06
sierpnia
2006

Shipping News - Three-Four
Touch & Go 2003

Shipping News - Flies The Fields
Touch & Go 2005
Usłyszałem płacz i dołączyłem do żałobnego chóru. Nie.
To znaczy, że chciałem powiedzieć, że to co myślę o tym, że mój ojciec (njeh rzyje wjecznje!) uważa, że komiksy są robione wyłącznie dla dzieci, które nie wiedzą że...
Czy ten komiks o wkurzonym kwiatku jest śmieszny? No właśnie, a mnie śmieszy. Dziwne.
Najlepsza manga, jaką dotąd czytałem nazywa się Lone Wolf And Cub, i nie wydaje mi się, żebym kiedykolwiek cokolwiek innego o japońskiej kresce uznał za lepsze. Rzecz jest mocna, prawdziwa i fabularnie tak mocna, że przyprawia mnie o kompleksy i zdenerwowanie jednocześnie. Bo coraz bardziej pewien jestem, że nic tak dobrego sam bym nie wymyślił. 28, proszę państwa, dwadzieścia osiem prawie trzystustronicowych tomów, a każdy wypełniony genialnymi pomysłami fabularnymi, poetyckimi refleksjami, zwrotami akcji, ciekawymi (!) retrospekcjami i tak dalej. Nie wiem, powinienem chyba spocząć w jakimś głębokim dole i się w nim powoli zakopać. Nie ma sensu pisać żadnych opowiadań, ani niczego. Mówiłem, że od dwóch lat noszę się z pomysłem na krótką książkę? Jeśli nie, to i tak nieważne, bo jej nie napiszę.
Oblukałem też film Roberta Altmana. Short-Cuts. Świetne kino, jak wszystko tego pana. Cholera, oglądając odnosiłem wrażenie, że czegokolwiek jego postaci by nie zrobiły, i tak będą wiarygodne. Gość ma tak świetną rękę do aktorów... Poza tym, żadne tam idylliczne podrygi czy epickie szpanowanie efektami specjalnymi. Film o skurczybykach i idiotach w Los Angeles (po hyszpańsku czyta się "anheles"), gdzie na końcu wszyscy są uśmiechnięci, lub martwi. No dobrze, nie wszyscy są uśmiechnięci, ale i nie wszyscy umierają. Ale jest dramat i utwierdzenie przekonania, że ludzie to gatunek nieudany, co nie przeszkadza im mnożyć się w nieskończoność (piszę "im", bo ja mnożyć się nie zamierzam).
Z Lone Wolf And Cub jest tak samo. To znaczy, jest ronin, który własnoręcznie siecze nie wiem, może półtora tysiąca ludzi na kartach mangi i wychodzi z wszystkich potyczek żyw. I wszystko byłoby standardowe, gdyby nie to, że ów rębacz ma trzyletniego syna, który jeździ z nim wszędzie w drewnianym wózku i ogląda jak tatuś otwiera innym ludziom tętnice szyjne półtorametrowym scyzorykiem. I to, proszę iluzorycznego państwa, jest mocarne. Oglądanie śmierci od dawien dawna nie jest wzruszające. Lecz oglądanie jak krew kilku samurajów spryskuje twarz przyglądającemu się potyczce trzylatkowi - owszem, jest. Po prostu - choć wiemy, że ów ronin nigdy po tej planecie nie chodził, to równie dobrze mógłby chodzić. I zachowywałby się właśnie tak, jak to zapisano w komiksie. Bo jest wiarygodny. Autorowi udało się wymyślić prawdziwego człowieka i jego trzyletniego syna.
Shipping News to zepsół gitarzystów June of 44 (Jeff Mueller) i Rodan (Jason Noble). Ten drugi gra też w Rachel's i tutaj przesiadł się na bas. Ich kawałki mają dziwne strojenia, dziwne metrum i dziwne, literackie teksty. Zupełnie się nie nadają do jakiegokolwiek radia. Pasowały jak ulał do czytania Lone Wolf. Three-Four to zbiór trzech EP-ek - Każda z epek była robiona przez innego członka zespołu. Kiedyś tak samo zrobili Kiss, a później Melvins. Flies The Fields natomiast to rzecz dziwna. Nie jest aż tak mocny jak ich debiut (z drugiej strony, niewiele rzeczy było tak mocnych), ale właściwie nie da się tych dwóch płyt porównać. FTF ma prostsze linie gitarowe, Mueller nie bawi się już w pisanie skomplikowanych riffów. Ogólnie, więcej tu jest grania brzmieniem. Jak na świetnym 'Untitled w/ Drums", które zresztą napisał i zagrał ich perkusista.
Większość utworów na obu płytach to hipnotyczne odjazdy (zwłaszcza na Three-Four). Niedokończone, spastyczne i niewesołe. Zupełnie niepodobne do Jo44 i do debiutu Shipping News. Zamiast połamanych - są to kawałki nastrojowe, o ile słuchacz dysponuje wyobraźnią. Wiarygodne, bo poezje panów wokalistów są niepoetyckie. Czy już mówiłem, że nie lubię poezji? Ale tę lubię, bo mogłaby być prawdziwa.
We Start To Drift - z three-four
Axons And Dendrites - z flies the fields