Everyone's insane, everyone's amazed
Dzisiejszej nocy byczy stratus rządzi niebem i nie widać gwiazd. Ale zresztą nie byłoby ich widać nawet i bez niego, bo lampy uliczne i cała ta tak zwana miejska poświata zasłania noc. W każdym razie przypuśćmy, że byłoby coś widać. Więc w ten sposób układ gwiazd wskazywałby, że prawdziwe poznanie nie istnieje. Nie ma takiej możliwości. Lepiej nawet - nie istnieje też Prawda, więc to, że do niej nie można dotrzeć nie robi żadnej różnicy. Czyli 0+1=0. A to znaczy, że nawet nihiliści nie mają racji. Bo wszechświat budowany jest w klastrach, a nie w pojedynczych czynnikach i tylko całościowe owego wszechświata postrzeganie pozwala dostrzec prawdziwy jego obraz. Ale całości się nie da ogarnąć. Na przykład ten cały Wielki Wybuch...
Łup!I w kodzie binarnym wszechrzeczy przeskoczyliśmy o jedno miejsce w prawo. Bo istnieją takie cząstki, chyba
mezony i one przelatują przez wszystko. Lecą cały czas, w nieskończoność. Potrafią przemknąć przez każdą materię. Podobno uczeni zbadali je za pomocą czystej wody. Wpuścili wodę do jaskini i wrzucili do niej kupę czujników. I podobno kiedy taki mezon przemknął przez tę jaskinię to pozostawiał ślad, jakieś wyładowania elektryczne. Bo mezony podobno są mocno energetyczne. W każdym razie to oznacza, że kiedy stoisz, kochana, na przystanku. I błoto lepi ci się do włochatych butów, albo znowuż piszesz jakiś test, albo po prostu kupujesz znaczki na poczcie, to te mezony przemykają przez ciebie, a ty nawet o tym nie wiesz! A kosmonauci widywali krótkie błyski, i to właśnie były te cząstki.
Bum!Ale to i tak nie robi nikomu różnicy! Zupełnie. Mózg zużywa dwadzieścia procent całej naszej energii, a używamy tylko 5% jego możliwości. Ludzkość zorganizowana jest w klastrach, tak samo jak wszechświat i jak pszczoły i dlatego nigdy nie będzie wśród nas równowagi. A badania wskazują, że osoby o skłonnościach narcystycznych boją się angażować w głębsze związki bo cały czas siedząc w swojej wyobraźni, widzą jak zostają porzuceni. Ha! Fikcja jest prawdziwsza od rzeczywistości, a kreatywność jedynym celem naszej egzystencji! Jedynym! Przynajmniej moim...
Bęc!Słońce włazi mi między zęby.
a życie pokazuje mi, że skłonności narcystyczne siedzą w każdym z nas. Tak naprawdę, wg tej teorii nie ma nic, co mogłoby skłonić nas do angażoania w związki, bo albo jesteśmy skłóceni z samym sobą, z naszym ja, którego nienawidzimy, albo zapatrzeni w siebie na tyle, by nie dostrzec drugiej osoby...nie ma kompromisów i złotego środka. Nie ma.