21
listopada
2006
Popełniłem straszliwy czyn, zrobiłem podcast. Wiem, to błoto, lans i wszystko, co najgorsze ale taki pomysł był. Możecie sobie zaciągnąć pierwszy odcinek. Wrzuciłem nieco rzeczy polecanych i trochu tych fajnych aktualnych.
I disclaimer: Proszę bez śmiechów. Tak, brzmię żałośnie. Tak, mamroczę pod nosem. Tak, następny odcinek to będzie tylko składak, bez żadnych komentarzy. Tak, bawiłem się Cool Editem, a poza tym było wcześnie rano. Poza tym, jest wspaniale. Z powstaniem jutrzenki zaczyna się nowa przygoda.
Adres, ku uciesze windywidualizowanych i rozentuzjazmowanych tłumów: tableau.podomatic.com
Bezpośredni link do pliku:
tableau.podomatic.com/enclosure/2006-11-21T12_11_24-08_00.mp3
Playlist:
1. blind idiot god - 747
2. vincent black shadow - blow it up in the sunshine
3. oblivians - feel real good
4. made out of babies - mr. prison shanks
5. 400 blows - the secret life
6. clutch - i send pictures
7. heartless bastards - no pointing arrows
8. the phantom family halo - saving civilisation as we know it
9. the fall - janet, johnny + james
10. mammoths melting out of ice!?! - happy birthday, motherfucker
Czas: 51 minut
Waga: 55 megsów
Jakość: 192 Kbit/s
Nuda: przepotworna
№ 1
21 listopada 2006, 22:32:51
wb
kurva!
gdzie!?
№ 3
22 listopada 2006, 22:21:04
wb
W Czechach.
Anyway, kończy się odgrywać ten kondensat nędzy i obskurii. Jeszcze żyję. Czas na mały dump świadomości, ha!
2 & 3 - strasznie mi się z The Stooges kojarzy. Ni mówię, że źle.
Smaczek: "400 batów" nie wiem czy zamierzony, czy to mi czegoś brakuje. Najs.
Aż mi się zachciało zrobić takiego mixtejpa z dubami, od których zapadają się płuca. Fajne medium, szkoda, tylko że nikt nie słucha. Hmm, a może taka akcja jak w "Airheads" -- mały tejkover jakiegoś radia? Gdzieś znajdę plastikowe uzi. Kuchwa, dlaczego nie miałem takich pomysłów, gdy byłem młodszy. Teraz to ?huj złamany i w ogóle.
O, nawet się w lastfm zapisało, będziesz sławny i bogaty.
Ostatni kawałek bardzo in plus!
Szit, a myślałem, że znam sporo niepopularnej (acz ciekawej) muzyki. OhOh.
Rock on!
ależ mię humora poprawiłeś, man...
każden garażowy rock się musowo musi z fun house kojarzyć. ale gites był ten vincent, nie? jakby dołożyli iggiemu i spółce space rocka elementy...
to z 400 batów mi przyszło tak głupio jakoś;
wedle statystyk ściągnęły to cztery osoby, więc jezd nieźle;
pomysł jezd taki sobie - bo to naprawdę żałosny odzew...
już jezdem sławny, całe osiedle się ze mnie śmieje;
poza tem, jeśli jakiś naprawdę fajny dub, to podrzuć tytuły - znajdę miejsce w następnych odcinkach, jeśli takowe będą;
jeszcze raz dzięki za odzew, potrzeba mię tegoż
kurka
te krzyki made out of babies są zajebiste.
i bezlitosne 400 blows.
te dżezy wszystkie przy tym to kastraty jakieś
wybacz śmiecenie, tak mnie naszło