Tableau! - rekomendacje muzyczne

 

25

lipca

2006

Dream of their fall, dream of their death.

bootlicker
Melvins - The Bootlicker
Ipecac 1999

To nie jest tak, że Melvins cię nie lubią. Nie, twój los im kompletnie zwisa. King Buzzo, ich wokalistogitarzysta wie wszystko - że zęby płuczesz wyłącznie wódką, że właściwie uwielbiasz balet i płaczesz na smutnych filmach (i dlatego je tak bardzo lubisz), no i że gówno cię obchodzi muzyka, której trzeba szukać poza radiem i telewizją, bo zadowala cię artyzm dody elektrody czy erosa ramazottiego. Buzzo wyczytał to wszystko z twej paskudnej gęby. Słowem, Melvins mają nad tobą przewagę i mogą z tym zrobić, co tylko zechcą. Mogliby nawet zakablować, ale oni są ponad tym. Możesz się pocieszyć, odetchnąć na chwilę. Bo następnego dnia na spacerze nos twojego psa spuchnie jak stuletnia beczka kwasu chlebowego, bo Melvins rozsypali ałun na chodniku. Zaraz potem twoja żona zostawi cię, bo nie zarabiasz tyle, ile obiecywałeś przed ślubem, a poza tym poznała "takiego niesamowitego perkusistę, nie uwierzyłbyś jak mocno i oszczędnie uderza..."

Tak jest. Melvins doprowadzą cię do szału z jednego tylko powodu: bo mogą. Będą skakali świętując nad twoim zimnym trupem a ty nie będziesz miał bladego pojęcia co siedzi pod ich bujnymi czuprynami. Nic nie będziesz wiedział, bo mózg obumiera w kwadrans po zatrzymaniu pracy serca, a nikt nie chciałby pracować dla takiego nieudacznika jak ty.

Z czego się śmiejesz? Mówię poważnie. Obacz ich stronę oficjalną. Włączyć wentylator? No właśnie.

A rzecz jest tak cholernie prosta - chodzi o to, żeby nie nagrywać jednego albumu dwa razy. Istniejąc 25 lat spojrzeć na swoje wydawnictwa i stwierdzić, że wszystkie są naprawdę różne - oto osiągnięcie! Oczywiście, część z tych albumów jest niesłuchalna/nudna/bezcelowa ale [tu wstawić celny argument]. Nagrali m.in. godzinę czystego noise'u (Colossus of Destiny), płytę ambientową (Pigs of the Roman Empire), serię nieśmiesznych żartów muzycznych (Prick), jeden długi kawałek (Lysol), serię szybkich utworów (Gluey Porch Treatment), serię utworów powolnych (Bullhead), wybitną płytę oniryczną (Honky) no i tzw. Kwiatową Trylogię. Bootlicker jest jej środkową i najlepszą częścią. Jest też jedyną rzeczą bez przesteru. Całość jest mocarnie rozbasowana, za pomocą mesieur Kevin'a Ruthmanis'a (nie)znanego z zespołu Tomahawk, a wcześniej Cows. Oszczędność środków pozwala popisać się także perkusiście. A King Buzzo wydusza z siebie dziwne melodie. W rezultacie otrzymujemy rzecz, którą można wrzucić w wieżę stereo o czwartej nad ranem i nie ryzykować linczu ze strony współlokatorów. I to jest mniej więcej tak. Jedyne co jest niezrozumiałe, to fakt, że Melvins są dobrymi kumplami idiotów z Tool (ich ostatnia płyta i koncert u nas to większy śmiech na sali niż komedie z De Funes'em). Jak do cholery mogą kumplować się z tak żałosnym zespołem? W każdem razie widzisz, rozgryzłem ich i zmieściłem cały sekret w jednym akapicie, bo jestem twardy, a ty co zamierzasz zrobić? Spiąć się i przeczytać "Alchemika" Coelho? Are you gonna be so stupid? Don't be so fucking stupid!

Popatrz na świeży wywiad z Buzzo, on wie co jest grane:
"I'm pretty much always thinking to myself what a genius I am. Sometimes I stand outside and scream it but the neighbor kids then start shooting me with their BB guns. I should burn down their fucking house the little bastards."
Nie rozumiesz? Kup sobie gadający słownik. I nie podlewaj tych kiczowatych bratków kiedy inni wybijają kamieniami okna.

Teksty.
Prosto z albumu - Black Santa
Z albumu ale na żywo (całkiem git jakość) - Let It All Be
Jew Boy Flower Head
Up The Dumper
Lone Rose Holding On

 
 

Dodaj komentarz

 

Podpis

 

URL

 

Treść

 
 
 
 

Miniblog