawałek dla mnie po prostu najbardziej aktualny. Ogółem, im bliżej w The Unsustainable Lifestyle końca tym jest ona lepsza. Przedostatni jest utwór o pani, która mówi, że przymknie oczy tylko na chwilę. I to też jest aktualne. A na końcu jest coś takiego:

Terrible things
Terrible things, they are gonna happen
Quite often, there is nothing that you can do to stop them

Śpiewane do jednostajnej linii basu. O tym, że zbrodniarze kiedy się rodzą, są tak samo śmieszni i bezradni jak wszystkie inne dzieci. I że czasem zło można powstrzymać. Ale po co? No i jeszcze okładka. Świeżo upieczone małżeństwo i publika. Każdy jest oznaczony liczbą. Przy każdym numerku po lewej stronie znajduje się opis tych osób. Kiedy będziecie mieli okazję sprawdźcie co jest napisane przy parze młodej.


do posłuchania: goodnight for real

 
 

Dodaj komentarz

 

Podpis

 

URL

 

Treść

 
 
 
 

Miniblog