Tableau! - rekomendacje muzyczne

 

15

października

2005

and the road leads somewhere, but it's not yet to your door

Q And Not U
Jogger dotąd leżał, więc przyjmijmy, że przyszłość nie istnieje. To nie powinno być trudne bacząc na to, co się ostatnio dzieje. W związku z powyższym na czas czytania tego tekstu, przyjmijcie, że jest wczoraj.

Kilka dni temuż dorwałem film tytułem BURN TO SHINE 01: WASHINGTON, DC. Jest to projekt perkusisty problematycznego Fugazi - Brendan'a Canty (Fugazi jezd problematyczne, bo będąc zespołem z wszech miar genialnym, niewiele osób słyszało ichnie płyty, choć podobno ostatnio znów są trendy). Pomysł na tenże film jezd wielce prosty - oto opuszczony, przeznaczony do rozbiórki dom (ale nie rudera), w którym, na krótko przed jego zniszczeniem, kilka zespołów wykonuje po jednej piosence. Wydane już są dwie edycje - Waszyngton i Chicago, niedługo ma wyjść część trzecia - Portland (podobnież mają tam być The Thermals, o radości!). Przez ponad pół godziny ogląda się występ zespołów w mroźnym pomieszczeniu uchwyconych kilkoma kamerami. Poza minutowym wprowadzeniem nie ma żadnych wywiadów, przedstawień artystów i tym podobnych pierdółek - pojawia się nazwa zespołu i tytuł piosnki po czym zaczyna się granie. Na końcu trzy minuty ukazujące spalenie domu przez strażaków.

Więc mam tu wszystko, co lubię: gitną muzykę, ciekawą atmosferę i, nazwijmy to - destrukcyjny motyw przewodni spinający to wszystko wcale spójnie. Oto tracklista, którą lekarz opatrzył w komentarz:

1. Q AND NOT U - X-Polynation - git piosnka z nowej płytki Power, ten pan na klawiszach po lewej ma ciekawą konfekcyję;
2. MEDICATIONS - Domestic Animals - zespół perkusisty Smart Went Crazy, odprysk po Faraquet, zagrane dynamiczniej, niż na płycie;
3. GARLAND OF HOURS - Words Versus - nieco przynudzające, [koneksja z Fugazi nr 1]: ta urocza ruda pani grała na wiolonczeli na początku monolitycznego The Argument, [koneksja z Fugazi nr 2]: na basie sam pan Canty;
4. FRENCH TOAST - Insane - i jeszcze nudniejsze, [koneksja z Fugazi nr 3]: wokalista grał na drugiej perkusji na wspomnianym The Argument;
5. TED LEO - Bleeding Powers - większość luda narzeka na jego ostatnią płytkie, a mię się podoba, wykonanie solo, co nie umniejsza jego siły;
6. WEIRD WAR - AK-47 - post The Make-Up, ino więcej funku, gitarzysta grał w Six Finger Satellite! (czyli elektronicznej wersji Jesus Lizard) pani basistka w tych okularach wygląda jak Carrie Fisher;
7. THE EVENS - Mount Pleasant chyba najgitniejsza piosnka w całym filmie, świetnie grająca pani na perkusji (git fryz, przy okazji), [koneksja z Fugazi nr 4]: Mackaye na gitarze altowej;
8. BOB MOULD - Hoover Dam - jak dla mię najgorsza pieśń z zestawu, Mould zrobiłby lepiej grając piosnkie Husker Du, niźli cienkiego Sugar, ale, ale...;

Aha, tutaj można obejrzeć zdjęcia z filmu. A jutro spróbuję napisać coś o Sonic Youth. Do svidanja wiemc.

 
 

Komentarze

 
 
 

№ 1

15 października 2005, 21:02:27

froger3

sonic youth... fugazi... ech... te wspomnienia:>

 
 
 

№ 2

06 listopada 2005, 12:15:00

mescalito

Czy ten film można gdzieś znaleźć? W torrent-shopie jakoś nie widać...

 
 
 

№ 3

06 listopada 2005, 20:21:11

The Bootlicker

na emule, mogę podać link

 
 
 

№ 4

07 listopada 2005, 01:13:35

mescalito

W takim razie poproszę. Co prawda nie korzystam z emule, ale może jakoś się przyda.

 
 
 

№ 5

07 listopada 2005, 11:41:33

The Bootlicker

ed2k://|file|Burn%20To%20Shine%20Vol%201;%20Washington%20Dc%2001.14.2004%20(Xvid%20Mp3).avi|411697152|67580770721F0B85050457C26EBC0B48|/

 
 
 

Dodaj komentarz

 

Podpis

 

URL

 

Treść

 
 
 
 

Miniblog